Pokazywanie postów oznaczonych etykietą scenariusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą scenariusz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 stycznia 2013

Scenariusz nr 51 / Pauline ^^

Heeej ;*. To będzie taki króciutki scenariusz, który raczej nic nie wniesie do akcji... Chyba nawet będzie bez zagadek.. Ale nie ma gwarancji. Po prostu pewna osoba wyprosiła mnie o to. No nie mogłam odmówić, choć tak strasznie boli mnie głowa :C.. Skupię się tylko na Fabinie... Nikt inny prócz Amber i Eddiego BYĆ MOŻE nie wystąpi...


E: Co jest?
F: S-spójrz.. < ociera łzę, daje mu list >
E: < bierze, czyta >

Witaj. Hmm... Widzę, że chcesz być z Niną, co? Mam jednak dla ciebie smutną wiadomość. Czytaj dalej.. Choć.. Ja już nie mam, co ci napisać. Na dole załącznik, raczej nie będziesz zadowolony... Zapiski niby sprzed kilku dni, ale jak bolą?

Drogi pamiętniku!
Ostatnio mam ciężkie dni. Zerwałam z Fabianem, płaczę z tego powodu do dziś. Jednak jest jedna osoba, która mnie rozumie - Mike. Dzisiaj rano był dla mnie niezwykle miły i czuły, a potem... pocałowaliśmy się. Na początku nie dotarło do mnie to, co się wtedy działo. Zanim to zrobiłam, przyłapała nas Patricia. Była mocno zdziwiona i... zła. Żałowałam swojego czynu. Kilka godzin później w szkole znowu rozmawialiśmy, a on... znowu to zrobił, pocałował mnie. Ja... nie przerwałam tego, nie wiem dlaczego. Było... miło i z chęcią bym to powtórzyła, choć za bardzo tego nie okazywałam. Potem zaprosił mnie do oglądania filmu. Zawahałam się, ale... zgodziłam się. Coraz częściej o nim myślę, ale potem przypominam sobie o Fabianie... Czy ja go zraniłam? Czy to przeze mnie zerwaliśmy? I w ogóle... gdzie on teraz jest? Ostatnio widziałam go na śniadaniu, był bliski płaczu. Za chwilę mam randkę, emm... znaczy takie przyjacielskie spotkanie z Mike'iem. Czy... ja się w nim zakochałam? Coraz częściej odnoszę takie wrażenie. Co ja mam zrobić? W tej chwili nawet Amber nie będzie potrafiła mi chyba pomóc. No nic, muszę kończyć, bo Mike zaraz przyjdzie.
Nina <333
                                                                                            
                                                                                               Anonim xx
F: Oni się całowali, Eddie. < płacze > Robili to za moimi plecami. < siada smutny >
E: W porządku?
F: T-tak. < niepewnie > Teraz jestem pewien. < znowu ociera łzę >
E: Czego?
F: To... Definitywnie koniec Fabiny...

< ten sam dzień, salon, jest tylko Nina >
N: < czyta magazyn >
Am: < wbiega i piszczy >
N: Amber? Co jest?
Am: Fabina wreszcie razem! Aaaa!
N: Ale.. my nie jesteśmy razem. < zdziwiona >
Am: Żartujesz?? Na kolacji odniosłam inne wrażenie.
N: Bo... < nie wie, co powiedzieć >
Am: Mówiłam? Amber Millington zawsze ma rację. < uśmiech >
F: < wchodzi >
N: < uśmiecha się do niego >
F: < stoi wryty w ziemię >
N: Hej.
F: < patrzy na nią wściekły >
N: Fabian? Co się stało?
F: ...
Am: Emmm.. Fabian?
F: < wychodzi wściekły >
Am: A jemu co?
N: N-nie wiem. Poszedł od razu, gdy mnie zobaczył. < smutno >
Am: Nic nie rozumiem, na kolacji zachowywał się normalnie.
N: < zaczyna płakać > C-co ja t-takiego zrobiłam? < płacze dalej >
Am: Nie wiem, ale zaraz się dowiem. < idzie w stronę wyjścia >
N: C-co r-robisz? < ociera łzę >
Am: To co trzeba. < wychodzi >

< pokój Fabiana i Eddiego, są Eddie i zapłakany Fabian >
Am: < wchodzi > Ty! < wskazuje na Fabiana > O co ci znowu chodzi? Chciałeś znów zranić Ninę? Brawo! Udało ci się! < zdenerwowana >
E: Amber...
Am: Jesteś z siebie zadowolony?!
E: Amber...
Am: Możesz mi wyjaśnić, po co ty to zrobiłeś?? Jeśli nie chcesz z nią chodzić, to powiedz to od razu, a nie... Jesteś zwyczajnym łamaczem serc! Nie wiem, skąd ty masz tylu przyjaciół...
E: Amber!!
F: < wstaje powoli > Dobra, mam tego dość!! Nina to, Nina tamto... A jak ja się czuję, to już nikt nie zapyta! Ciągle to ja jestem czemuś winny!
Am: J-jak ty możesz tak mówić?
F: Niech następnym razem pomyśli o tym, czego chce. Bo najwyraźniej Mike'uś to jej przyszły mężulek!!
Am: O co ci chodzi? Zerwała z nim!
F: Masz, weź to. < daje jej list z kartką z pamiętnika > I daj mi spokój. < wychodzi >
E: Amber, coś ty narobiła? < idzie za nim >
Am: Ja tylko bronię przyjaciółki... < po cichu >

< pokój Amber i Niny, przed godziną 22 >
N: < siedzi na łóżku i płacze >
Am: < wchodzi >
N: Dowiedziałaś się czegoś? < przez płacz >
Am: Tak... < daje jej list >
N: C-co to jest?
Am: List... Ktoś to dał Fabianowi..
N: < czyta go, zaniemówiła >
Am: Czy to kartka z twojego pamiętnika?
N: A-ale...
Am: Całowaliście się? Naprawdę?
N: Tak, ale.. T-to było tylko zauroczenie, naprawdę. < ciąga nosem >
Am: Nino, będzie dobrze. Zobaczysz. < przytula ją >
V: < z holu > Właśnie wybiła 10! Macie dokładnie 5 minut. A potem chcę usłyszeć, jak upada ta.. szpilka.
Am: Nino, połóż się. Musisz odpocząć.
N: Nie dam rady. < smutno >
Am: Ja to załatwię, przecież obiecałam. < wstaje > Nie martw się. < wyciąga telefon, dzwoni do Alfiego > Alfie, mam do ciebie pewną sprawę...

< kilka godzin później >
< pokój Jerome'a i Alfiego >
Je: Czemu my mamy to robić?
Al: Bo tylko my jesteśmy do tego zdolni, pamiętasz? Poza tym to my mamy nabliżej pokój.
Je: W sumie racja.. < przybija piątkę z Alfiem >
Je i Al: < wychodzą z pokoju; patrzą, czy nikogo nie ma >
Je: Idziemy.

< pokój Fabiana i Eddiego >
E i F: < śpią >
Al i Je: < wchodzą >
Al: Stój na czatach.
Je: < zostaje przy drzwiach >
Al: < podchodzi do szafki Fabiana, kładzie jakąś kartkę > Co teraz? Jak go zbudzić?
Je: Hmm... < zrzuca jego komórkę >
Al: < szeptem > Co ty wyprawiasz??
Je: No.. Budzę?
F: < powoli się budzi >
Je: Spadamy!
Je i Al: < wybiegają, nie zamykają drzwi >
F: Co to było? < zauważa na ziemi swój telefon, podnosi go, patrzy na kartkę zostawioną przez Jerome'a i Alfiego, czyta > Spotkajmy się o północy w piwnicy.
                                                             Ktoś xx
< patrzy na zegarek, jest 23:58, wstaje, wychodzi >

< w piwnicy, jest Amber, patrzy na zegarek >
Am: < do siebie > No gdzie on jest?
F: < wchodzi > Amber, co ty tu robisz?
Am: Musimy poważnie porozmawiać..

OMG, mówiłam ci, że to będzie masakra! Ale nalegałaś, żeby wstawić... Więc proszę bardzo :P

Edit: Jak już go przeczytasz, kasuję go! :D


wtorek, 1 stycznia 2013

Scenariusz nr 50 / Pauline ^^

Siemka :D. Hah, ale dałyście się nabrać :P. Ja nie odchodzę... Choć nadal czuję się odrzucona i niepotrzebna na bloggerze :(. Ok, koniec użalania się nad sobą. Dziś.. długo wyczekiwane "to coś". Nie chce mi się pisać specjalnego opowiadania na Sylwestra, tak jak mi się nie chciało na Boże Narodzenie. Mam po prostu leniwego lenia. Prawie wszystkie blogi to robią, tylko ja jestem jakaś.. nienormalna :C. Przepraszam was za to. Nie mam pewności, czy wstawiać dziś ten scenariusz.. Tak trochę nie wypada :|. Ale tę notkę dedykuję w całości mojemu skarbowi - Paulince. Tak, tej, o której była mowa w poprzednim poście. Dziękuję ci, że jesteś. To chyba dzięki tobie jeszcze nie zwariowałam XD.


F: < budzi się ze snu z krzykiem > Co to było? < wstaje, wychodzi z pokoju >
< u Peddie >
E: < podaje Patricii szklankę wody >
P: < pije > I będziesz tu tak nade mną stał cały dzień? < uśmiech >
E: Jeśli będzie trzeba.
P: < wali go poduszką >
E: Ale na pewno wszystko jest ok?
P: Tak, na pewno. Mówisz już jak Trudy.
E: No co, o własną dziewczynę nie można się martwić? < obrażony >
P: Nie, skądże. < ironicznie >
P i E: < śmieją się >
E: < przytula Patricię >
F: < wbiega > Och, nie przeszkadzam?
E i P: Nie..
F: Sorki..
E: Nie przepraszaj.. Co się stało?
F: Słuchaj, dziś nie możemy zejść do tuneli. < zdyszany >
P: Gdzieś mieliście iść i mi nie powiedzieliście? < obrażona >
E: Nie chcieliśmy cię zabierać. Martwimy się o ciebie.
P: Ale..
E: Nie chcę, żeby coś ci się stało.
P: < uśmiech >
F: < przypomina sobie podobne chwile z Niną >
E: Stary, w porządku?
F: ... Tak, tak..
P: To.. co z tą zagadką? Idziemy?
F: Nie, nie możemy.
E: Czemu?
F: Miałem okropny sen. Gdy poszliśmy sami, wy utknęliście. I tylko Protektor mógłby was uwolnić.
P i E: < równocześnie > Mike.
P: Więc co zrobimy?
E: Bez Niny nie przejdziemy. Chyba że... < patrzy na Fabiana >
F: Co?
P: Musisz ją namówić. Tylko ty możesz to zrobić.
F: Ja?
E: Nie, Święty Mikołaj. Oczywiście, że ty. Tylko ciebie posłucha.
F: Tak? A może frytki do tego? < sarkazm >
E: Stanowczo za dużo nasiedziałeś się z gadułą.
P: Och, siedź cicho Junior. < śmieje się, wali go w plecy z całej siły >
E: Auć!
P: Popatrz, właśnie przyłożyła ci dziewczyna. < śmieje się dalej >
F: To ja... to ja może się ulotnię. < ucieka z pokoju >
E i P: Przynajmniej nie jestem buntownikiem, nadającym 24 godziny na dobę! / Przynajmniej nie jestem punkiem z durnej Ameryki, który myśli, że wszystkiego mu wolno!
P: Tak??
E i P: Fabian! < zauważają, że go nie ma >
E: Zwiał..
E i P: < śmieją się >

< u Niny i Mike'a, po szkole >
N: Więc.. jaki oglądamy film?
Mk: Może.. Asterix i Obelix: W służbie Jej Królewskiej Mości?
N: Też to lubisz?
Mk: Oczywiście. < uśmiech >
N: Wiesz, czuję się trochę winna tych wszystkich kłótni. < smutno >
Mk: Ja mam inne wrażenie. Nino, nie przejmuj się nimi. Po prostu zazdroszczą nam naszego związku.
N: Może..
Mk: < uśmiech >
N: < przytula się do niego >
F: < wchodzi, patrzy na nich > Och, czy ja wszystkim dziś tak muszę przeszkadzać? < w myślach >
Mk: Emm... Zasłaniasz nam?
N: Co tu robisz?
F: Ok, sorki, że < przez zęby > wam przeszkadzam. Ale teraz najważniejsze są sprawy Sibuny.
Mk: < wstaje > Najważniejsze są sprawy Sibuny? Czy ty słyszysz, co ty mówisz?
F: O co ci znowu chodzi? Ty niczego nie rozumiesz!
Mk: Ja wszystko rozumiem. Robisz to specjalnie, bo chcesz odzyskać Ninę! Myślisz, że nikt się tego nie domyślił? A więc jesteś w błędzie!
F: Jeśli Nina nie pójdzie teraz z nami, to wszyscy zginiemy!
Mk: Co za tandetna wymówka.
N: < wstaje > Chłopaki, spokój!
F: Nie Nino, wybieraj: Mike czy zachowanie życia?
Mk: Nie stawiaj jej takiego ultimatum! Wyjdź stąd! Już!
N: < patrzy na niego smutno, żałuje wszystkiego >
F: A więc dokonałaś wyboru. Tylko czy słusznego? < wychodzi >
N: Co ja najlepszego zrobiłam? < wybiega z płaczem z pokoju >
Mk: Nino, stój! Ugh... Muszę coś zrobić... < po chwili znajduje coś koło łóżka Niny > Hmm.. To może się przydać. < wychodzi >

