środa, 7 listopada 2012

Rozdział 9/Agnes

Rozdział 9
Alfie przez cały dzień był dziwnie spokojny. Dopiero na kolacji zaczął gadać coś o kosmitach.
-Jerome...-zaczął Alfie w środku nocy, sprawdzając czy jego współlokator śpi.
-Co?
-Dlaczego nie chcesz nam pomóc?
-Jak to ,,nie chcę"?-zdenerwował się Jerome. Naprawdę bardzo chciał pomuc, po prozstu nie mógł.
-Nie mówisz nam wszystkiego. Nie tylko ja to zauważyłem. Ostatnio było zebranie, o którym nie wiedziałeś, bo właśnie o to chodziło. Przekonałem ich, że nic nie ukrywasz, ale...-Alfie przerwał
Jerome nie odpowiadał, czekając na propozycję przyjaciela.
-Jeśli nie chcesz mówić im osobiście-Alfie mówił powoli i cicho-mogę to zrobić ja. Powiem im, że mi się przyśniło, ale pomóż nam.
-Alfie, dlaczego tylko ja widzę, że dorosłeś?-spytał Jerome po chwili wahania. Na tym rozmowa przyjaciół się skończyła. Alfie nie oczekiwał, że Jerome tak szybko się zgodzi.
Rano Jerome, tuż przed śniadaniem, powiedział do Alfie'go:
-Niech Nina zapyta Sarę, komu najbardziej ufała gdy była dzieckiem. Musi to być ktoś ktoś kto jeszcze żyje, lub niedawno zmarł.
-Jak Rufus?-zasugerował Alfie
-Tak, chociaż wątpię by to był on, przecież był Osirianem Sary.
-Masz rację. -stwierdził Alfie
Na śniadaniu Alfie powiedział Ninie o ,,swoim" pomyśle.
-Jak na to wpadłeś?-spytała Paricia
-Przyśnili mi się kosmici i mi powiedzieli.-Alfie zakończył rozmowę rzucając się na jedzenie.
-Panie Clarke, proszę do mnie.-usłyszeli głos Victora. Jerome nie miał pojęcia o co może chodzić, jednak gdy wszedł do gabinetu Victora wszystko stało się jasne.
W tym czasie wszyscy oprócz Alfie'go i Mary (czekała na Poppy, która musiała skorzystać z toalety) wyszli już do szkoły.
-Trixie, co powiesz na to, żebyśmy obejrzeli wieczorem film?-odezwał się Eddie.
-Chętnie-powiedziała Patricia, uśmiechając się delikatnie.
Kilka minut później do szkoły przyszedł Alfie.
-Jerome zostaje w domu.-powiedział do Sibuny
-Czemu?-zdziwiła się KT
-Nie wiem-przyznał Alfie
-A tak przy okazji,-powiedziała Nina-na dłuższej przerwie idziemy do korytarza w którym była maska.
-Po co?-zapytała Amber
-Mam przeczucie, że coś znajdziemy-odpowiedziała wybrana. Całej Sibunie wystarczyło to za odpowiedź, zresztą, nic nie mieli do stracenia.
W czasie historii, nauczycielka stwierdziła, że Jerome nie przyszedł do szkoły, ponieważ tego dnia był termin oddawania wypracowań. Jednak po chwili, okazało się, że to na 100% nie było prawdą, bo... Alfie oddał je za przyjaciela. Tuż po lekcji pobiegli do biblioteki i przejściem zeszli do tuneli. Gdy znaleźli się w komnacie z maską, Nina zaczęła oglądać uważnie ściany. Po chwili znalazła to, czego szukała. Delikatnie nacisnęła w miejscu, gdzie ściana była odrobinę jaśniejsza. nic się nie stało.
-Nino! Wisior!-krzyknął Alfie. Dziewczyna spojrzała na Oko Horusa, które... migotało. Przyłożyła je do ściany, a po chwili w ścianie otworzyły się drzwi. Weszła do środka, jednak było za ciemno, by coś zobaczyć. Chciała wyjść, i wrócić później z latarką, gdy przypomniała sobie o telefonie.
Po kilku minutach Nina wyszła z ciemnego pomieszczenia i przypomniała, że od minuty trwa lekcja.
-Minuta wte, czy we wte, co to za różnica.-powiedział Eddie
-Taka, że zanim dojdziemy do szkoły będziemy bardzo spóźnieni.-powiedziała Nina i pobiegli.
Oczywiście spóźnili się na lekcję, jednak jak się okazało, nie byli ostatni. Pan Sweet przyszedł dopiero 10 minut później.

