Hej! A więc po długiej nieobecności piszę w końcu ten scenariusz xD. Jak już zapewne zauważyliście, zmieniłam nagłówek, który jest zrobiony przez tą samą osobę, co poprzedni. Baaaardzo mi się podoba, masz talent ;). Pod koniec notki zadam wam kilka pytanek, takich króciutkich :). Ale na początek wyniki ankiet:
Czy w moich scenariuszach ma dojść nowa postać? [Summer :)]
Tak i niech ma wpływ na akcję. 20 (51%)
Tak, ale niech nie ma wpływu na akcję. 12 (30%)
Nie, trochę ich za dużo w tym internacie. 4 (10%)
Jak chcesz. 3 (7%)
Liczba głosów do tej pory: 39
Ankieta zamknięta
Ok, czyli dojdzie nowa postać, która będzie jakoś związana z Wyjątkową Czwórką. Tylko muszę coś wymyślić xD.
Kim ma być nowa postać? [odpowiedz, jeśli w ankiecie powyżej głosowałeś na "tak"]
Dziewczyną - ma komuś rozbić związek. 4 (10%)
Dziewczyną - ale niech nikomu nie zaszkodzi w związku. 9 (23%)
Chłopakiem - niech wtrąci się w czyjś związek. 22 (56%)
Chłopakiem - ale ma nie zaszkodzić żadnemu związkowi. 4 (10%)
Liczba głosów do tej pory: 39
Ankieta zamknięta
Dobrze, więc w najbliższym czasie do Domu Anubisa dojedzie chłopak, który trochę namiesza w którymś ze związków, a może i w kilku. Mam kilka pomysłów, co do tej postaci ;). Przyjedzie w 37-39 scenariuszu =D.
A teraz scenariusz:
N: Emmm.. myyy..
P: No bo...
M: Patricia coś tu.. zgubiła.
Je: I... pomagamy jej szukać...
V: Na prawdę? Co?
P: Yyyy...
N: Broszkę po... zmarłej babci...
V: Dobrze, znajdźcie ją i do pokoi! < idzie na dół >
P: Mało brakowało.
N: Dzięki za pomoc.
Je: Spoko.
M: Ale... co wy tam robiłyście?
P: My..
N: Przecież.. wiecie już o wszystkim.
M: Nie, nie o wszystkim, tylko trochę.
P: Maro, zrozum...
N: < dokańcza > To zbyt niebezpieczne.
P i N: < odchodzą >
M: I tak się dowiem.
Je: Ale.. Maro...
M: Jerome, po prostu chcę się dowiedzieć. < idzie na dół >
Je: Świetnie. < sarkazm > , < patrzy na rozbitą szklankę > Ejjj! Ja mam to posprzątać?
< jadalnia, kolacja, są wszyscy prócz Eddiego i Fabiana >
Jo: Gdzie są Eddie i Fabian?
Al: Czy myślicie o tym samym co ja?
Je: Alfredzie.
Al: Kto?
P: Ty, Alfie.
Al: Aaaaaa. O co chodzi, Jerome?
Je: Powiem tylko jedno. To na pewno nie UFO.
Al: Skąd wiedziałeś?
Je: Hmmmm... albo czytałem ci w myślach, albo no nie wiem..., z hmm... doświadczenia?
N: Nie kłóćcie się. Oni po prostu śpią.
Al: Ahaaaaa. < przedłużając literę "a" >
< po kolacji, salon >
P i N: < siedzą przygnębione >
Am i Al: < wchodzą >
Am: Hej.
Al: Witajcie, kosmitki.
P i N: ...
Am: < przywala mu z płaskiego >
Al: Auć! A to za co?
Am: < patrzy na niego morderczym wzrokiem >
Al: Przepraszam...
Am: W porządku? < z troską >
P: Tak, tylko..
N: Martwią nas te słowa i stan chłopaków... < smutno >
Am: Spoko, na sto procent będzie dobrze. < przytula je > Alfie, no zrób coś!
Al: Ale co? < po chwili namysłu idzie w stronę kuchni >
Am: Alfie! Miałeś mi pomóc, a nie jeść!
Jo: < wchodzi >
Al: Amb's, daj mi chwilkę. < podchodzi do zlewu, wkłada tam coś >
Jo: Co tu się dzieje?
M i Je: < wchodzą >
P: Alfie? Co ty robisz?
Al: Zobaczycie. < szyderczy uśmieszek >
V: < przechodzi koło salonu >
Al: O, Victor! Zaczekaj! < podbiega do niego >
V: < zatrzymuje się > Co znowu? Spieszę się!
Al: Zlew się zatkał...
V: Ugh! Zaraz będę. < odchodzi wściekły > Ani chwili spokoju z tymi bachorami. < do siebie > , < po chwili idzie do kuchni > Odsuń się!