< w salonie >
Am: < wchodzi wściekła >
Al: < wchodzi za nią > Amb's, przepraszam!
Am: Nie chcę twoich przeprosin! Kolejne buty od tatusia zmarnowane! Jak ja się teraz będę pokazywać?
Al: Przepraszam, nie chciałem!
Am: Tak, ty nigdy nie chcesz, a jednak robisz.
N: < wchodzi zapłakana >
Am: Nina? Co się stało?
Al: Kos... < przerywa, bo spojrzał na wściekłą Amber >
N: < siada na kanapie >
Am: < siada koło niej >
N: Co ja zrobiłam? < ociera łzę >
Am: Powoli, zacznij od początku.
N: Ch-chodzi o Fabiana..
Al: O, babskie sprawy... Alfredo się ulatnia. < wybiega >
Am: < obserwuje go morderczą miną > Co on ci znowu zrobił?
N: Amber, nic nie rozumiesz. Straciłam go na zawsze. < płacze >
Am: < przytula ją > Ale.. jesteś teraz chyba z Mike'iem?
N: Sama nie wiem.. Lubię go, Mike to mój dobry przyjaciel. Ale.. nie mogę zapomnieć o Fabianie.
Am: Nino, każdy o tym wie. Wszyscy widzą, jak na niego patrzysz, a on na ciebie.
N: Tak, wzrokiem nienawiści. < smutno >
Am: Wy się pożeracie wzrokiem.
N: On mnie nienawidzi. Dziś stawił mi ultimatum..
Am: Ultimatum? Fabian? Niby jakie? < zdziwiona >
N: Albo Mike, albo nasze życie.
Am: I co odpowiedziałaś?
N: Nic, nie odzywałam się.. A on po prostu sobie wyszedł. < rozpłakuje się znowu >
Am: Będzie dobrze, zobaczysz. Już moja w tym głowa.
N: Amber? Co ty chcesz zrobić?
Am: Nie zaprzątaj sobie tym głowy. Ja się tym zajmę.
N: Dzięki. Nie wiem, co ja bym bez ciebie zrobiła.
Am: Dobrze, że zwróciłaś się z tym do ekspertki. Za kilka dni wszystko już będzie w porządku. < uśmiech >
N: < chichot >
Am: < przytula ją >
N: Ok, ja już idę. < wstaje >
Am: Dokąd?
N: Muszę naprawić Sibunę.
Am: Yay! < piszczy, staje obok Niny >

< pokój Patricii, Joy i Mary, jest Peddie >
P: Będziemy tak cały dzień tu siedzieć? Chodźmy do salonu.
E: Och, nie chce mi się.
P: A czy tobie się kiedykolwiek czegoś chciało?
E: < przytula ją >
Jo: < wchodzi > Fuuj... Czy ja ciągle muszę trafić na momenty, gdy się tak miziacie?
E i P: < śmieją się >
N i Am: < wchodzą >
P: Wow, a co to za zbiorowsko?
Jo i N: < równocześnie > Mam pytanie. < patrzą się na siebie dziwnie > Gdzie jest Fabian? < znowu się na siebie patrzą >
E: W naszym pokoju. < zadziwiony >
Jo i N: < wychodzą >
P: No, będzie ciekawie.

< u Joy i Niny >
N: Czego ty chcesz od Fabiana? < zazdrosna >
Jo: O co ci chodzi?
N: Znowu chcesz mi go odebrać! Wiedziałam!
Jo: Nino, ja już o nim zapomniałam. Pamiętasz jeszcze?
N: Hmm.. Jakoś nie za bardzo. < sarkazm >
Jo: Ja nie chcę nikogo nikomu odebrać. Zrozum.
N: Więc po co do niego idziesz?
Jo: Trudy chciała, żebym przekazała mu te dwa listy, nic więcej. A ty od razu się unosisz. Wyluzuj. < zdenerwowana przyspiesza >
N: < zatrzymuje się na chwilę > Co się ze mną dzieje? < po chwili idzie dalej >
Z: < śmieje się złowieszczo z ukrycia, znika >

< pokój Fabiana, Eddiego i Mike'a, jest sam Fabian >
F: < rozmawia przez telefon z Mickiem > Tak? To świetnie.... Nie, jest po staremu, tylko doszedł nowy... Tak, rujnuje mi życie... Nie chciałbyś go poznać....  Chyba się tam do ciebie przeniosę.... Haha, bardzo śmieszne Mick...
N i Jo: < wchodzą >
F: < do komórki > Muszę kończyć. Zdzwonimy się... Tak, papa. < rozłącza się > Emmm..?
Jo: Trudy chciała, żebym dała ci te dwa listy. < daje mu >
F: Dzięki Joy. < uśmiech >
Jo: Spoko. < wychodzi >
N: Fabian...
F: Słucham. < niechętnie >
N: Ja... Ja nie wiem od czego zacząć.
F: No to ja tym bardziej.
N: Przepraszam.. Ja... ja nie chciałam. Ja...
F: Nie powinnaś być teraz ze swoim chłopakiem?
N: Ja... Przepraszam, to nigdy nie powinno się zdarzyć...
F: Co masz na myśli?
N: Ten mój związek... To było tylko zauroczenie.. Tylko na tobie mi zależy. < siada koło niego >
F: Ale.. myślałem...
N: Proszę, wybacz mi. Ja.. ja...
F: < słucha >
N: Ja cię kocham.
F: ...
N: Fabian?
F: ...
N: Wiedziałam, ty mnie nie. < wstaje zdruzgotana >
F: < zatrzymuje ją > Poczekaj...
N: < siada znowu >
F: Ja także cię kocham, Nino.. ale..
N: Ale co?
F: Daj mi to przemyśleć, dobrze? Potrzebuję czasu.
N: Ale Fabian...
F: Proszę, daj mi czas..
N: < wychodzi smutna z pokoju >
F: < wzdycha >

< ten sam dzień, jadalnia, kolacja >
Je: < mówi coś Alfiemu na ucho >
Al: < przytakuje >
N: < mówi Fabianowi na ucho > Czy mi się wydaje, czy Alfie z Jerome'em znowu coś kombinują?
F: < mówi Ninie na ucho > Zapowiada się długa noc.
N: < chichot >
Mk: < patrzy zazdrosny, przypomina mu się jego podstęp, uśmiecha się chciwie pod nosem >
Am: < do Mary > Awww... Spójrz tylko na Fabinę.
M: Wrócili do siebie?
Am: Jeszcze nie, ale to tylko kwestia czasu. < spogląda ponownie na śmiejących się Ninę i Fabiana >

< po kolacji, pokój Fabiana, Eddiego i Mike'a, są Fabian i Eddie >
E: Widzę, że dogadujesz się z Niną.
F: Tak. < zadowolony >
E: Otwierałeś już listy?
F: Nie.. Na śmierć o nich zapomniałem! < podchodzi do szuflady, wyciąga je, otwiera ten napisany przez jego rodzinę, uśmiecha się >
E: A ty co taki wesoły?
F: No co, też byś był zadowolony, że twoja rodzina pamięta o twoich urodzinach.
E: Masz jutro urodziny?
F: Mhm.
E: Jedenastego listopada mieć urodziny? Nie dość, że to urodziny miesiąca to jeszcze Dzień Niepodległości w Polsce.
F: Och, a skąd to wiesz?
E: Widzisz? Nauczyciele mnie nie doceniają.
F: < śmieje się, otwiera kolejny list, który nie ma nigdzie zapisanego adresu, czyta jego zawartość, jest w szoku >
E: Fabian, co tam jest?
F: Nie.. To niemożliwe!!

No, koniec moich wypocin XD. Niektóre sceny są mniej więcej takie same jak w poprzednim scenariuszu, bo poprzednio był to sen Fabiana. A jeśli sen, to musi być wszystko podobnie. Chyba rozumiecie... Wyszedł oczywiście do bani, ale cóż :D. Szczęśliwego Nowego Roku kochani!! :)). Niech będzie o wiele lepszy, niż ten poprzedni, a miłość i radość niech mają przewagę nad smutkiem i depresją :3. Do napisania :D. A słyszeliście też to powiedzenie, które mówi, że jak się spędzi pierwszy dzień nowego roku, tak się spędzi pozostałe jego dni? Czyli będę pisać dla was scenariusze o.O. Bo głównie to dziś robiłam do tej pory. Ale się złożyło :).

Your Pauline ^^

sobota, 15 grudnia 2012

Rozdział 15/Agnes

Rozdział 15
Na kolacji nikt z nikim nie rozmawiał. Alfie, Eddie i Jerome, mimo, że nie musieli przyzwyczaić się do faktu, że biologicznym ojcem Jerome'a i Poppy jest Anubis, nie mieli ochoty rozmawiać. Jedynie Willow, która o niczym nie wiedziała, co kilka minut próbowała zacząć rozmowę, jednak w końcu się poddała. Kiedy wszyscy zjedli poszli do pokoju Niny i Amber.
-OK, Jerome, opowiadaj dalej.-powiedział z uśmiechem Alfie, kiedy tylko drzwi się zamknęły.
-Tata pomagał mi, kiedy zorientował się co się dzieje i akurat nie był pijany...
-W takim razie dlaczego nie chciałeś nawet odwiedzić go, jak był w więzieniu?-zapytała Patricia
-Zwykle kiedy mi pomagał, byłem w bardzo złym stanie, następnego dnia nie pamiętałem już tego. Kiedy się urodziła Poppy, tata wmówił mu, że to on jest jego biologicznym ojcem. Anubis na szczęście w to uwierzył. Kiedy tata trafił do więzienia, mama wysłała mnie do szkoły z internatem, ale Anubis bez trudu znalazł mnie tam i zaczął niszczyć życie. Kiedy miałem 7 lat nauczyłem się, ukrywać, co potrafię i nie miał już tak łatwo. Eddie'go poznałem kiedy mieliśmy po 10 lat. Byłem bardzo zdenerwowany, a on był świadkiem tego co się stało. To było na jakimś obozie.
-Dlaczego nie powiedzieliście, że się znacie?-zapytał Fabian
-Nie poznałem go.-przyznał Eddie-A kiedy wreszcie przypomniałem go sobie, stwierdziliśmy, że lepiej będzie, jeśli nikt nie będzie nic wiedział.
-To mniej więcej tyle.-powiedział Jerome-Jakieś pytania?
-Tak-powiedziała Amber-Rufus. Dlaczego nie zrobiłeś czegoś z nim, tylko dawałeś się zastraszyć?
-Nie byłem pewien, czy pamiętam jak użyć mojej... mocy odpowiednio. Zaskoczył mnie, a ja jednak nie chciałem zrobić mu większej krzywdy. Ale nie miałem też zamiaru pozwolić mu, skrzywdzić was. Kiedy, na balu, uwięził nas w tamtej klasie, przypilnowałem, żeby tamte moskity wam nie mogły zagrozić. To było... jak antidotum.
-W tamtym roku, również nie chciałeś się ujawniać?-zapytała Patricia
-Tak jakby. Anubis mnie szukał. A, szczerze mówiąc, wolałem mieć na karku Rufusa niż niego. Poza tym wiedziałem, że będziecie mnie szukać.
-Chodzi mi o Senkharę.
-Ona jest duchem. Jedyne co mogłem robić, to pilnować, by was nie zabiła. Zrozumcie, nie używałem praktycznie mocy od lat. Jedynie tarcza, żeby miał trudniej mnie znaleźć i ta, którą nałożyłem na was kilka miesięcy wcześniej.-Sibuna pokiwała głowami
-A z Marą zerwałeś, bo chciałeś, żeby była bezpieczniejsza?-dopytywała się Amber
-Tak, niestety to nie podziałało.-Jerome posmutniał
-Na dziś chyba wystarczy wyjaśnień.-powiedział Alfie-Siedzimy tu odkąd wróciliśmy ze szkoły, a Victor zaraz wyskoczy ze szpilką.
-Dopiero wróciliśmy z kolacji.-powiedziała Nina, a po chwili dodała-Ale faktycznie, siedzimy tu cały dzień. Jutro zebranie w przy wypalonym drzewie.
Jerome, Alfie i Poppy wyszli po chwili, a reszta kilka minut później.
-Gwiazdki! Chodźcie szybko!!
-O co chodzi?-zapytała Nina, kiedy weszła do salonu, a za nią Patricia, Eddie i Joy
-Mara czuje się już lepiej. Jest w stanie stabilnym, ale lekarze nie potrafią powiedzieć kiedy się obudzi.
-Co się stało Marze?-wszyscy usłyszeli głos... Micka.
-Mick! Co ty tu robisz?-zapytał Fabian
-Za tydzień urodziny Mary. Napisałem, że przyjadę.
-Całkiem o tym zapomniałam.-powiedziała Nina z przepraszającym uśmiechem-Mara straciła przytomność i wylądowała w szpitalu.
-Jutro po szkole Jerome do niej jedzie.-powiedział  nagle Alfie-Lekarz powiedział, że może odwiedzić ją tylko jedna osoba.
-Aha...-powiedział Mick, a Jerome rzucił Alfie'mu wściekłe spojrzenie. Kilka minut później Jerome i Alfie poszli do pokoju.
-O co ci chodzi?-zapytał Alfie-I tak musisz powiedzieć Marze i ją przeprosić. Hmmm... Tak właściwie, to głównie przeprosić.
-Masz rację.
Następnego dnia po szkole Jerome pojechał do szpitala.
-Nic jej nie będzie. On nie chciał jej zabić.-cicho powiedział do niego jakiś lekarz. Dopiero po chwili rozpoznał w nim Setha.
-Jak to?
-Nie wiem. Porozmawiamy później.
Jerome wszedł do sali w której leżała Mara. Siadł na łóżku obok niej i nie ruszał się przez godzinę. Później przyszła pielęgniarka i kazała mu wyjść.
-Doktor Wilianson powiedział, że musi zrobić jej jeszcze kilka badań.
-Doktor Wilianson? To ten nowy?
-Tak.
-Wydaje mi się, że nie będzie miał nic przeciwko, jeśli zostanę.-powiedział chłopak, na co pielęgniarka wzruszyła ramionami i wyszła.