-Za tydzień sprawdzian z ostatniego działu.-powiedział dyrektor na wstępie, a po chwili podzielił uczniów na pary i zadał doświadczenia.
Gdy wrócili do DA, zobaczyli walizki. Alfie poszedł do swojego pokoju.
-Jerome! Dlaczego na korytarzu stoi twoja walizka?-prawie krzyknął, gdy tylko otworzył drzwi.
-Wyjeżdżam.-padła krótka odpowiedź.
-Kiedy? Gdzie? Kiedy wrócisz?-Alfie zareagował błyskawicznie.
-Jak tylko Poppy skończy się pakować. Do domu. Nie wrócę.-blondyn kolejno odpowiedział na zadane pytania.
-Jak to nie wrócisz?
-Normalnie. Wyjeżdżam i nie przyjadę tu już więcej.
-Jerome, jestem spakowana.-usłyszeli głos Poppy -Zniesiesz moją walizkę?
-Jasne.-powiedział Jerome i wyszedł. 
-Ludzie! Ludzie!-Alfie wbiegł do salonu -Jerome i Poppy wyjeżdżają.
,,Jak to? Kiedy? Gdzie? W środku roku szkolnego?"-Te i kilka innych pytań posypało się od wszystkich mieszkańców DA. Alfie powiedział im, co usłyszał od Jerome'a. Jedyną osobą która wydawała się być zadowolona, że rodzeństwo wyjeżdża, była Willow.

I jest kolejny rozdział, wprawdzie nudny i głupi, ale jest. 

wtorek, 6 listopada 2012

Scenariusz nr 44 / Pauline ^^

Hej! Nareszcie odzyskałam internet! :)) Co do scenariuszy - pisałam, że Mike sporo namiesza w Domu Anubisa, a wszystkie pary będą przeżywały kryzys. Niedawno była Jara. Więc kto następny? :)

Mk: Yyy... ja...
F: Ukradłeś go!
Mk: Nie.. to nie tak...
F: Więc jak twoim zdaniem?
Mk: ...
F: Nic się nie zmieniłeś. < zabiera mu amulet z ręki, odchodzi wściekły >
Mk: Nie! Zaczekaj! < po chwili > No pięknie. < sarkazm >

< tymczasem w pokoju Niny i Amber >
Am: A wtedy Justin Bieber ożenił się z Seleną Gomez...
F: < wbiega >
N: Fabian? Co się stało?
F: Mike się stał. < pokazuje amulet >
N: Gdzie go znalazłeś?
F: Mike go miał!
N i Am: Jak to?
F: No tak, szedł z nim gdzieś.
N: Nie, to na pewno nie on. On... przecież jest jednym z nas.
F: Ale...
N: Może zgubiłeś go gdzieś, a on go znalazł?
F: Nie! On na pewno go ukradł! 
N: A masz jakieś dowody?
F: Bo.. ja...
N: Tak jak myślałam.
F: Czyli ty mi nie wierzysz?
Am: To... ja się może ulotnię. < wchodzi, podsłuchuje pod drzwiami >
N: Czemu ty się tak do niego przyczepiłeś? Odkąd tylko przyjechał, ty i Patricia zachowujecie się, jakby... był taki jak Rufus.
F: Skoro ty mi nie ufasz, to dlaczego ze mną chodzisz?
N: Skoro ty myślisz, że ja ci nie ufam, to czemu ty ze mną chodzisz?
F: Rozumiem, że chcesz ze mną zerwać? A więc gratuluję, udało ci się. < wychodzi smutny i wściekły >

< na korytarzu > 
Am: Fabian, co się tam stało?
F: < ignoruje ją, idzie dalej >
Am: Doobra... Nic nie mów. < wchodzi do pokoju >

< jadalnia, kolacja, są wszyscy prócz Niny i Fabiana >
T: I jak smakuje kolacja?
Al: < z pełną buzią > Przepyszna!
Am: Alfie, nie mów z pełną buzią!
T: Chwileczkę, brakuje mi tutaj dwóch gwiazdek. Gdzie oni są?
Am: Nina jest w pokoju i płacze.
E: A Fabian płacze i gra na gitarze jakieś tam smutne piosenki.
T: Och, wszystko z nimi w porządku?
P: Tak, tylko mieli...
Jo: Kłótnię.
Je: Zerwali? Znowu? < śmieje się >
M: Jerome!!! < szturcha go >
Mk: < uśmiecha się chciwie; nikt tego nie zauważa > 

< gabinet u Victora >
V: Jesteśmy tak blisko, a tak daleko, Corbiere. Musimy wyeliminować cel.