Al: < idzie do pozostałych >
V: < robi coś przy zlewie >
Al: < odlicza > Trzy... dwa... jeden...
< zawartość zlewu znalazła się na Victorze >
W: < śmieją się >
V: LEWIS!!!!
W: < śmieją się dalej >
V: DO MOJEGO GABINETU!! < wychodzi wściekły >
Al: I jak? Może być?
N: Och, Alfie. < uśmiech >
P: Dzięki. < uśmiech >
G: < do Niny i Patricii > Już czas! Znajdźcie ją!
P: Mówiliście coś?
N: Właśnie?
Je: Nieeee. < robi dziwną minę >
P: My.. musimy już iść.
P i N: < wstają >
Jo: A wy dokąd?
N: Niedługo przyjdziemy.
N i P: < wychodzą >
< w holu >
P: Czy ty też musisz...
N: Iść do piwnicy?
P: Taaak, to dziwne.
N: Nie ma Victora?
P i N: < rozglądają się >
P: Droga wolna.
N: Ok, wchodzimy.
N i P: < wchodzą do piwnicy >
P: Ok i co teraz?
N: Nie wiem.
P i N: < zauważają coś na ścianie, podchodzą do niej >
N: Czy to.. ślad dłoni?
P: Ok, więc przyłóżmy tu rękę.
N i P: < przykładają dłonie >
< otwierają się drzwi do jakiegoś przejścia >
N i P: < równocześnie > Woooow! < wchodzą >
P: Wiedziałaś o tym?
N: N-nie.
< drzwi się zamykają, ściana opada na Patricię i Ninę >
N i P: Aaaaa!!
< w pokoju Fabiana i Eddiego >
F i E: < budzą się równocześnie > Dziewczyny!
Wow! Wyszedł długi, co nie? xD. Ale głupi, bo długo nie pisałam, więc trochę "zardzewiały" mi ręce xP.
A teraz pytania do was (poproszę o odpowiedzi, to ważne):
1. Czy podoba wam się nowy nagłówek, czy go zamienić na ten stary?
2. Czy ten wygląd bloga pasuje do nowego nagłówka?
3. Której parze lub parom zaszkodzić ma nowy uczeń?
4. Czy mam zostać na tym blogu?
5. Czy przyjąć fluffy na bloga?
I to chyba by było na tyle, jeśli chodzi o pytania. Gdy mi się coś przypomni, napiszę o tym w następnej notce.
Teraz prośba do redaktorek bloga:
Jak może zauważyłyście, zbliża się 100. notka. Więc jeśli będzie ich już 99, to niech żadna z was dalej nie pisze, zrobimy specjalną notkę na tę okazję, tzn. każda z nas napisze w niej coś od siebie, czyli scenariusz, ewentualnie informacje itp. i to wszystko w tej jednej notce. Ok? Taką samą "zbiorową notkę" zrobimy na 2-miesięcznicę bloga, która będzie już 13.09. (czwartek). Mam nadzieję, że każdej z was uda się coś w nich napisać, bo ja zrozumiem, jeśli któraś nie będzie miała czasu przez szkołę bądź jakiś wyjazd. Ale.. postarajcie się ;).
No i to by było na tyle. Do kolejnej notki =3
sobota, 8 września 2012
Mój nowy blog
Hej wam :3
Pisze dla was Deenie. Zanim zacznę pisać scenariusz, mam do was pewną prośbę. Otóz po kilku moich odejściach, zrobiłam coś co bardzo chciałam zrobić już od jakiś 3-4 miesięcy. Załozyłam nowego bloga z opowiadaniami, jednak już nie ma on związku z HoA. Oto link: linczek ;)
Tam posatram się co każdy weekend dodawać nowy rozdział. Na razie jest tylko prolog i 1 rodział. Jest on raczej z motywami Zmierzchu, Pamiętniki Wampirów i podobnie... Więc mam prośbę,żebyście w wolnym czasie zajrzeli i jak wam się spodoba,żebyście dołączyli do obserwatorów :)
Deenie
Pisze dla was Deenie. Zanim zacznę pisać scenariusz, mam do was pewną prośbę. Otóz po kilku moich odejściach, zrobiłam coś co bardzo chciałam zrobić już od jakiś 3-4 miesięcy. Załozyłam nowego bloga z opowiadaniami, jednak już nie ma on związku z HoA. Oto link: linczek ;)
Tam posatram się co każdy weekend dodawać nowy rozdział. Na razie jest tylko prolog i 1 rodział. Jest on raczej z motywami Zmierzchu, Pamiętniki Wampirów i podobnie... Więc mam prośbę,żebyście w wolnym czasie zajrzeli i jak wam się spodoba,żebyście dołączyli do obserwatorów :)
Deenie
piątek, 7 września 2012
Rozdział 1/Agnes
Rozdział 1
-Jerome, jak minęły ci wakacje? –zapytała Mara
-Świetnie, a tobie?