Kilka minut temu dowiedziałam się, że chcesz odejść Paulino. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. W końcu ten blog bez Ciebie nie istnieje! Przynajmniej moim zdaniem.

piątek, 7 grudnia 2012

Scenariusz nr 49 + dziewczyny, to ja mam wyrzuty sumienia + wyniki ankiety / Pauline ^^

Heeeej :). Może zacznę od sprawy do dziewczyn, głównie Natalki i Patrycji. Słuchajcie, strasznie przepraszam, że was tak cały czas "olewałam". Ale.. Ech... Pod notką na blogu Pati wyjaśniłam mniej wiecej wszystko. Teraz to ja mam wyrzuty sumienia :(.


F: Eddie? Trixie? S-słyszycie mnie?
< cisza >
F: H-halo?
< cisza >
F: Uratuję was, obiecuję. < patrzy przez chwilę na ścianę, zdezorientoway odchodzi >

< u Peddie >
P: Gdzie my jesteśmy?
E: Fabian, słyszysz nas?
< cisza >
< na ścianie pojawia się napis >
P: Eddie, patrz! < wskazuje w jedno miejsce >
E: < czyta > Karę ponieść musi ten, kto poleceń nie słucha. Protektor niech losu nie kusi, inaczej wyzioną ducha.
< napis znika >
P: Że niby co?
E: N-nie wiem..

< po szkole, salon >
Al: Amber. Przepraszam. Ja nie chciałem..
Am: Zniszczyłeś mi moje nowe buty!
Al: Sorki..
Am: I jak ja się teraz będę pokazywać?
Al: Dla mnie jesteś piękna nawet bez butów.
Am: O.. Alfie.. Odkupisz mi je.
Al: Co??
Am: Sorki, one kosztowały zbyt wiele. To ostatni trend mody.
Al: < zrzędła mina >
F: < wbiega >
Am: A ci co?
F: Gdzie jest reszta Sibuny? < zdyszany >
Am: Nie wiem.. Nina i Mike są jeszcze w szkole, a Patricia i Eddie.. Właściwie to nie wiem.
F: Są w niebzpieczeństwie!
Al: Kosmici ich porwali?
Am: < patrzy na Alfiego morderczym wzrokiem >
Al: Ok, ok..
F: Nie! Poszliśmy dziś do tuneli. Zrobliśmy wszystko zgodnie z zagadką. Ściana się otworzyła, ale oni nie mogą już wyjść.
Am: Oł...
Al: I co teraz?
F: Poczekajmy, aż oni wrócą. Jeśli ich zobaczycie, powiedzcie, że spotkanie Sibuny jest u mnie o 15.
Am: A ty co chcesz zrobić?
F: Nie wiem! < wybiega >
M: < podsłuchiwała > Wiedziałam, że ukrywają coś jeszcze. < odchodzi >

< u Peddie >
P: Że też musieliśmy utknąć w głupim tunelu, zdani na łaskę "pana Protektora". < sarkazm >, < siada przed ścianą >
E: < siada koło niej > Może utknąłem tutaj, ale cieszę się, że razem z tobą.
P: < uśmiech > Brrr.. Ale tu z-zimno.
E: Och. < przytula ją >
P: Znacznie lepiej.
Z: < z ukrycia > Cieszcie się, póki możecie. To nie potrwa długo. < znika >

< jakiś czas później, jadalnia, obiad >
T: Gwiazdeczki, brakuje mi tu dwóch osób. Gdzie Patricia i Eddie?
Am: Oni...
F: Śpią... Bo.. źle się poczuli..
T: Och, biedactwa. Może pójść tam do nich?
F, Am i Al: Nie!
T: Dobrze... Niech śpią. Ach. Ta dzisiejsza młodzież. < wychodzi >
F: < wstaje od stołu >
Mk: A ty dokąd?
F: Wiesz, niektórzy martwią się o swoich przyjaciół. Ach, zapomniałem. Trzeba ich najpierw mieć. < wychodzi >
Je: Uuuuu... < bije brawo >
M: O co ci chodzi?
Je: Nie wierzę, że to powiem, ale.. popieram Fabiana. Hahaha. < wychodzi, śmiejąc się równocześnie >
Al: Aaaa!! To inwazja! Inwazja! Jerome zgadza się z Fabianem! Aaa!! Kosmici!! Aaaa! < wybiega z jadalni >
W: < śmieją się >
Am: Jestem z głupkiem.. < cicho >

< godzina 15, pokój Fabiana, Eddiego i Mike'a, spotkanie Sibuny, są Fabian, Amber i Alfie >
F: Gdzie Nina i Mike?
Am: Nie przyszli..
Al: Mówili, że to pewnie kolejny nalot na Mike'a..
F: Dobra, a więc wybrali. Sam dam radę. < wychodzi wściekły >
Al i Am: Zaczekaj! < wychodzą za nim >

< pokój Niny i Amber, jest Nina i Mike >
N: Więc.. jaki oglądamy film?
Mk: Może.. Asterix i Obelix: W służbie Jej Królewskiej Mości?
N: Też to lubisz?
Mk: Oczywiście. < uśmiech >
N: Wiesz, czuję się trochę winna, że nie przyszłam na zebranie. Może to rzeczywiście było coś ważnego?
Mk: Ja mam inne wrażenie. Nino, nie przejmuj się nimi. Po prostu zazdroszczą nam naszego związku.
N: Może..
Mk: < uśmiech >

< piwnica >
F: < otwiera przejście do nowego tunelu, wchodzi >
Al i Am: < wchodzą za nim >
Am: Wow..
Al: A więc tak tu jest..
F: Co wy tu robicie?
Am: Słuchaj, mimo że ostatnio pokłóciłam się z Patricią, nie oznacza to, że nadal nie jest moją przyjaciółką.
Al: Właśnie.. Ale co chcesz zrobić?
F: Ja nic nie mogę, ale.. zjawa tak.
Am: Czekaj, o co ci chodzi?
F: Podejrzewam, że do otwarcia tej ściany potrzebny jest Protektor, a więc to odpada.
Al: Nie wiesz, co robisz!
F: To jedyne wyjście. Zjawo! Pokaż się! Potrzebuję cię!
< cisza >
Am: Zastanów się. Znajdzie się inny sposób. Może Mike...
Z: < pojawia się >
Al: < chowa się za Amber >
Am: Alfie!
Z: Czego?
F: Uwolnij Eddiego i Patricię.
Z: Dlaczegóż miałabym to robić?
F: Bez nich nie przejdziemy dalej!
Z: To już wasz problem. < znika >
F: Nie! Poczekaj! Zrobię wszystko!
Z: < pojawia się ponownie > Wszystko?
F: T-tak..
Am: Pomyśl. Możesz jeszcze zmienić zdanie!
F: Nie ma już odwrotu, Amber... Więc czego chcesz?
Z: < śmieje się >
Al: To naprawdę takie śmieszne?
Z: < wchodzi w ciało Fabiana >
Al i Am: Nie!!

Ok, to by było na tyle tych durnot, napisanych pod wpływem wyrzutów sumienia :(.

Teraz wyniki ankiety:

 
A więc 38 osób uważa, że mam talent; jedna, że piszę fajnie; jedna, że mogę odejść.. Cóż, spodziewałam się innych wyników ankiety, a mianowicie, że ktoś zagłosuje na "Taaak!". Ale się cieszę, że tak się nie stało :).
 
Your sad Pauline ^^


środa, 5 grudnia 2012

Rozdział 14/Agnes

Rozdział 14
Kiedy Jerome zastanawiał się co powiedzieć (Alfie miał racje, w samochodzie myślał tylko i Marze), Eddie przedstawił Sethowi wszystkich członków Sibuny.
-Jerome, a Poppy wie?-zapytał Alfie.
-Nie-odpowiedział mu Eddie
-A nie powinieneś jej powiedzieć? W końcu to twoja siostra i pewnie...-Jerome nie dał przyjacielowi skończyć.
-Tak, ale... czym mniej będzie wiedziała tym lepiej.
-Tak, Mara też jest bardzo bezpieczna, bo z nią zerwałeś.-Alfie wiedział, że będzie lepiej jeśli trochę zdołuje Jerome'a, a on opowie o wszystkim siostrze, niż jeśli nie zrobi nic.
-Nie rozumiesz! On... Ona ją... jej... będzie w niebezpieczeństwie!-Chłopak wreszcie zdecydował co chce powiedzieć
-Tak, a jakbyś nie zauważył: ona już jest w niebezpieczeństwie. Nie sądzisz, że lepiej będzie, jeśli dowie się o wszystkim od ciebie, niż od niego?-Jerome nie odpowiedział, a cała Sibuna patrzyła na Alfiego jak na... kosmitę. Nikt nie odzywał się przez dłuższą chwilę, gdy nagle do pokoju wpadła Poppy.
-Dzwonili ze szpitala! Marze... się pogorszyło. Mówili, że jest w stanie krytycznym!-Dziewczyna była roztrzęsiona.
-Spróbuję.-powiedział Seth na niezadane pytanie Jerome'a
-Wydaje mi się... że muszę ci coś powiedzieć.-powiedział do siostry-Może... pójdziemy do mojego pokoju.-Poppy kiwnęła głową, zdążyła już dawno zauważyć, że Jerome coś przed nią ukrywa, a teraz miał zamiar jej to powiedzieć. Oboje wyszli z pokoju.
-Wiecie, myślę, że za szybko się nie dowiecie o wszystkim. W końcu wyjaśnić coś takiego nie jest łatwe. W sumie sam tego do końca nie rozumiem.-ostatnie zdanie Alfie powiedział bardziej do siebie niż do nich. Przez pół godziny wszyscy siedzieli w ciszy, w końcu Nina postanowiła zejść na dół i zapytać Trudy, czy będą mogli odwiedzić Marę. Oczywiście była ciekawa jak to możliwe, że Jerome przyszedł z Sethem, ale w pewnym sensie domyślała się.
-Trudy?!
-Tak, gwiazdko?
-Czy... możemy odwiedzić Marę?
-Oczywiście, ale tylko jedna osoba dziennie i nie dziś. Właśnie dojechał do nich jakiś lekarz, może będzie mógł pomóc.
-To dobrze. Przekażę reszcie.-powiedziała z uśmiechem i chciała wyjść z kuchni.
-Poczekaj chwilkę. Wiesz gdzie jest Willow?
-Może poszła na spacer.-odpowiedziała dziewczyna po chwili zastanowienia po czym poszła do swojego pokoju.
-I jak, możemy ją odwiedzić?-zapytał Eddie, gdy tylko Nina weszła do pokoju.
-Nie dziś. Trudy mówiła, że przyjechał jakiś lekarz... czyli Seth próbuje jej pomóc.
-Świetnie!-powiedział Alfie z uśmiechem.
Godzinę później do pokoju przyszli Jerome i Poppy. Chłopak nie był w zbyt dobrym humorze, jego siostra również.
-Czy to co on mi powiedział, jest prawdą?-warknęła dziewczyna
-Zależy co ci powiedział.-Alfie uśmiechnął się-Jeśli mówił, że ma w nosie, co się dzieje z Marą to kłamał. Jeśli mówił coś o bogach egipskich, głównie o Anubisie i Sethcie, to... no cóż to prawda.
-Czyli wiedzieli wszyscy oprócz mnie?
-Skąd. Wie tylko kilka osób: twoi rodzice, brat, Alfie, ja... no i oczywiście Seth i Anubis.Uprzedzając twoje pytanie: wiem już od kilku lat, byliśmy razem na jakimś obozie, a Jerome się strasznie wkurzył na niego.-Eddie podkreślił ,,niego"
-A ja wpadłem na to kilka godzin temu.-Alfie nadal się uśmiechał.
-A czy ktoś może wytłumaczyć to nam?-warknęła Patricia. Jerome przez chwilę nie mówił nic, jakby zastanawiał się nad czymś, w końcu zaczął.
-Anubis lubi przybierać postać człowieka i uwodzić śmiertelne kobiety, zwykle nie ma nawet większych efektów, bo on sprawdza czy się zabezpieczyły. Jednak jedna z nich tego nie zrobiła, a on... no cóż, nieźle się upił.-widząc zdziwione spojrzenia Sibuny dodał-Tak, oni też mogą się upić. W każdym bądź razie uwiódł ją. Ona miała już męża, który o wszystkim się dowiedział niecały miesiąc później. Gdy dowiedziała się, że jest w ciąży, Anubis nie dawał jej spokoju. Ona wmawiała mu, że to jest dziecko jej męża, który mimo, że wiedział już o wszystkim twierdził, że to jego dziecko. Niestety nie udało im się go przekonać, a Anubis... rozkochał w sobie tę kobietę, która w końcu przyznała, że to jego dziecko. Jej mąż nie mógł tego znieść i zaczął pić...
-Możemy już przejść do tego co się działo po twoim urodzeniu?-zapytał Alfie, patrząc na zegarek-Nie żeby nie ciekawiła mnie ta historia w szczegółach, ale zaraz będzie kolacja. Siedziałeś u swojego taty kilka godzin.
Mimo, że cała Sibuna (nie wliczając osób, którzy widzieli wcześniej) domyślała się już tego, to i tak wszystkich wmurowało, a Jerome kiwnął głową.
-Kiedy miałem rok pierwszy raz wziął mnie do siebie, wróciłem w nie najlepszym stanie. Jakby nie patrzeć, z dziećmi to on nie miał doświadczenia. Wtedy tata...
-Chwila!-warknęła Patricia-Anubis to twój ojciec, więc...
-Tyko i wyłącznie biologiczny. Nienawidzę go.-Jerome kontynuował-Tata próbował przekonać mamę, żeby nie pozwalała mu mnie brać do siebie, póki nie skończę trzech lat, jednak ostatecznie wyszło, że kolejny raz wylądowałem u niego w drugie urodziny. Od tamtej pory zacząłem nienawidzić och obu.
-Czy ty to wszystko pamiętasz?-zapytała Amber
-Skąd wiem co działo się wtedy wytłumaczę później, zgoda? W każdym bądź razie nienawidziłem ich obu. Anubis był okropny, ,,uczył mnie", ostatecznie czasem nie mogłem się ruszać. Do niego nie docierało, że miałem dwa lata. O dzieciach śmiertelnych wiedział tyle, że rozwijają się szybciej niż oni.-Jerome widząc, że kilka osób z Sibuny otwiera usta dodał-Tak, oni też się rozwijają, opowiem później.
-Gwiazdki! Kolacja!-usłyszeli głos Trudy
-Dokończysz później.-powiedział Eddie i wszyscy zeszli na dół.