< po kolacji, Patricia i Mike mają dyżur w kuchni >
P: Ty, nowy, ja wszystko wiem.
Mk: Ok.. a co?
P: Nie udawaj, glucie. Wiem, że to przez ciebie Mara i Jerome ze sobą zerwali.
Mk: A niby skąd ta pewność, skunksico?
P: Stąd insekcie, że ja wszystko widziałam. Nina i Fabian też są skłóceni i to przez ciebie.
Mk: Pfff... Nonsens.
P: Wiem, że ty ukradłeś ten amulet.
Mk: A co, byłaś przy tym? < śmieje się >
P: Nie, ale Fabian nigdy by nas nie okłamał.
Mk: < pewny siebie > Więc tym razem skłamał.
P: Lepiej uważaj, bo ja się niedługo wszystkiego dowiem.
Mk: Jesteś pewna?
E: < przechodzi obok nich >
P: Tak i wiesz co?
Mk: Nie...
P: Umyj się w końcu! < oblewa go całego wodą >
E: Patricia! Co ty robisz?
P: Nic. < wychodzi >

< gabinet Victora >
< dzwoni telefon >
V: Halo?
O.Mk: To ja.
V: Jakieś wieści?
O.Mk: Tak, Michael będzie z nami współpracował.
V: Doskonale, dzwoń, jeśli będziesz miał jakieś nowe informacje.
O.Mk: Opowiem wam wszystko na spotkaniu Stowarzyszenia.
V: Wybornie. < rozłącza się > Tak, Corbiere. Wszystko się układa po naszej myśli.

< salon, przed godziną 22 >
P: I wtedy oblałam go wodą.
F: < śmieje się > No nieźle.
P: A myślałam, że nie ma większej szuji na świecie niż Jerome.
F: Bez przesady. Jerome nie jest aż taki zły.
P: Może i tak, ale... szkoda gadać. Mam wrażenie, że idealny Mike'uś niedługo się zdradzi. < wyciąga komórkę, coś w niej wciska >
F: Co robisz?
P: Przez przypadek włączyłam nagrywanie. Nie mogę go wyłączyć.
< nagle słyszą coś w holu >

< hol >
Mk: < rozmawia przez telefon > Tak, odkryli jakiś tunel... Miałem go, ale jeden z nich mnie przyłapał... Spróbuję go odzyskać... Tak, na pewno. < rozłącza się >

< u Patricii i Fabiana >
F: Słyszałaś to?
P: Tak, ale... Chwila!
F: Co?
P: Moja komórka wszystko nagrała.
F: Czyli...
P: Mamy go...

No, wyszedł chyba krótki, choć już sama nie wiem. Ręce mi "zardzewiały", bo długo nie pisałam ;P.
I jakiś taki... dziwny. No nic, do następnego razu.


Your Pauline ^^

sobota, 3 listopada 2012

znowu sorry, scenariusz 11/fluffy

Hej. Znowu mnie trochę nie było. Sorrry. Ale ostatnio nie mam ciągle internetu. Straciłam łączność ze światem wirtualnym. xd Ale akurat jestem u cioci, więc cały czas siedze na necie i odrabiam te kilka dni. ;) Mam 11 scenariusz, ale nie wydaje mi się, żeby ktoś na niego czekał... ;)