-Też –odpowiedziała, po chwili go pocałowała. –Stęskniłam
się za tobą.
-A ja za tobą. –odpowiedział Jerome. Jednak w tej
chwili nie myślał o tym. Myślał o niebezpieczeństwie w jakim Mara jest, chodząc
z nim. Przed wakacjami miał nadzieję, że będzie mógł żyć normalnie, mieć dziewczynę, przyjaciół,
ale okazało się, że ON nie przestał go szukać.
Nagle przyszedł Victor i kazał im iść do pokoi i się
rozpakować. Wyszli wszyscy oprócz Eddiego i Patricii, którzy przez chwilę
rozmawiali szeptem a później się pocałowali.
-Co wy tu jeszcze robicie? –usłyszeli głos Victora –do
pokoi, za pół godziny będzie obiad. Do tego czasu macie być rozpakowani.
-Dobra, już idziemy –powiedział Eddie i oboje
wyszli.
[Na obiedzie]
-Skąd jesteście?-zapytała Joy nowych dziewczyn
-Ja ze Stanów –powiedziała KT
-A ja z Londynu. –powiedziała Willow. Nagle
zadzwonił telefon KT, wstała od stołu i odeszła kawałek.
-Słucham-powiedziała
-…
-Hej Nina, jak w Egipcie?
-…
-Czekaj, ty…
-…
-Nieźle, mówili, że przyjeżdżasz jutro, a ja nawet
nie wiedziałam, że mówią o tobie.
-…
-Fakt, ale nie skojarzyłam.
-…
-Ja też.
-…
-Jasne, przekażę.
-…
-Dobra, pa.-powiedziała i się rozłączyła-Macie
pozdrowienia od Niny!
-Ty znasz Ninę?-zapytała Patricia
-Tak, nasze mamy były przyjaciółkami, moi rodzice po wypadku postanowili się wyprowadzić. Ale wakacje zawsze spędzałyśmy razem.
-Nie wiedziałaś, że Nina tu się uczy?-zapytał Fabian. Wszyscy wiedzieli o jaki wypadek chodzi.
-Wiedziałam, że uczy się w tym kraju, ale nie
pamiętałam nazwy szkoły. Ty jesteś Fabian, tak?
-Tak-powiedział, a po chwili sobie o czymś
przypomniał-przecież my się wam nie przedstawiliśmy.
-Właśnie! A więc ja jestem Amber, ale to wiecie, a
to są Alfie, Patricia, Eddie, Joy, Mara, Jerome, Poppy i Fabian.–powiedziała
wskazując poszczególne osoby. Nagle KT zaczęła się śmiać.
-Z czego się śmiejesz?-odezwała się Patricia
-Bo, widzicie, Nina całe wakacje mi o was
opowiadała. A dopóki mnie nie uświadomiła, nie wiedziałam, że tu mieszka. Już wiem dlaczego
wszyscy wydawaliście mi się znajomi.
Reszta obiadu przebiegła bez żadnych odkryć, oprócz stwierdzenia Alfiego, że KT też musi być kosmitką. Ponieważ Willow nie wiedziała o
co chodzi, Amber opowiedziała, jak to było, gdy Nina pojawiła się w Domu
Anubisa.
Całe popołudnie wszyscy rozmawiali o wakacjach,
szkole, Ninie (Amber stwierdziła, że widziała dla niej idealną sukienkę) po
prostu o wszystkim.
-Cześć wszystkim!-usłyszeli głos Niny. Spojrzeli w
drzwi i zobaczyli ją.
-Nina!-krzykneli prawie wszyscy którzy ją znali.
-Kosmitka!-wrzasnął Alfie
-Alfie, miałam coś dla ciebie, ale skoro uważasz, że
jestem kosmitką, to…
-Co? Kto mówił, ze jesteś kosmitką?-zareagował od
razu Alfie-Co dla mnie masz?
-Jest dość duże i ciężkie, sama nie przyniosę. Leży
przed domem.
-Ale co to jest?
-Idź i zobacz.-powiedziała, a Alfie wybiegł od razu.
Po chwili wrócił.
-Nina, po prostu cię kocham! Skąd wiedziałaś, że chcę
to mieć?
-Wymieniłeś 5 razy kiedy pytaliśmy co chcesz na
urodziny. A tak przy okazji, dodałam kilka fajnych rzeczy.
-Nino, proszę powiedz, że nie dałaś mu…-zaczęła
Patricia
-Mam skłamać?-przerwała jej Nina z uśmiechem
-Do końca roku będzie mógł robić nam
kawały.-stwierdziła Amber
-Albo odwracać uwagę.-dodał Fabian z uśmiechem.