Rozdział nie najlepszy, ale jestem trochę chora i nie mam za dobrych pomysłów.

środa, 21 listopada 2012

Scenariusz nr 48 / Pauline ^^

Heeej ;**. Nie mogę uwierzyć, że jest to już 48 scenariusz. Ja się w ogóle dziwię, że ja mam bloga... Ciągle nie mogę się przyzwyczaić, a założyłam go w lipcu o.O. Nawet tego nie planowałam xD. Ten scenariusz będzie krótki, bo... zdołowała mnie pewna osoba... Niektórzy może wiedzą, o kogo mi chodzi :C


Z: < śmieje się >
P: < mdleje >
F i E: Nie!!!
Z: Wasza kolej. < śmieje się dalej >
F: < po cichu do Eddiego > Idź po Patricię. Ja ją czymś zajmę.
E: < po cichu > Dasz radę?
F: < szeptem > Chyba tak.
E: < podchodzi do Patricii >
Z: Wy naprawdę myślicie, że tak łatwo wam pójdzie?
F: Czego od nas chcesz?! Czemu to robisz?!
Z: < śmieje się > Zabawny jesteś, chłopcze. Wszyscy wiemy, o co tak naprawdę chodzi.
F: Jeśli nas zabijesz, nie dostaniesz tego, czego chcesz!
Z: Hmm... A więc nie pozostawiacie mi wyboru... < znika >
F: < podbiega do Peddie > Obudziła się?
E: < przez płacz > Nie!
F: Patricio! Patricio, słyszysz mnie? Obudź się!
< cisza >
F: S-sprawdź, czy oddycha.
E: < sprawdza > Tak... Proszę, obudź się. No proszę!!
P: < powoli się budzi >
F i E: < pomagają jej wstać >
P: Co się stało? < słabo >
F: To ta zjawa.
E: Ale nas nastraszyłaś. < przytula ją >
< po chwili >
F: Ok, zaczekajcie tu, idę po Trudy. < wychodzi >

< następny dzień, śniadaniem, są Nina, Alfie, Amber, Joy i Mike >
Mk: < do Amber, Niny, Joy i Alfiego > I wtedy...
Al: Kosmici pożarli ci mózg.
Mk: Tak... Nie, znaczy nie!
N, Am, Jo: < śmieją się >
P: < wchodzi >
N i P: < patrzą na siebie wściekłe >
E: < wchodzi do nich > Łooo, co to za wściekłe miny?
W: < patrzą na niego dziwnie >
E: Ok, ok, wiem. Po prostu chciałem rozładować atmosferę.
M: < wchodzi > Jaką atmosferę?
Al: Mamy tu wojnę kosmitek.
M: Ok?
Al: < rzuca winogoronem w kogoś wchodzącego do jadalni >
F: Alfie!!
Mk: < śmieje się potajemnie >
Al: Sorka stary, myślałem, że jesteś Jerome'em.
Je: < wchodzi > Że kto jest kim?
Jo: Alfie szykował atak na ciebie i pomylił cię z Fabianem.
Je: < śmieje się > Chwila, a niby co ja ci zrobiłem?
Al: Nie pamiętasz tej akcji z proszkiem swędzącym? Do dziś drapię się w miejscach, w których drapać się nie powinienem!
Je: A.. to.. Taaak, to było niezłe. < śmieje się >
F: < bierze chusteczkę, wyciera winogorono z czoła >
T: < podchodzi do nich > Gwiazdki, jedzcie już, bo wam wystygnie. O i jeszcze jedno. Eddie i Fabian zostają dziś z Patricią, tak kontrolnie. Wczoraj nie było z wami za ciekawie. < odchodzi >

< jakiś czas później, pokój Mary, Patricii i Joy, jest tylko Peddie >
E: < podaje jej szklankę wody >
P: < pije > I będziesz tu tak nade mną stał cały dzień? < uśmiech >
E: Jeśli będzie trzeba.
P: < wali go poduszką >
E: Ale na pewno wszystko jest ok?
P: Tak, na pewno. Mówisz już jak Trudy.
E: No co, o własną dziewczynę nie można się martwić? < obrażony >
P: Nie, skądże. < ironicznie >
P i E: < śmieją się >
E: < przytula Patricię >
F: < wchodzi > Eddie, to idziemy... Czy ja wam przeszkodziłem?
E i P: < odrywają się od siebie > Nie, nie..
F: Sorki...
E: Nie przepraszaj, nic się nie stało.
P: Dokąd idziecie?
F: Do tunelu. Musimy w końcu to rozwiązać.
P: < zrywa się > Idę z wami.
E: Nie, nie, nie, nie. Ty tu zostajesz.
P: Dlaczego?
F: Żartujesz sobie? Ta zjawa prawie cię zabiła.
E: Musisz odpocząć.
P: Dam sobie radę. < wstaje >
E: Jesteś pewna?
P: Tak, spokojnie.
F: Mam złe przeczucia co do tego, ale... chodźmy.
F, P i E: < wychodzą >

< szkoła, lekcja chemii, Joy siedzi koło Amber >
Jo: < szeptem > Co się stało Patricii?
Am: Nie wiem... Odeszła z Sibuny i..
Jo: < głosno > Odeszła z Sibuny?!
W: < patrzą na nie >
Am: Emm... Sibuna. To... to taki... taki... nowy... wirus. Tak.. wirus! On.. atakuje komórki i... tablety..
D.S: Dziękujemy panno Millington za taką przydatną informację. Na pewno kiedyś nam się przyda. A teraz przejdźmy w końcu do lekcji.
Am: < szeptem > Joy!
Jo: < cicho > Sorka...

< nowoodkryty tunel, Patricia, Eddie i Fabian stoją przed wyjściem >
P: Wow, jak dawno mnie tu nie było.
F: Kto by pomyślał? Patricia Williamson stęskni się za takim miejscem. < śmieje się >
P: Hahaha. < sarkazm >
E: Wzięłaś amulet?
P: Nie wróciłam do Sibuny. Robię to dla was.
F: Może uda nam się ciebie jednak namówić?
P: Sorki, ale jeśli ta dwójka ma mi się miziać na każdym spotkaniu, to ja stopuję. Jak ty to wytrzymujesz?
F: Nie wiem, czasami mam ochotę wyrzucić ze wspomnień tego Mike'a i zacząć od początku.
E: Ok, wy tu gadu-gadu, a my musimy iść dalej.
P: Ostatnio ciągle masz rację..
F: Kim jesteś i co zrobiłeś z Eddiem?
E: < śmieje się >
E, P i F: < idą dalej, dochodzą do końca >
F: < czyta napis na ścianie > By do życia wiecznego dojść, Wyjątkowa Czwórka musi mieć dość. Amuletów komplet potrzeba, inaczej Ra pokara z nieba.
E: Nie przejdziemy, musimy być wszyscy.
P: Wiecie, nie zaszkodzi spróbować.
F: Ale... tu pisze, że "Ra pokara z nieba". Wolę nie ryzykować.
P: Kto nie spróbuje, ten traci.
E: Skoro tak mówisz...
F, P i E: < przykładają swoje amulety >
< ściana się otwiera >
F: Udało się!
P: Mówiłam.. A teraz chodźmy. < ciągnie Eddiego, idą do nowego pomieszczenia >
< nagle ściana zaczyna się zamykać >
E i P: < próbują wyjść >
E: Nie możemy wyjść!
F: Co?? Szybko, spróbujcie jeszcze raz!
E i P: < próbuję >
P: I nic!
E: Co się dzieje?
< ściana zamknęła się >
P i E: < krzyczą >
F: Patricia! Eddie!

No i to by było na tyle :). Pati, coś mi się nie widzi te twoje "3 dni" |

niedziela, 18 listopada 2012

Scenariusz nr 47 / Pauline ^^

Heeej! A więc tak... dzisiaj nie powinnam dla was pisać, bo jestem zbyt "padnięta", ale mama zaproponowała, bym jutro została w domu, nie chce mi się pisać dlaczego, bo to zajęłoby sporo czasu :). A teraz wstawiam ten scenariusz, który piszę, mając ostrą migrenę :|.