Scenariusz 11 by fluffy

N: *wchodzi*
F: Hej.
N: Hej.
F: Nie wyspałaś się?
N: Troche... całą noc nie spałam.
M: Czemu? Coś się stało?
N: Nie, Maro... ja tylko...
F: Często miewa koszmary.
M: Ooo... nie zazdroszcze.
N: *uśmiecha się*
F: *szeptem* Musimy zejść.
N: *szeptem* Racja. *wstaje*
T: Gdzie idziecie gwiazdki? Nino, nic nie zjadłaś.
N: Nie jestem głodna Trudy.
*w tunelach*
Al: Wcześniej były puzzle, a teraz?
N: O nie, nie i nie!
F: Co... o nie.
P: Serio?!
EiJe: Co?!
P: Znowu planszówka?
E: O co chodzi?
F: Kiedy szukaliśmy maski naszym ostatnim zadaniem było przejść starożytną grę w Senet. Coś jak szachy, ale trudniejsze. Pionkami byliśmy... my.
Al: To nie jest znowu to samo, prawda? Nie chce znowu siedzieć zamknięty w jakiejś celi tylko z Niną, która coś bełkocze, bez jedzenia i wogóle.
N: Nie bełkotałam, tylko ćwiczyłam pamięć.
Al: A...
J: Już nieważne Alfie.
P: Słuchajcie, tym razem to chyba nie my będziemy pionkami.
F: Tak... tu już są pionki. Wygląda jak zwykła gra. Ale to chyba za łatwe.
N: *podnosi kartkę* To jest chyba instrukcja. Mamy się podzielić na 2 drużyny. i.... tylko jedna przejdzie dalej.
E: Więc, ja jestem z Yacker!
N: Eddie to nie będzie takie łatwe. Ty musisz przejść dalej, bo jesteś Osirionem, twoje  zdolności mogą się przydać. Jerome jest sprytny, też musi przejść. No i Fabian, inteligencja też nam się przyda. Nie chce nikogo urazić, ale wiecie o co mi chodzi.
F: Nino, jesteś Wybraną. Musisz iść dalej.
Al: Wiemy o co chodzi. W pierwszej drużynie musisz być ty Nino, Fabian, Eddie i Jerome. A w drugiej ja i Trixie.
J: Alfie, chyba nie do końca. Nie wiemy w końcu, która drużyna wygra, tak? A jeśli wygrasz ty i Patricia? Musimy ... musimy być pewni.
Al: Niech jedna drużyna się nie stara i próbuje przegrać. Proste, ja tak zawsze robie, jak gram w coś z Amber. Ona zawsze musi wygrać.
N: Alfie jesteś genialny! Więc mamy składy, wszyscy się zgadzają?
S: Tak.
N: Patricia, Alfie, wiecie, że nie będziecie mogli przejść dalej?
PiAl: Wiemy.
P: Ale... chyba nadal będziemy w Sibunie?
N: Jasne.
F: Więc, bierzmy się za instrukcję.
*u Amber*
Tajemnicza kobieta: Twoim przyjaciołom chyba niezbyt na tobie zależy... w ogóle się nie starają.
Am: Dlaczego nie pokażesz twarzy?! Zdejmij to coś z głowy, pokaż się!
Tk: Nie jestem głupia. Wiem, że masz niezwykłą pamięć do twarzy. Wiem o tobie wszystko, Amber.
Am: Skąd wiesz jak mam na imię?
Tk: Wiem o tobie wszystko. Wiem, że kochasz kotki, ubrania, buty i kosmetyki. Nienawidzisz szkoły. Przyjaźnisz się z tymi bezwartościowymi dzieciakami. Mieszkasz w Domu Anubisa. Kiedy miałaś 6 lat złamałaś nogę, jako 8-latka stłukłaś wazon i nigdy się do tego nie przyznałaś. Wiem wszystko. Wszystko. Nic  nie udało ci się przede mną ukryć, Amber.
Am: Kim jesteś?! *bliska płaczu*
Tk: Znasz mnie. Od dawna. Niedługo się przekonasz.
Koniec.

Trochę krótki i nudnawy, ale coś musiałam napisać. Za długo nie pisałam, ręce mi zardzewiały. ;)

Wasza fluffy. ;**

czwartek, 1 listopada 2012

Informacja / Pauline ^^

Hej! Piszę tę notkę na szybko. Przejdę od razu do sedna - od dzisiaj do najprawdopodobniej środy nie będę miała internetu, a co za tym idzie, nie będę dodawać postów. Za jakieś 5 minut wyłączą mi internet. Przepraszam za to bardzo. A scenariusz miałam już prawie napisany :\, to było niespodziewane. Będę miała z tego powodu duże zaległości, ale jakoś to nadrobię :). Więc... papa. Mam nadzieję, że nie będziecie mi tego mieli za złe.

Your Pauline ^^

poniedziałek, 29 października 2012

Rozdział 8/Agnes

Rozdział 8

-Jak to nie da się ofiarować mocy?-po raz setny zapytała Amber, gdy Nina opowiedziała jej swój sen.
-Po prostu. -po raz setny odpowiedziała Nina. Nie miała zamiaru znowu tłumaczyć Amber, tego co się domyślała.
Na śniadaniu opowiedziała całej Sibunie swój sen.
-A może ona nie wie, że można komuś dać moc.-zasugerował Jerome
-Też tak pomyślałam.-powiedziała Nina-Ale jeśliby nie wiedziała, to nie mogłaby tego zrobić.
-Ale to... może być niekontrolowane.-zaczął pewnie, jednak skończył delikatnie się wahając. Na szczęście nikt nie pomyślał, że to jakoś specjalnie niezwykłe. W końcu myśl, że jeśli nie znajdą odpowiedniej osoby mogą nie przeżyć, mogła odebrać pewność siebie nawet jemu.
-Możliwe. -powiedziała cicho Nina. Było coraz gorzej. Teraz nawet Sara nie będzie w stanie im pomóc.
Po kilku sekundach do jadalni weszła Mara. Jerome minutę później wyszedł.
-Jerome -usłyszał na przerwie-sprzedajesz jeszcze wypracowania?-zapytał jakiś chłopak, chyba z klasy Poppy.
-A jakie cię interesuje?
-O starożytnym Egipcie. Najlepiej o bogach.
-Już to macie?-zdziwił się Jerome.-Niestety takiego nie mam. Właściwie, to sam muszę takie napisać.
-Aha, OK.-powiedział chłopak i odszedł.
Po chwili podeszła do niego Poppy.
-OK Jerome, dałam ci czas, żebyś ochłonął, a teraz powiedz mi dlaczego zerwałeś z Marą.
-Posłuchaj,-warknął-ta idiotka mi się znudziła, a ty nie wyobrażaj sobie nie wiadomo czego.
-Jasne, a słonie latają.-powiedziała Poppy.
-Jeśli tak uważasz.-powiedział-mogę ci udowodnić, że panna idealna znudziła mi się.
-Wiesz jednak uwierzę ci na słowo.-Poppy sprawiała wrażenie przekonanej, a Jerome najwyraźniej zapomniał (albo udawał, że zapomniał), że jego siostra jest dobrą aktorką. Poppy wiedziała, że jeśli Jerome spróbuje ją przekonać, może jeszcze bardziej skrzywdzić Marę i... siebie.
Po lekcjach przy spalonym drzewie odbyło się spotkanie Sibuny, na które Jerome nie został zaproszony.
-O co chodzi?-spytała Nina-Czemu zostało zwołane spotkanie? I czemu nie ma Jerome'a?
-Bo to o niego chodzi.-powiedział Fabian-Wydaje nam się, że on wie coś więcej, ale nie chce nam powiedzieć.
-Posłuchajcie-powiedział Alfie-Jerome nie wie nic więcej. Jestem tego pewien.
-Tak? A skąd? Kosmici ci powiedzieli?-warknął Eddie
-A nawet jeśli, to co?-odpowiedział mu Alfie-Wracając do tematu. On też jest w niebezpieczeństwie, w jakim celu miałby coś ukrywać?
-Alfie ma rację-powiedziała Amber, a po chwili dodała-a w dodatku mówi z sensem.
-Amber. Najpierw powiedziałaś, że ma rację, a teraz jesteś zaskoczona, że mówi z sensem?-zapytała Nina
-Tak, mniej więcej.
Gdy Sibuna weszła do domu, zobaczyli, że w salonie, na krześle siedzi Jerome, w nie najlepszym humorze. Obok niego, na drugim krześle siedziała Poppy, a naprzeciwko nich stał pan Clarke. Gdy tylko ta trójka zauważyła Sibunę, pan Clarke wyszedł, a Poppy poszła do siebie.
-Przyjechał twój tata?-inteligentne pytanie zadał oczywiście Alfie
-Mieszka niedaleko.-odpowiedział mu Jerome bezbarwnym głosem.
-Coś się stało?
-Nie, tylko... on też nie był zbyt szczęśliwy gdy się dowiedział, ze zerwałem z Marą.-chyba nikt oprócz Alfiego nie zauważył, że Jerome nie mówi prawdy, albo raczej całej prawdy.
Ponieważ nie mieli pomysłów na rozwiązanie zagadki, całe popołudnie minęło na przewidywaniu najgorszych scenariuszy. Nikt nie miał nastroju na myślenie pozytywne.
-Wiem gdzie jesteś!-Każdy z DA usłyszał ten głos w środku nocy.
-Miałam dziwny sen, chyba wizję.-powiedziała Nina na śniadaniu.
-Jakiś głos powiedział: ,,Wiem gdzie jesteś!"?-zaśmiał się Alfie
-Tak, skąd wiedziałeś?-powiedziała Nina, w tym samym momencie, gdy prawie cała Sibuna powiedziała: ,,Ja też miałam/em taki sen."
-Nino, czy ten głos słyszałaś podczas poprzednich wizji?-zapytał spokojnie Eddie
-Nie. Ten jest o wiele potężniejszy. W tamtym nie było nawet odrobiny takiej mocy. Ten był jak... jak głos...  boga.-powiedziała powoli Nina
-Eee tam.-powiedział Alfie-Jak Jerome tu przyjechał, to raz się na coś wkurzył i mówił podobnie.
-Alfie,-zaczął Jerome- czy ci do reszty odbiło?
-To bardzo możliwe.-powiedziała Patricia, nikt nie był w stanie wyobrazić sobie jakiegokolwiek człowieka mówiącego takim głosem.
Gdy Alfie i Jerome poszli do pokoju po torby, Alfie powiedział:
-Nie wiedziałem, że ma to być tajemnica.
-Ale ja nigdy tak nie mówiłem. -powiedział Jerome-Masz wybujałą wyobraźnię.
-Może faktycznie nie mówiłeś dokładnie w ten sposób, ale nie dało się odmówić.-powiedział Alfie i wyszedł. Chwilę później Jerome również poszedł do szkoły. Cały czas myślał o tym, że niedługo wszyscy będą w o wiele, wiele większym niebezpieczeństwie, niż jakikolwiek inny człowiek na świecie.