Z: To było tylko ostrzeżenie. Nie próbujcie mnie denerwować, bo źle się to dla was skończy. < znika >
F: < wstaje, lekko się chwieje > Co to było? < podpiera się o ścianę >

< pokój Niny i Amber, jest tylko Nina >
N: < leży na łóżku, pisze coś w pamiętniku >

Drogi pamiętniku!
Ostatnio mam ciężkie dni. Zerwałam z Fabianem, płaczę z tego powodu do dziś. Jednak jest jedna osoba, która mnie rozumie - Mike. Dzisiaj rano był dla mnie niezwykle miły i czuły, a potem... pocałowaliśmy się. Na początku nie dotarło do mnie to, co się wtedy działo. Zanim to zrobiłam, przyłapała nas Patricia. Była mocno zdziwiona i... zła. Żałowałam swojego czynu. Kilka godzin później w szkole znowu rozmawialiśmy, a on... znowu to zrobił, pocałował mnie. Ja... nie przerwałam tego, nie wiem dlaczego. Było... miło i z chęcią bym to powtórzyła, choć za bardzo tego nie okazywałam. Potem zaprosił mnie do oglądania filmu. Zawahałam się, ale... zgodziłam się. Coraz częściej o nim myślę, ale potem przypominam sobie o Fabianie... Czy ja go zraniłam? Czy to przeze mnie zerwaliśmy? I w ogóle... gdzie on teraz jest? Ostatnio widziałam go na śniadaniu, był bliski płaczu. Za chwilę mam randkę, emm... znaczy takie przyjacielskie spotkanie z Mike'iem. Czy... ja się w nim zakochałam? Coraz częściej odnoszę takie wrażenie. Co ja mam zrobić? W tej chwili nawet Amber nie będzie potrafiła mi chyba pomóc. No nic, muszę kończyć, bo Mike zaraz przyjdzie.
                                                                                                                Nina <333

Mk: < puka, wchodzi > Można?
N: Jasne.
Mk: Ładnie wyglądasz.
N: Ammm... dzięki. < uśmiech >
Mk: Przyniosłem Piłę 7.
N: Czy to nie ten horror, gdzie jakiś facet zabija wszystkich piłą?
Mk: Jasne, że to ten. < uśmiech >

< tymczasem w holu >
P i E: < idą w stronę holu >
F: < wychodzi powoli z piwnicy >
P i E: < podchodzą do niego >
E: Stary, po coś ty był w tej piwnicy?
F: Bo.. ja.. Zresztą nieważne. < smutno >
P: Co ci się stało? Wyglądasz jakoś... dziwnie.
F: Eddie, pamiętasz tą dziwną zjawę z naszego snu?
E: Tego nie da się zapomnieć.
P: Chwila, chwila. Jaka zjawa?
F: I ten głos... To był jej głos.
E: Żartujesz!... Żartujesz, tak?
P: Jaki głos? Jaka zjawa? Czy ktoś mi wyjaśni, o co tu chodzi?
F: Jakiś czas temu ja i Eddie mieliśmy dziwny sen.
E: Byliśmy w jakimś pomieszczeniu, z którego nie da się wyjść i nagle pojawiła się jakaś zjawa.
F: Mówiła, że mamy się pospieszyć, bo.. zapłacimy najwyższą cenę..
E: Ten głos też.
P: I wy dopiero teraz to mówicie?? Chłopaki!
E i F: Sorka..
P: Zwołujemy zebranie Sibuny i to migiem! < idzie na górę >
F: Od kiedy Trixie jest taka rozważna?
E: Żebym ja to wiedział. < uśmiech >
E i F: < idą za Patricią >
M: < podsłuchiwała > Aha... < odchodzi >

< u Niny i Mike'a >
< w filmie jest jakiś straszny moment >
N: < wtula się w Mike'a >
Mk: < uśmiecha się chciwo >
P: < wbiega > Dobra, koniec filmu! I... fuj!
E i F: < wbiegają za nią >
F: < patrzy smutno na Ninę >
N: < odrywa się od Mike'a >
E: Czy my wam... przeszkodziliśmy?
Mk: Tak!
N: Nie.
P: Zdecydujcie się w końcu!
Am i Al: < wbiegają, Amber trzyma w ręku patelnię >
F: Emm... Amber, po co ci ta patelnia?
Am: Mieliśmy dyżur w kuchni i usłyszeliśmy hałasy. Wzięłam najlepszą broń.
P: < śmieje się > Patelnię? Blondynka to jednak blondynka.
Am: Ej!
Al: Odczep się od mojej pszczółki!
Am: Dziękuję, Alfie.
Mk: Po co tu przyszliście? A zwłaszcza ty. < wskazuje na Fabiana >
E: Zebranie Sibuny, teraz.
Mk: Jeśli nie zauważyliście, my tu oglądamy film.
P: Nasze życie jest chyba ważniejsze od jakiegoś głupiego filmu.
N: Znowu spiskujecie przeciwko Mike'owi? Co wam się stało? Kiedyś byliście inni..
P: I nawzajem. Poza tym chodzi o coś innego. Eddiego i Fabiana...
N: Ja dokończę - denerwuje Mike.
P: Nie, nawet nie dałaś mi dokończyć.
N: Bo ja już wiem, co ty powiesz, co wy wszyscy powiecie. W kółko mówicie to samo. Dajcie już spokój!
P: Co ci się stało, Nino? Kieyś troszczyłaś się o wszystkich, Sibuna coś dla ciebie znaczyła, a teraz?
N: Co ty sugerujesz?
P: Zmieniłaś się! I to bardzo! Teraz ja, Eddie i Fabian robimy wszystko w Sibunie, bo ty i Mike musicie się ze sobą pomiziać. To chore!
Am: < patrzy na nią wściekła >
Al: < uspokaja ją > Spokojnie, pączusiu...
N: Jeśli coś ci się nie podoba, to możesz odejść, droga wolna!
P: I tak właśnie zrobię. Rezygnuję! < ściąga amulet, rzuca nim o ziemię, wychodzi wściekła >
E: Yacker, zaczekaj! < wybiega za nią >
F: Brawo, Nino. < podnosi amulet z podłogi, idzie za Peddie >
Z: < śmieje się złowrogo z ukrycia >

< tymczasem w salonie, jest tylko Joy czytająca magazyn >
M: < przechodzi koło niej zdezorientowana >
Jo: Eee... wszystko ok?
M: < po chwili > Tak, tak..
Jo: Na pewno?
Je: < podchodzi do nich > Co na pewno?
M: Tak, na pewno nic mi nie jest.
Jo: Ok, jak chcesz. < wychodzi >
Je: < patrzy na jej twarz > Chwilka... wyglądasz, jakbyś właśnie coś odkryła..
M: Zdaje ci się.
Je: Maro, czy ty szpiegujesz tych z Sibuny?
M: Nie, skąd ten pomysł? < niepewnie >
Je: Mam nadzieję, że mówisz prawdę. < całuje ją w policzek > Zobaczymy się rano. < odchodzi >
M: Sorki Jerome, ja muszę się wszystkiego dowiedzieć. < do siebie >

< pokój Mary, Patricii i Joy >
P: < wchodzi wściekła > Za kogo ona się uważa?? < do siebie >
Z: < pojawia się > Witaj.
P: K-kim ty jesteś? Alfie, jeśli to twój kolejny żart, to hahaha, bardzo śmieszne. < niepewnie >
Z: To nie jest żaden żart, dziecko.
P: J-ja się ciebie nie boję.
Z: A może powinnaś?
P: Nikt mi nie będzie mówił, co mam robić!
Z: < śmieje się złowieszczo, wystawia rękę >
< na ręce Patricii pojawia się znamię: okrąg, a w środku niego Skrzydlata Izyda >
P: < krzywi się z bólu >
E i F: < wbiegają >
E: Patricia!!
F: Trixie!
Z: < śmieje się >
P: < mdleje >
F i E: Nie!!!
Z: Wasza kolej. < śmieje się dalej >

Ok, to byłoby chyba na tyle ^^. Miłej nocki :))

Your Pauline ^^

sobota, 17 listopada 2012

Scenariusz nr 46 + wyniki ankiety / Pauline ^^

Heeej! A więc tak.. Scenariusz może wydawać się dziwny, nudny i bez sensu, bo w tej chwili:
- piszę tę notkę,
- słucham muzyki,
- piszę opowiadanie na blogu Pati (taki wstępny zarys w mojej głowie),
- oglądam telewizję,
- czytam notki na innych blogach.
I to wszystko naraz xDD. Może wam się wydawać, że w tym scenariuszu trochę zmienię charakter  niektórych bohaterów... a może nie :P. Sama już nie wiem.
Ale zacznę od wyników ankiety, bo to będzie istotne w dzisiejszym scenariuszu.


Ok, a więc Sibunę nawiedzać będzie inna zjawa, która pojawi się w dzisiejszym scenariuszu. Jej imię to... tajemnica :). By się dowiedzieć, czytajcie dalsze scenariusze :D


T: < wchodzi do jadalni > Gwiazdki... Co się dzieje? Wszystko w porządku?
F i E: ...
T: Chłopcy?
G: < do Fabiana i Eddiego > Macie szczęście. Następnym razem pożałujecie.
T: < zaniepokojona > Eddie? Fabian? Dobrze się czujecie?
E: Ch-chyba tak. < niepewnie >
T: To nie wygląda zbyt dobrze. Idźcie do pokoju. Zaraz przyniosę wam tabletki. < wychodzi >
F: Co to było?
E: Nie wiem, ale to było zdecydowanie dziwne.

< szkoła, przerwa, Nina stoi koło swojej szafki i wyciąga książki >
Mk: < podchodzi do niej > Hej.
N: Hej. < smutno >
Mk: Co się stało?
N: Wiesz, to... to, co było rano, to... w ogóle nie powinno się wydarzyć.
Mk: Nie podobało ci się? < uśmiech >
N: Podobało, ale...
Mk: < całuje ją >
P: < patrzy na nich wściekła > Przegięła..
Mk: Ale?
N: < nie wie, co powiedzieć >
Mk: To... może... obejrzymy wieczorem jakiś film?
N: Mike, ja i ty.. to śmieszne...
Mk: Nie, to nie ma być randka, tylko terapia po zerwaniu. < uśmiech >
N: < lekki uśmiech > Ok. < odchodzi >
Mk: < po cichu do siebie > Nie, to zecydowanie randka. < odchodzi >

< po szkole, Dom Anubisa, przed obiadem, salon, są Fabian i Eddie >
F: Myślisz, że Trudy się nie dowie?
E: Stary, Trudy myśli, że my śpimy, a poza tym jest na zakupach.
F: Chyba masz rację.
E: Kto by pomyślał, że Fabian Rutter zrobi kiedyś coś niezgodnie z poleceniem. Chyba to gdzieś zapiszę. < śmieje się >
F: Tak, Edison. Dobry z ciebie komik. < ironicznie, przez śmiech >
P: < wchodzi > Fabian, możesz na chwilkę wyjść? Muszę o czymś pogadać z Eddiem.
F: Emmm... jasne. < wychodzi >
E: Co, chcesz mnie pocałować? < śmieje się >
P: < wali go po ramieniu, śmieje się >
E: Auć! Ile ty masz siły!
P: < śmieje się dalej >
E: Więc... o czym chciałaś pogadać?
P: Ostatnio... Nina zaczyna działać mi na nerwy, a chciałam zwołać zebranie Sibuny.
E: Chodzi o Mike'a?
P: Tak, mógłbyś to zrobić za mnie?
E: Tak, tylko... co ona ci zrobiła?
P: Słuchaj, najpierw ten pocałunek z Mike'iem rano, potem kolejny w szkole...
E: < przerywa jej > Kolejny??
P: Tak, a na dodatek szeptali sobie jakieś słówka.
E: No nieźle..
P: Czasami mi się wydaje, że ta Nina wcale nie jest taka idealna. Ona także potrafi być wredna.
Am: < podsłuchiwała, wchodzi > O co ci znowu chodzi?!
E: Amber? Ty nas podsłuchiwałaś?
Am: Nikt nie będzie obrażał Niny za jej plecami! A zwłaszcza ty!
P: O co ci chodzi?
Am: Słuchaj! Nina ma prawo umawiać się, z kim chce i kiedy chce, a tobie nic do tego! Fabian ranił ją wiele razy, a ona mu wybaczała. To właśnie ona jest najbardziej poszkodowana!
P: Tak, masz rację, może umawiać się, z kim chce, ale nie nie raniąc przy tym innych! Poza tym to w tamtym roku to było przypadkiem. On myślał, że to Joy!
Am: A od kiedy ty go tak bronisz?
P: Od zawsze. To w końcu mój przyjaciel, blondynko.
Am: Patricia Williamson - obrońca poszkodowanych. < sarkazm >
P: Przegięłaś!
E: Dziewczyny, uspokujcie się!
P: Dobrze! < wychodzi wściekła >
Am: < wychodzi wściekła >
E: No i zostałem sam... < idzie do jadalni > O, ciasto. < bierze kawałek ze stołu >
Jo: < podchodzi do niego > Co tu się stało? I... czemu masz twarz całą w cieście?
E: < z pełną buzią > Kłótnia.
Jo: Ok?... I rada na przyszłość: najpierw przeżuj, a potem mów. < śmieje się >
E: Ale z ciebie ekspertka. < ironicznie >
Jo: < śmieje się dalej >

< przed Domem Anubisa, powrót Jary do domu >
M: Jerome?
Je: Hm?
M: Słuchaj, czy ty... czy ty wiesz coś więcej o tej.. Sibusie?
Je: Chyba Sibunie. < uśmiech >
M: Nieważne... Ale... czy wiesz, co oni znowu kombinują?
Je: Maro, proszę, nie mieszaj się w to. To zbyt niebezpieczne.
M: Wiem, ale... ja po prostu chcę wiedzieć. Nie daje mi to spokoju.
Je: Nawet gdybym wiedział, to bym ci nie powiedział.
M: Ale...
Je: Nie chcę cię stracić, ok? Już nieraz ktoś na tym ucierpiał.
M: Kto?
Je: I tak zbyt wiele ci powiedziałem. Proszę, nie mieszaj się w to. To niebezpieczne.
M: < staje na chwilę w miejscu, wzdycha >