OK, jest rozdział. Szkoda tylko, że taki kiepski. Nie wiem kiedy pojawi się następny, bo jak na razie nie mam za bardzo czasu pisać.

Wiadomość

No hej!! :**


A więc teraz będę pisać znowu scenariusz,bo tak będzie mi po prostu wygodniej. Zaniedługo powinien się pojawić.


Pa, :*



Deenie

niedziela, 28 października 2012

Scenariusz nr. 2 / LuLuś♥

Czeeeść !!!  Niedziela! O nie , niedzielaa, a jutro o szkoły :P Ale tylko trzy dni szkoły bo w czwartek święto zmarłych i wolneee. Je!!! Okej przejdźmy do sedna! Zauważyliście ,że jest wstawiony nowy nagłówek? Ehm , jakbyście się pytali dlaczego go wstawiłam to od razu mówię. Nudziło mi się. Na pulpicie mam tyle zrobionych nagłówków że nie moglibyście sobie tego wyobrazić. Okej a teraz najważniejsza część notki, scenariusz !!! :D
~ * ~
W podziemnych korytarzach
Am- Jesteście pewni ,że odpowiedź znajdziemy tutaj?
F- Tak.
N- Widziałam dokładnie ,że kładka musi gdzieś tu być
Am- No tak , ale przecież do torebki jej nie schowasz.
F- Amber skup się! Nie jesteś na jakimś dzikim balu nastolatków.
Am- Sorka , już się rozglądam. /rozgląda się/
N- /przygląda się ścianie na przeciwko przepaści/
F- Nino , znalazłaś coś?
N- Chyba tak. Widzicie to?
F- Paszcza krokodyla. To tego szukaliśmy!
Am- Gdzie?
F- Na przeciwko ciebie. Widzisz? Tu ma oczy.
Am- /nadal się rozgląda/ No nie wiem gdzie. Dajmy se z tym spokój.
Sen- /pojawia się/ Coś długo rozgryzacie to zadanie.
F- Czego znów chcesz? /krzyczy/
Sen- Nie pozwalaj sobie tak do mnie mówić , bo pożałujesz.!
M- Nikt tu się ciebie nie boi ,zjawo! My jesteśmy Sibuną i zawsze trzymamy się razem!!
N- Maro cicho! /szepcze/
Sen- Nowa się odezwała , niepotrzebnie. /łapie Marę za rękę, naznacza ją znakiem Anubisa/
F- Nie!
N- Maro , my wiemy co zjawa może zrobić ,ale ty nie. Lepiej żebyś wiedziała tylko to co niezbędne.
M- /mówi do siebie/ Co to znaczy... /patrzy ze strachem na znak/
Sen- Masz trzy dni /znika/
F- Trzy dni. Mamy trzy dni , aby znaleść maskę.
N- Wątpię , abyśmy dali radę przejść tyle zadań w trzy dni.
F- Nigdy tak nie mów /zakłada dłoń na ramię Niny/ Uda się! Zaufaj mi /uśmiech/
N- /uśmiecha się/
F- Słuchajcie , aby opuścić tą kładkę , to trzeba znaleść coś w rodzaju dźwigni.
N- /rozgląda się i zauważa wgłębienie w ścianie/ O , patrzcie coś znalazłam.
F- /patrzy/ Wow masz świetny wzrok. /zagląda do wgłębienia/ Jest dźwignia! Ale ma z metr długości. Sięgniemy tam?
N- Masz rację , ale ja nie włożę tam ręki.
F- /patrzy się na Amber/
Am- Wykluczone!
F- Okej. /kuca , wkłada rękę i sięga po dźwignię/ Mam! /ciągnie/
< kładka spadła na ziemię >
Si- Tak! /przybija piątki/
P- Okej. Teraz musimy to podnieść.
Si- /próbuje podnieść kładkę/
N- Rany! Ależ to ciężkie!
F- Nie damy rady! To waży z jakieś 2 tony.
Am- Kurcze to więcej ode mnie.!
Re- /patrzy się na Amber/
Am- No co to prawda!
F- Dobra /wyciąga sznur/ Nie jest za długi , ale powinien sięgnąć co najmniej tam. /zakłada sznur na czubek kładki/ Słuchajcie , wy pchacie , ja ciągnę.! Powoli. /podnosi powoli kładkę/
Re- /pchnie kładkę/
F- Pchajcie , mocniej! Już prawie...
< kładka tuż nad przepaścią >
F- /przewraca się/
N- Fabian uważaj!
F- Okej ,okej to się nie uda!
< kładą kładkę na ziemi >
F- Musimy znaleść jakiś inny sposób.
N- Hej! Spróbujmy to postawić na tej skale i puśćmy , a potem opadnie prosto na drugą stronę.
F- Na pewno?
N- Tak , zaufaj mi /uśmiech/
F- /uśmiech/ Okej, jeszcze raz /podnosi kładkę/
Si- /pchnie do przodu/
< kładka stoi >
F- Okej, lepiej to trzymajmy.
N- Wycelujmy dobrze. Mamy tylko jedną , jedyną szansę.
F- Puszczamy?
Si- Tak! /puszcza kładkę/
< kładka spadła na drugą stronę >
Si- Jest! /przybija piątki/
N- Fabian , udało się! /przytula go/
F- /uśmiech/ Okej , teraz zgodnie z zagadką , musimy ostrożnie przejść na drugą stronę. Patricio ty pierwsza.
P- Okej. /wchodzi na kładkę , idzie powoli/ Ale łatwizna!
< uruchamiają się wahadła >
P- Wow! /ostrożnie przechodzi między ostrzami/
M- Patricio uważaj.!
P- A co ja robię!?
F- Lepiej się nie odwracaj , bo ci może uciąć głowę.
P- /mówi do siebie/ Geniusz .! /przechodzi na drugą stronę/ Udało się! Choć Nino!
N- /wchodzi na kładkę/
F- Ostrożnie!
N- /robi pierwszy krok/
J- Uda ci się...
N- /przechodzi na drugą stronę/ Tak! Teraz ty Fabian.!
< 20 minut później , po przejściu przez przepaść , wyłączają się wahadła >
Si- /idzie w kierunku kolejnej komnaty/
***
Okej to był drugi scenariusz. Wiem ,że nudny , nie musicie tego pisać. !! =D Kolejny nie wiem kiedy będzie bo nie mam narazie pomysłów :D
Pozdrawiam:

Your , Victoria ; 33