< wieczór, pokój Niny i Amber, są Nina, Amber i Alfie >
Am: Nie, Alfie. Musiałabym się przygotowywać co najmniej 3 godziny, a to tylko sama fryzura. A żeby być tak piękna jak ja, trzeba się wysypiać.
Al: Och, no proszę. Tylko jeden film.
Am: Ale...
Al: < niechętnie > Ok, będzie bez kosmitów.
Am: Mogę się zgodzić, ale jutro.
Al: Czemu?
Am: Bo... Nie mam czasu się przygotować, a Nina i Mike będą tu zaraz mieli ra... znaczy przyjacielskie spotkanie.
Al: Ok, ale obiecujesz?
Am: Tak, Alfie. Obiecuję.
Al: Świetnie. < wychodzi, mija się z wchodzącym Eddiem >
E: Można?
Am i N: Tak.
E: Słuchaj... Patricia ma dowód, że Mike...
N: < przerywa mu > Niechno zgadnę. Mike to ten zły.
E: Skąd wiedziałaś?
N: Fabian i Patricia powtarzają to na okrągło. Czego oni od niego chcą?
E: Oni chyba mają rację.
N: Ty też w to wierzysz? Daj spokój.
E: Ok, nie chcę się kłócić. Przyszedłem tu tylko powiedzieć, że Patricia chce zwołać zebranie Sibuny.
< tymczasem przed pokojem Niny przechodzi Fabian, słyszy ich rozmowę >
N: Sorki, ale teraz umówiłam się z Mike'iem.
E: Umówiłaś się z Mike'iem? Naprawdę się zmieniłaś.
N: Że co?
E: Sorka, muszę już iść. < wychodzi >
< Fabian wybiega smutny na dół, staje przed piwnicą, wchodzi do niej, idzie do niedawno odkrytego tunelu, wyciąga swój amulet, siada przed ścianą, rozmyśla >
F: < do siebie > Czemu mi to zrobiłaś?
Z: < pojawia się >
F: < wstaje > K-kim ty jesteś?
Z: Już mnie nie poznajesz?
F: Skąd ja... To ty! Zjawa z naszych snów!
Z: Bystry jesteś, chłopcze.
F: Czego ty chcesz?
Z: Wkrótce się dowiesz... Wszyscy się dowiecie, a wtedy pożałujecie...
F: < stoi przestraszony >
Z: Poruszacie się wolniej niż Kleopatra przemierzająca pustynię.
F: ...
Z: Pokażę ci, że ze mną się nie zadziera. < złowieszczy śmiech > , < wyciąga jedną rękę w górę >
F: < jego znamię i amulet zaczyna się świecić, po chwili traci siły >
Z: < śmieje się dalej >


To chyba nagłupszy scenariusz, jaki w życiu napisałam... Skupiłam się chyba bardziej na Fabianie, bo uwielbiam tę postać <333. Poza tym muszę jeszcze wymyślić imię naszej "ukochanej" zjawie, choć mam już pewien pomysł :D.
To co, do następnej notki? Bo na tę musieliście niestety długo czekać :P. Miłych snów :]

Your Pauline ^^



niedziela, 11 listopada 2012

Scenariusz nr 45 / Pauline ^^

Heej! Dzisiaj scenariusz miał się nie pojawić, ale mam radochę, bo Patrycja przyjęła takie beztalencie jak ja (xD) na swojego świetnego bloga, którego z pewnością większość z was zna. Było to kilka dni temu, ale teraz mam czas, by cokolwiek napisać :). Scenariusz dedykuję 2 osobom - mojemu ukochanemu Anonimkowi - Pauli xD oraz Anonimkowi, który napisał, że uwielbia moje scenariusze. Dzięki :]

P: Szybko, idziemy do Niny!
F: ...
P: Ok, ja pójdę sama.
< z holu >
V: Właśnie wybiła 10!
F: No świetnie. < sarkazm >
V: < z holu > (...) A potem chcę usłyszeć, jak upada ta... szpilka!
F: Najwyżej powiesz jutro..
F i P: < wychodzą >

< w holu >
V: A co państwo tutaj robią?!
F: Bo...
P: My...
V: Do pokoi! Już!!
P: Dobra, dobra. < do siebie > Nie gorączkuj się tak. < idzie dalej >

< tymczasem w pokoju Niny i Amber >
N: < płacze >
Am: Nino, nie przejmuj się tym idiotą...
N: Amber! To nie idiota!
Am: Czemu ty go bronisz? Przecież cię zranił.
N: < przez płacz > Ale...
Am: Żadnych "ale", Nino. Złamał ci serce i będzie miał ze mną do czynienia.
N: To moja wina!
Am: Nie obwiniaj się. To zawsze Fabian jest winny, w końcu to chłopak, a wiesz, jacy oni są.
N: Zrozum, to wszystko przeze mnie! Czemu ja mu nie uwierzyłam?
Am: Przyznam, że trochę przesadziłaś...
N: Dzięki. < sarkazm >
Am: Zobaczysz, będzie dobrze. < przytula ją >
P: < podsłuchiwała pod drzwiami, idzie do swojego pokoju > 

< noc, sen Fabiana i Eddiego >
< Eddie i Fabian są w tajemniczym pomieszczeniu, w którym nie ma drzwi, a okna są za małe, by z przez nie wyjść; znajduje się w niej także biblioteczka ze starymi księgami, na której jest wizerunek Tutenchamona i Anubisa; na środku pokoju znajduje się stół, na którym leży tajemnicza, otwarta książka wypełniona hieroglifami i obrazkami Amneris, Izydy, Anubisa i umierającego Tutenchamona oraz kogoś jeszcze >
E i F: < podchodzą do stołu >
E: Hieroglify, no po prostu lepiej być nie może. < sarkazm >
F: < patrzy na obrazki > Chwilka, czemu..
< nagle do pokoju wchodzi przez ścianę jakaś postać >
T.O: Nie spodziewałem się, że będziecie się tak guzdrać.
E: K-kim ty jesteś?
F: I gdzie my jesteśmy?
T.O: Pospieszcie się, bo to źle się skończy dla waszej czwórki...
E: Czego od nas chcesz?
T.O: Pilnujcie czasu!
F: Teraz to mówisz jak Senkhara.
T.O: < śmieje się złowieszczo >
E: I to cię tak śmieszy? 
T.O: Pospieszcie się!
F: Przecież się staramy, jak tylko możemy!
T.O: Tak, zwłaszcza ty z tym swoim znamieniem.
E: Jakim znamieniem?
T.O: < śmieje się ponownie >
E i F: < budzą się zalani potem, z krzykiem >
Mk: < budzi się > Możecie trochę ciszej? Niektórzy chcą spać! < nakrywa się poduszką >

< następny dzień, jadalnia, śniadanie >
E i F: < wchodzą >
T: O mój Boże!
Al: Co? Kosmici?? Aaaa! Wiedziałem, że to nastąpi! Wiedziałem! < chowa się pod stół >
Am: Alfie! Gnieciesz mi moje nowe spodnie!
T: Chłopcy, jak wy wyglądacie? Wszystko w porządku?
E: Tak, tylko...
F: Koszmary.
M: < po cichu do siebie > Hmmm...
T: Jesteście cali bladzi. Może zostaniecie w domu?
E: Trudy, nie trzeba...
T: Nie, musicie dziś zostać. Victorze! < wychodzi >
Mk: Nino, skoro... Może pójdziemy razem do szkoły?
N: Chętnie. < sztuczny uśmiech >
N i Mk: < wychodzą >
F: < patrzy smutny i zazdrosny >
E: < klepie go po ramieniu > Spoko, ona kocha ciebie, a nie jego.
F: Tak, ostatnio to okazała. < ironicznie >, < wychodzi smutny >
E: Ej, poczekaj! Niczego nie zjadłeś...
P: < podchodzi > Co wam się stało?
E: Mieliśmy wspólny sen.. Był taki realistyczny i... dziwny.
P: I jeszcze się do tego nie przyzwyczaiłeś? < uśmiech >
E: Może masz rację. < uśmiech >
P: Słuchaj, wiem, że to zabrzmi jak absurd, ale... Mike to ten zły.
E: Niemożliwe, przecież...
P: Mówisz już jak Nina. Posłuchaj, ja i Fabian mamy na to dowód.
E: Jaki?
P: Opowiemy wszystko na zebraniu Sibuny.
E: Ok. Do zobaczenia. < całuje ją w policzek >
P: < wychodzi >

< u Niny i Mike'a >
Mk: Nie przejmuj się nim. To dureń. Jak on mógł zranić taką piękną dziewczynę?
N: Dzięki, ale...
Mk: Nino, posłuchaj. Zapomnij o nim.
N: Nie mogę.
Mk: Dasz radę, na pewno.
N: < leci jej jedna łza >
Mk: < wyciera palcem jej łzę >
N i Mk: < patrzą sobie w oczy >
P: < podchodzi do nich >
Mk: < całuje Ninę >
P: Co wy wyprawiacie??
N: P-Patricia? Co ty tu robisz?
P: Nie, to ja się was pytam, co wy robicie!
N: J-ja...
P: Jak ty mogłaś? Nie wierzę! < odchodzi >
N: Co ja zrobiłam?? < płacze >

< w Domu Anubisa, hol >
P: < wchodzi > Eddie? Gdzie jesteś?
E: < wychodzi z jadalni > Tutaj. Co się dzieje? Czemu nie jesteś w szkole?
P: Posłuchaj, musisz Fabiana trzymać z daleka od Niny i Mike'a.
E: Ok... A czemu?
P: < patrzy, czy nikogo nie ma > Oni... pocałowali się. < szeptem >
E: Że jak?? < krzyczy >
P: Ciiicho!
E: Ok, sorki.
P: Dasz radę?
E: Chyba raczej tak.
P: Ok, dzięki. On i tak zbyt wiele przeszedł.
E: Wiem. Nie wiedziałem, że tak się o wszystkich troszczysz.
P: Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz. < uśmiech >
E: Lepiej już idź. Pierwszy jest francuski, a wiesz chyba, jakie Andrews daje kary. < śmieje się >
P: I jeszcze czego. Nikt mi nie będzie mówił, co mam robić. < uśmiech >
E: Do zobaczenia.
P: < wychodzi >
F: < podchodzi do niego > Z kim rozmawiałeś?
E: Emm.. z Yacker.
F: ...
E: Ok, a teraz mi możesz wyjaśnić, o co chodzi z ty znamieniem?
F: Chciałbym, ale nie mogę..
E: Dlaczego?
F: Ten ktoś... on mówił, że jeśli cokolwiek komuś powiem, to...
E: To co?
F: To... coś nam zrobi..
E: O...
F: ...
E: Spokojnie, to wszystko się jakoś ułoży.
F: Ale.. Od kiedy się tak martwisz?
E: W końcu... jesteś moim najlepszym przyjacielem.
F: < uśmiech > Dzięki stary.
< nagle Fabian i Eddie słyszą szum i szepty >
E: Też to słyszysz?
F: Jakieś dziwne dżwięki? Tak!
E i F: < łąpią sie za głowę z bólu >
E: Co to jest?!
G: To koniec! < złowieszczy śmiech >

Wyszedł nawet długi - jak na mnie oczywiście :). Postarałam się skupić mniej na Fabinie, bo szczerze mówiąc - trochę mi się znudziła (bez urazy dla jej fanów). Dlatego... nie wiem, czy w moich scenariuszach Nina i Fabian do siebie wrócą... Jeszcze zobaczę. Bardziej skupiłam się na Peddie - udało mi się to dzięki "kłótni" między mną, Bunny a Olą. Natchnęłyście mnie, heh ^^. Pozdrawiam i miłęgo czytania tych durnot xD.

Your Pauline ^^

środa, 7 listopada 2012

scenariusz 12/fluffy

Hej. Tu Tu Dum! Mam 12 scenariusz. Wreszcie. Strarałam się wpleść trochę Fabiny, no i żeby był dłuższy. ;)

Scenariusz 12 by fluffy

*w tunelach*
N: okej. chyba wiem już mniej więcej o co chodzi.
Al: siedzimy tu już tak długo, a ja dalej nie kapuje...
P: Alfie jesteśmy tu od niecałych 20 minut.
Al: a ja prawie nic nie zjadłem na śniadanie.
F: ej, słuchajcie. za 10 minut zaczynają się lekcję. jeśli teraz rozpoczniemy grę nie będziemy mogli przerwać. a nie wiemy ile to może potrwać.
E: więc chyba lepiej iśc na lekcje i wrócić potem?
F: właśnie.
N: okej, chodźmy. ale... wszyscy wiecie mniej więcej o co chodzi w tej grze?
Al: ja nie kapuje ani słowa z tej instrukcji.
P: ja ci wytłumacze, chyba już rozumiem.
N: więc Patricia wytłumaczy Alfie'mu. Reszta rozumie?
S: tak, chyba....
N: Jerome, czemu się nie odzywasz?
Je: co?... ja... ten... zamyśliłem się...
F: okej, chodźmy.
*szkoła, przerwa*
N: jak ci poszedł sprawdzian, Fabian?
F: e...
N: czekaj. chyba znam odpowiedź. "sam nie wiem, ale chyba dobrze". a okaże się, że poszło ci świetnie. *uśmiecha się*
F: naprawdę zawsze tak mówie?
N: nie zawsze. ale chyba za dobrze cię znam. aż czasami się siebie samej boję. * śmieje się*
F: *śmieje się*
N: *otwiera szafke, wypada jakaś kartka i bransoletka* Co to jest?
F: *podnosi* em... to jest bransoletka, a to jakaś kartka. *podaje N*
N: dziwne, Amber miała taką samą... o nie.
F: co?
N: miała taką samą, nawet miała ją na ręce w dzień porwania. a jeśli... *otwiera kartkę*
"domyślasz się, dlaczego ci daje tą bransoletkę, prawda? ona okazała się zbędna. tak jak twoja przyjaciółeczka... już niedługo. pospiesz się."
F: musimy dzisiaj zejść i przejść to zadanie. ona może naprawdę zrobić coś złego Amber.
N: tak. ja... ide... musze... wyjść. *wybiega z płaczem*
F: Nino, czekaj!
*P,E,Je,Al podchodzą*
P: co się stało?
F: *podaje jej kartkę*
P: aaa... dlatego Nina uciekła?
F: yhy. była też bransoletka Amber.
E: o kurde. robi się coraz groźniej.
Je: musimy dzisiaj zejść, prawda?
F: *kiwa głową*
Al: nie wiesz gdzie Nina mogła pobiec?
F: ja... chyba wiem. musze ją znaleźć, ona... może zrobić coś głupiego. *wybiega*
*przed starym opuszczonym domem**
N: musisz tu być Amber. proszę.... *podnosi coś* nie, nie, nie... *wchodzi do opuszczonego domu* nie! *siada i płacze*
F: *wbiega* tu jesteś Nino! co się stało?
N: ja... myślałam, że... ona... tu będzie!
F: ale jej nie ma...
N: ale była! zobacz, to jest jej spinka, leżała przed domem, a to leżało tutaj, pod krzesłem.
F: Nino, to mogło należeć do każdego...
N: ale chyba nie każdy ma naszyjnik z napisem "Amber Millington" tak?!
F: no, ok. może tu była. ale skoro jej nie ma, to znaczy, że... może zabrała ją gdzie indziej... oh, na pewno ją znajdziemy.
N: skąd wiesz? najpierw przeze mnie jesteście ścigani i naznaczeni przez jakąś zjawę. teraz przeze mnie jakaś psychopatka porywa Amber! No i nie dość, że was w to wciągnęłam, teraz musze wykluczyć Patricie i Alfie'go!  *płacze*
F: *siada obok niej* Nino, przecież tyle razy ci powtarzamy. jesteśmy z tobą z własnego wyboru. do niczego nas nie zmuszałaś. po prostu jesteśmy twoimi przyjaciółmi i chcemy ci pomóc.
N: wiem, że już tysiąc razy mi to mówiliście. ale jestem pewna, że jeśli Amber się coś stanie, to do końca życia sobie tego nie wybaczę. choćbyście nie wiem jak mnie wspierali.
F: no, Nino. nie bądź taka smutna! bo jak ty jesteś smutna, to ja też. *bierze usta w podkówke*
N: *uśmiecha się* no dobra. *patrzy na telefon* wiesz, że opuściliśmy całą biologię z panem Sweet'em?
F: wiem. ale warto było. *uśmiecha się*
N: dobra, chodźmy. *łapie go za ręke* bo jak opuścimy jeszcze jedną lekcję, to będziemy mieć kłopoty. co to za czasy, że najlepszy uczeń w klasie zwiewa z lekcji. *udaje niezadowolenie*
F: wcale nie jestem najlepszy w klasie.
N: a właśnie, że jesteś. i dla mnie też jesteś naaaajlepszy. *śmieje się*
*tunele*
Al: ciemno jak w d... bardzo tu ciemno... eee... zaiste!
P: Alfie! skąd znasz takie słowo?!
Al: jakie? du...
P: nie! "zaiste".
Al: a nie wiem. gdzieś usłyszałem.
N: więc, drużyny... Alfie i Patricia - drużyna 1. Ja, Fabian, Eddie, Jerome - drużyna 2.  Alfie, Patricia przepraszam, że was wykluczam...
P: spoko,  Nino. rozumiemy. ktoś musi zostać.
Al: ale dlaczeg...
P: *kopie go w kostke*'
Al: ała!
F: dobra siadajmy i skończmy z tym jak najszybciej.
*kilka minut później*
Je: nie wiem co dalej. jak ruszymy się w prawo, to nas zablokują, a jak w lewo, to nas zbiją.
Al: mieliśmy się nie starać.
Je: tak, ale jeśli macie szanse na zbicie, to musicie to zrobić. a blokowanie nie zależy od was.  twoja głupota się tu nie przyda Alfie.
Al: ej!
N: okej, nie ważne. nie możemy ruszyć się prosto?
F: nie. w takiej sytuacji możemy tylko w prawo lub w lewo.
E: więc ruszmy się w prawo. może nawet jeśli zablokują, to nie zbiją.
N: chyba nie mamy innego wyjścia. *rusza pionkiem*
*otwierają się drzwi*
P: co jest?
*Zostaliście wystawieni na próbę, drużyno 2. Podjeliście właściwą decyzję, w sytuacji pozornie bez wyjścia. Dlatego możecie przejść dalej. Drużyna 1, wycofać się.*
PiAl: *wycofują się*
N: przepraszam! zaczekajcie na nas, ok!?
P: jasne. i nie ma za co przepraszać!
S: *wchodzi do następnego pomieszczenia* wooooooow... to jest... niesamowite.
Koniec.
* pisząc stary, opuszczony dom, miałam na myśli to opuszczone coś, co Rufus tam więził Jerom'a, Trudy, Eddie'go... wiecie o co chodzi? nie wiedziałam po prostu jak to nazwać.

Nie chciało mi się poprawiać gramatyki, wybaczcie. ;) 

Wasza fluffy. ;**

wtorek, 6 listopada 2012

Scenariusz nr 44 / Pauline ^^

Hej! Nareszcie odzyskałam internet! :)) Co do scenariuszy - pisałam, że Mike sporo namiesza w Domu Anubisa, a wszystkie pary będą przeżywały kryzys. Niedawno była Jara. Więc kto następny? :)

Mk: Yyy... ja...
F: Ukradłeś go!
Mk: Nie.. to nie tak...
F: Więc jak twoim zdaniem?
Mk: ...
F: Nic się nie zmieniłeś. < zabiera mu amulet z ręki, odchodzi wściekły >
Mk: Nie! Zaczekaj! < po chwili > No pięknie. < sarkazm >

< tymczasem w pokoju Niny i Amber >
Am: A wtedy Justin Bieber ożenił się z Seleną Gomez...
F: < wbiega >
N: Fabian? Co się stało?
F: Mike się stał. < pokazuje amulet >
N: Gdzie go znalazłeś?
F: Mike go miał!
N i Am: Jak to?
F: No tak, szedł z nim gdzieś.
N: Nie, to na pewno nie on. On... przecież jest jednym z nas.
F: Ale...
N: Może zgubiłeś go gdzieś, a on go znalazł?
F: Nie! On na pewno go ukradł! 
N: A masz jakieś dowody?
F: Bo.. ja...
N: Tak jak myślałam.
F: Czyli ty mi nie wierzysz?
Am: To... ja się może ulotnię. < wchodzi, podsłuchuje pod drzwiami >
N: Czemu ty się tak do niego przyczepiłeś? Odkąd tylko przyjechał, ty i Patricia zachowujecie się, jakby... był taki jak Rufus.
F: Skoro ty mi nie ufasz, to dlaczego ze mną chodzisz?
N: Skoro ty myślisz, że ja ci nie ufam, to czemu ty ze mną chodzisz?
F: Rozumiem, że chcesz ze mną zerwać? A więc gratuluję, udało ci się. < wychodzi smutny i wściekły >

< na korytarzu > 
Am: Fabian, co się tam stało?
F: < ignoruje ją, idzie dalej >
Am: Doobra... Nic nie mów. < wchodzi do pokoju >

< jadalnia, kolacja, są wszyscy prócz Niny i Fabiana >
T: I jak smakuje kolacja?
Al: < z pełną buzią > Przepyszna!
Am: Alfie, nie mów z pełną buzią!
T: Chwileczkę, brakuje mi tutaj dwóch gwiazdek. Gdzie oni są?
Am: Nina jest w pokoju i płacze.
E: A Fabian płacze i gra na gitarze jakieś tam smutne piosenki.
T: Och, wszystko z nimi w porządku?
P: Tak, tylko mieli...
Jo: Kłótnię.
Je: Zerwali? Znowu? < śmieje się >
M: Jerome!!! < szturcha go >
Mk: < uśmiecha się chciwie; nikt tego nie zauważa > 

< gabinet u Victora >
V: Jesteśmy tak blisko, a tak daleko, Corbiere. Musimy wyeliminować cel.

< po kolacji, Patricia i Mike mają dyżur w kuchni >
P: Ty, nowy, ja wszystko wiem.
Mk: Ok.. a co?
P: Nie udawaj, glucie. Wiem, że to przez ciebie Mara i Jerome ze sobą zerwali.
Mk: A niby skąd ta pewność, skunksico?
P: Stąd insekcie, że ja wszystko widziałam. Nina i Fabian też są skłóceni i to przez ciebie.
Mk: Pfff... Nonsens.
P: Wiem, że ty ukradłeś ten amulet.
Mk: A co, byłaś przy tym? < śmieje się >
P: Nie, ale Fabian nigdy by nas nie okłamał.
Mk: < pewny siebie > Więc tym razem skłamał.
P: Lepiej uważaj, bo ja się niedługo wszystkiego dowiem.
Mk: Jesteś pewna?
E: < przechodzi obok nich >
P: Tak i wiesz co?
Mk: Nie...
P: Umyj się w końcu! < oblewa go całego wodą >
E: Patricia! Co ty robisz?
P: Nic. < wychodzi >

< gabinet Victora >
< dzwoni telefon >
V: Halo?
O.Mk: To ja.
V: Jakieś wieści?
O.Mk: Tak, Michael będzie z nami współpracował.
V: Doskonale, dzwoń, jeśli będziesz miał jakieś nowe informacje.
O.Mk: Opowiem wam wszystko na spotkaniu Stowarzyszenia.
V: Wybornie. < rozłącza się > Tak, Corbiere. Wszystko się układa po naszej myśli.

< salon, przed godziną 22 >
P: I wtedy oblałam go wodą.
F: < śmieje się > No nieźle.
P: A myślałam, że nie ma większej szuji na świecie niż Jerome.
F: Bez przesady. Jerome nie jest aż taki zły.
P: Może i tak, ale... szkoda gadać. Mam wrażenie, że idealny Mike'uś niedługo się zdradzi. < wyciąga komórkę, coś w niej wciska >
F: Co robisz?
P: Przez przypadek włączyłam nagrywanie. Nie mogę go wyłączyć.
< nagle słyszą coś w holu >

< hol >
Mk: < rozmawia przez telefon > Tak, odkryli jakiś tunel... Miałem go, ale jeden z nich mnie przyłapał... Spróbuję go odzyskać... Tak, na pewno. < rozłącza się >

< u Patricii i Fabiana >
F: Słyszałaś to?
P: Tak, ale... Chwila!
F: Co?
P: Moja komórka wszystko nagrała.
F: Czyli...
P: Mamy go...

No, wyszedł chyba krótki, choć już sama nie wiem. Ręce mi "zardzewiały", bo długo nie pisałam ;P.
I jakiś taki... dziwny. No nic, do następnego razu.


Your Pauline ^^

sobota, 3 listopada 2012

znowu sorry, scenariusz 11/fluffy

Hej. Znowu mnie trochę nie było. Sorrry. Ale ostatnio nie mam ciągle internetu. Straciłam łączność ze światem wirtualnym. xd Ale akurat jestem u cioci, więc cały czas siedze na necie i odrabiam te kilka dni. ;) Mam 11 scenariusz, ale nie wydaje mi się, żeby ktoś na niego czekał... ;)

Scenariusz 11 by fluffy

N: *wchodzi*
F: Hej.
N: Hej.
F: Nie wyspałaś się?
N: Troche... całą noc nie spałam.
M: Czemu? Coś się stało?
N: Nie, Maro... ja tylko...
F: Często miewa koszmary.
M: Ooo... nie zazdroszcze.
N: *uśmiecha się*
F: *szeptem* Musimy zejść.
N: *szeptem* Racja. *wstaje*
T: Gdzie idziecie gwiazdki? Nino, nic nie zjadłaś.
N: Nie jestem głodna Trudy.
*w tunelach*
Al: Wcześniej były puzzle, a teraz?
N: O nie, nie i nie!
F: Co... o nie.
P: Serio?!
EiJe: Co?!
P: Znowu planszówka?
E: O co chodzi?
F: Kiedy szukaliśmy maski naszym ostatnim zadaniem było przejść starożytną grę w Senet. Coś jak szachy, ale trudniejsze. Pionkami byliśmy... my.
Al: To nie jest znowu to samo, prawda? Nie chce znowu siedzieć zamknięty w jakiejś celi tylko z Niną, która coś bełkocze, bez jedzenia i wogóle.
N: Nie bełkotałam, tylko ćwiczyłam pamięć.
Al: A...
J: Już nieważne Alfie.
P: Słuchajcie, tym razem to chyba nie my będziemy pionkami.
F: Tak... tu już są pionki. Wygląda jak zwykła gra. Ale to chyba za łatwe.
N: *podnosi kartkę* To jest chyba instrukcja. Mamy się podzielić na 2 drużyny. i.... tylko jedna przejdzie dalej.
E: Więc, ja jestem z Yacker!
N: Eddie to nie będzie takie łatwe. Ty musisz przejść dalej, bo jesteś Osirionem, twoje  zdolności mogą się przydać. Jerome jest sprytny, też musi przejść. No i Fabian, inteligencja też nam się przyda. Nie chce nikogo urazić, ale wiecie o co mi chodzi.
F: Nino, jesteś Wybraną. Musisz iść dalej.
Al: Wiemy o co chodzi. W pierwszej drużynie musisz być ty Nino, Fabian, Eddie i Jerome. A w drugiej ja i Trixie.
J: Alfie, chyba nie do końca. Nie wiemy w końcu, która drużyna wygra, tak? A jeśli wygrasz ty i Patricia? Musimy ... musimy być pewni.
Al: Niech jedna drużyna się nie stara i próbuje przegrać. Proste, ja tak zawsze robie, jak gram w coś z Amber. Ona zawsze musi wygrać.
N: Alfie jesteś genialny! Więc mamy składy, wszyscy się zgadzają?
S: Tak.
N: Patricia, Alfie, wiecie, że nie będziecie mogli przejść dalej?
PiAl: Wiemy.
P: Ale... chyba nadal będziemy w Sibunie?
N: Jasne.
F: Więc, bierzmy się za instrukcję.
*u Amber*
Tajemnicza kobieta: Twoim przyjaciołom chyba niezbyt na tobie zależy... w ogóle się nie starają.
Am: Dlaczego nie pokażesz twarzy?! Zdejmij to coś z głowy, pokaż się!
Tk: Nie jestem głupia. Wiem, że masz niezwykłą pamięć do twarzy. Wiem o tobie wszystko, Amber.
Am: Skąd wiesz jak mam na imię?
Tk: Wiem o tobie wszystko. Wiem, że kochasz kotki, ubrania, buty i kosmetyki. Nienawidzisz szkoły. Przyjaźnisz się z tymi bezwartościowymi dzieciakami. Mieszkasz w Domu Anubisa. Kiedy miałaś 6 lat złamałaś nogę, jako 8-latka stłukłaś wazon i nigdy się do tego nie przyznałaś. Wiem wszystko. Wszystko. Nic  nie udało ci się przede mną ukryć, Amber.
Am: Kim jesteś?! *bliska płaczu*
Tk: Znasz mnie. Od dawna. Niedługo się przekonasz.
Koniec.

Trochę krótki i nudnawy, ale coś musiałam napisać. Za długo nie pisałam, ręce mi zardzewiały. ;)

Wasza fluffy. ;**

niedziela, 28 października 2012

Scenariusz nr. 2 / LuLuś♥

Czeeeść !!!  Niedziela! O nie , niedzielaa, a jutro o szkoły :P Ale tylko trzy dni szkoły bo w czwartek święto zmarłych i wolneee. Je!!! Okej przejdźmy do sedna! Zauważyliście ,że jest wstawiony nowy nagłówek? Ehm , jakbyście się pytali dlaczego go wstawiłam to od razu mówię. Nudziło mi się. Na pulpicie mam tyle zrobionych nagłówków że nie moglibyście sobie tego wyobrazić. Okej a teraz najważniejsza część notki, scenariusz !!! :D
~ * ~
W podziemnych korytarzach
Am- Jesteście pewni ,że odpowiedź znajdziemy tutaj?
F- Tak.
N- Widziałam dokładnie ,że kładka musi gdzieś tu być
Am- No tak , ale przecież do torebki jej nie schowasz.
F- Amber skup się! Nie jesteś na jakimś dzikim balu nastolatków.
Am- Sorka , już się rozglądam. /rozgląda się/
N- /przygląda się ścianie na przeciwko przepaści/
F- Nino , znalazłaś coś?
N- Chyba tak. Widzicie to?
F- Paszcza krokodyla. To tego szukaliśmy!
Am- Gdzie?
F- Na przeciwko ciebie. Widzisz? Tu ma oczy.
Am- /nadal się rozgląda/ No nie wiem gdzie. Dajmy se z tym spokój.
Sen- /pojawia się/ Coś długo rozgryzacie to zadanie.
F- Czego znów chcesz? /krzyczy/
Sen- Nie pozwalaj sobie tak do mnie mówić , bo pożałujesz.!
M- Nikt tu się ciebie nie boi ,zjawo! My jesteśmy Sibuną i zawsze trzymamy się razem!!
N- Maro cicho! /szepcze/
Sen- Nowa się odezwała , niepotrzebnie. /łapie Marę za rękę, naznacza ją znakiem Anubisa/
F- Nie!
N- Maro , my wiemy co zjawa może zrobić ,ale ty nie. Lepiej żebyś wiedziała tylko to co niezbędne.
M- /mówi do siebie/ Co to znaczy... /patrzy ze strachem na znak/
Sen- Masz trzy dni /znika/
F- Trzy dni. Mamy trzy dni , aby znaleść maskę.
N- Wątpię , abyśmy dali radę przejść tyle zadań w trzy dni.
F- Nigdy tak nie mów /zakłada dłoń na ramię Niny/ Uda się! Zaufaj mi /uśmiech/
N- /uśmiecha się/
F- Słuchajcie , aby opuścić tą kładkę , to trzeba znaleść coś w rodzaju dźwigni.
N- /rozgląda się i zauważa wgłębienie w ścianie/ O , patrzcie coś znalazłam.
F- /patrzy/ Wow masz świetny wzrok. /zagląda do wgłębienia/ Jest dźwignia! Ale ma z metr długości. Sięgniemy tam?
N- Masz rację , ale ja nie włożę tam ręki.
F- /patrzy się na Amber/
Am- Wykluczone!
F- Okej. /kuca , wkłada rękę i sięga po dźwignię/ Mam! /ciągnie/
< kładka spadła na ziemię >
Si- Tak! /przybija piątki/
P- Okej. Teraz musimy to podnieść.
Si- /próbuje podnieść kładkę/
N- Rany! Ależ to ciężkie!
F- Nie damy rady! To waży z jakieś 2 tony.
Am- Kurcze to więcej ode mnie.!
Re- /patrzy się na Amber/
Am- No co to prawda!
F- Dobra /wyciąga sznur/ Nie jest za długi , ale powinien sięgnąć co najmniej tam. /zakłada sznur na czubek kładki/ Słuchajcie , wy pchacie , ja ciągnę.! Powoli. /podnosi powoli kładkę/
Re- /pchnie kładkę/
F- Pchajcie , mocniej! Już prawie...
< kładka tuż nad przepaścią >
F- /przewraca się/
N- Fabian uważaj!
F- Okej ,okej to się nie uda!
< kładą kładkę na ziemi >
F- Musimy znaleść jakiś inny sposób.
N- Hej! Spróbujmy to postawić na tej skale i puśćmy , a potem opadnie prosto na drugą stronę.
F- Na pewno?
N- Tak , zaufaj mi /uśmiech/
F- /uśmiech/ Okej, jeszcze raz /podnosi kładkę/
Si- /pchnie do przodu/
< kładka stoi >
F- Okej, lepiej to trzymajmy.
N- Wycelujmy dobrze. Mamy tylko jedną , jedyną szansę.
F- Puszczamy?
Si- Tak! /puszcza kładkę/
< kładka spadła na drugą stronę >
Si- Jest! /przybija piątki/
N- Fabian , udało się! /przytula go/
F- /uśmiech/ Okej , teraz zgodnie z zagadką , musimy ostrożnie przejść na drugą stronę. Patricio ty pierwsza.
P- Okej. /wchodzi na kładkę , idzie powoli/ Ale łatwizna!
< uruchamiają się wahadła >
P- Wow! /ostrożnie przechodzi między ostrzami/
M- Patricio uważaj.!
P- A co ja robię!?
F- Lepiej się nie odwracaj , bo ci może uciąć głowę.
P- /mówi do siebie/ Geniusz .! /przechodzi na drugą stronę/ Udało się! Choć Nino!
N- /wchodzi na kładkę/
F- Ostrożnie!
N- /robi pierwszy krok/
J- Uda ci się...
N- /przechodzi na drugą stronę/ Tak! Teraz ty Fabian.!
< 20 minut później , po przejściu przez przepaść , wyłączają się wahadła >
Si- /idzie w kierunku kolejnej komnaty/
***
Okej to był drugi scenariusz. Wiem ,że nudny , nie musicie tego pisać. !! =D Kolejny nie wiem kiedy będzie bo nie mam narazie pomysłów :D
Pozdrawiam:

Your , Victoria ; 33



sobota, 27 października 2012

Scenariusz nr. 1 / LuLuś ♥

 


                                          Heejkaa ;D
Dzisiaj pierwszy scenariusz :D Ostrzegam będzie krótki !!!
*** 
W pokoju Amfie
Al- /leży na łóżku/
Am- /wchodzi do pokoju z wielką tacą babeczek/ Alfie , mam dla ciebie niespodziankę.
Al- To świetnie, /jęknął/
Am- /podchodzi do Alfiego/ Kochanie ,co jest?
Al- Nic takiego.
Am- Oj weś powiedz. /siada na łóżku/
Al- hmm , a obiecasz ,że nie wygadasz?
Am- Phe. /chichot/ No jasne.
Al-  Okej. Jestem głodny
Am- /zamurowało ją/ Tylko tyle?
Al- A chciałabyś mi coś jeszcze przynieść do amciu , amciu?
Am- A co byś chciał?
Al- No nie wiem spaghetti ?
Am- Okej /wstaje/ A coś do picia?
Al- Tak herbatkę proszę.
Am- Jasne.
Al- O , i troszke miodu pszczółko. /uśmiech/
Am /wychodzi/
Hol
N- /patrzy/ O , Amber?
Am- Tak?
N- Fabian jest chory
Am- Więc?
N- Mogę cię o coś poprosić?
Am- Yhym?
N- Mogłabyś mi pomóc się nim zaopiekować?
Am- Nino , nie mogę.
N- Dlaczego?
Am- Bo już mam Alfiego na głowie.
N- Szkoda.
Am- yhym
N- O! Zapomniałam ci powiedzieć ,że dzisiaj jest spotkanie Sibuny o 15:10 . Przyjdziesz?
Am- No pewnie.
N- Amber a wiesz może jak przejść przez przepaść?
Am- Nie? Ale sądzę ,że odpowiedź znajdziemy w Bibliotece Frobisherów
Kuchnia
M- /mówi do siebie/ Spotkanie Sibuby?
Je- /słyszy szepty Mary/ Sibuby? Chyba raczej Sibuny.
M- Nie ważne. Wiesz może o co w tym chodzi?
Je- Nie? /kłamie/
M- Naprawde?
Je- Naprawde.! Ja nawet nie wiem skąd ta nazwa ,, Sibuna ''
M- Serio? To skąd wiedziałeś jak naprawdę się ją wymawia? Mów prawde .!!!
Je- Okej , okej ,przyznaję się. Należę do Sibuny.
M- A ja bym mogła?
Je- No nie wiem musisz pogadać z Niną
M- A co ma do tego Nina?
Je- Przede wszystkim jest właścicielką tajnego gangu , a tak naprawdę klub wymyśliła Amber.
M- Serio?
Je- Tak..
M- Słuchaj , a gdzie Nina jest w tej chwili?
Je- Chyba w bibliotece. O 15:10 jest spotkanie.
M- Świetnie /wychodzi z kuchni/
Biblioteka - spotkanie Sibuny
N- Okej , wszyscy macie amulety?
Si- Tak. !
N- No to schodźmy do tuneli.
Jara- /wbiega do biblioteki/
N- /patrzy , po co ją tu przyprowadziłeś?
M- Nino , chciałabym do was się dołączyć.
N- Chcesz należeć do Sibuny?
M- No tak.
P- Maro , jesteś pewna?
M- Tak.
N- Słuchaj nie chciałabym cię narażać na niebezpieczeństwo.
M- Niebezpieczeństwo?
Sen- /pojawia sie/ Czyżby nowy poszukiwacz maski ???
M- Kto to?
Sen- podaj mi rękę. /wysuwa rękę do Mary/
M- /powoli podaje zjawie ręke/
F-  /krzyczy/ Nie! Nie pozwolimy ci naznaczyć kolejnej osoby.
M- Naznaczyć?
Sen- Hmm , jesteś dość dzielny aby mi się tak postawić.
F- /złość/
Sen- /złowrogi śmiech/ Jesli wybrana nie znajdzie maski Anubisa na czas to po prostu zapłaci zyciem.
F- My juz o tym wiemy , nie musisz nam tego powtarzać
Sen- A ja mam nadzieje ze tak bedzie /znika/
M- Kto to był?
N- Zjawa która chce od nas tylko jednego
M- Maski Anubisa ?
Si- Tak.

***
Wiem nudny.


Your , Victoria ; 33