Gdy Jerome poszedł do swojego pokoju i zobaczył zestaw o którym mówili w pierwszej chwili go zatkało. Były tam petardy,
strzelające kulki, suchy lód, coś co wyglądało na mini bomby, jakiś kwas i
tysiąc innych rzeczy z których można by zrobić mnóstwo kawałów, albo świetnie
odwrócić uwagę. Nina musiała to zbierać całe wakacje. Takiego zestawu w nie ma w żadnym sklepie. Nie tak wielkiego. Tu jest wszystko, co chciał mieć Alfie. Jerome przejrzał niektóre rzeczy i stwierdził, że Nina korzystała z pomocy, kogoś kto się zna na kawałach i odwracaniu uwagi. Ale jego uwagę zwróciła karteczka wystająca z pudełka na krótkofalówki.
Głupi i nudny wyszedł ten rozdział, ale i tak liczę na komcie :)
środa, 5 września 2012
Próbne scenariusze Fluffy / Pauline ^^
Hej! A więc fluffy przesłała mi już te 2 próbne scenariusze. Bardzo mi się spodobały :). Wstawiam je tutaj :D.
Scenariusz 1
Akcja toczy się po 2 sezonie. Wszyscy
wrócili z wakacji do Domu Anubisa.
*Fabian, Amber, Patricia, Joy, Eddie i
Mara są w salonie i rozmawiają*.
A: Ile czasu może trwać lot z USA do
Anglii? GDZIE ONA JEST?!
P: Amber, to jest trochę daleko. Na pewna Nina zaraz przyjedzie. * przewraca oczami*
A: Nie tęskniłaś za nią?
M: Wszyscy się stęskniliśmy...
E: Ale potrafimy ukrywać swoje emocje. *żartobliwym tonem*
P: Za to Fabian chyba próbuje, ale coś mu nie wychodzi. *śmieje się*
F: *łazi po całym pokoju i nie wie co ze sobą zrobić* Coś mówiliście?
A: Tak, właśnie mówiliśmy, że niezbyt wychodzi ci ukrywanie emocji. Wszyscy się stęskniliśmy za Niną.
AL: Wielki Alfredo powraca! *Alfie i Jerome wchodzą do salonu*.
J: Ekhem...
Al: O! ... i jego wierny sługa Jeromoo!
J: Sługa?!
A: Nasze klauny już są można zaczynać przedstawienie!
W: *śmieją się*
N: Jest tu kto?! Halo, nie wierzę, że jestem pierwsza, napewno gdzieś jesteście! *Nina wchodzi do salonu*
W: Nina! *przytulają Ninę*
A: Dlaczego ten lot tyle trwał? Ja już tu umierałam z ciekawości, co nam z Fabianem zakomunikujecie.
N: A mieliśmy coś zakomunikować? *patrzy na Fabiana*
A: A no tak! Najpierw wam miałam powiedzieć, że macie nam coś zakomunikować. No więc oficjalnie zostaliście "Fabiną" i macie to wszystkim ogłosić!
F: Teraz i tak wszyscy słyszeli, Amber.
A: O, no więc problem z głowy!
T: Może pójdziecie się wszyscy rozpakować, a ja zrobię coś do jedzienia? * Trudy woła z kuchni*
AL: Papu! Zgłodniałem!
J: Jadłeś dosłownie kilka minut temu, wielki Alfredo. *żartobliwie*
AL: To nie znaczy, że nie mogłem zgłodnieć, wierny sługo!
J: Jeszcze raz tak do mnie powiesz, a mnie popamiętasz! *goni Alfie'go*
W nocy, sen Niny.
Sarah: Nino... To jeszcze nie koniec... musisz znaleźć pierścień... pierścień...
N: Jaki pierścień ? Powiedz Saro, proszę!
S: Ἀτλαντὶς νῆσος Nino, Ἀτλαντὶς νῆσοςNino... musisz znaleźć ...
N: Co?! Saro, proszę!
Scenariusz 2
Rano, jadalnia.
*Mara, Eddie, Alfie, Jerome, Fabian, Joy i Patricia siedzą przy stole*
*wchodzi Amber*
A: Hej łysztkim ! mam badzio ważny komunikat! Zrobiłam masczkę i ne mogę zbyt łuszać tłarzą, więc nie zdziwcie się, jeśli mnie tłochę nie złozumicie, kiedy bede coś mółiła.
P: Już teraz cię nie rozumiemy.
J: My cie nigdy nie rozumiemy, nasza blondynko.
A: Stłól tłarz Jełom.
F: A gdzie tak właściwie jest Nina?
*wchodzi Nina*
N: Cześć. *zaspanym głosem*
F: Hej. nie wyspałaś się?
N: Trochę. * na ucho Fabianowi* Dziś o północy spotkanie SIBUNY na strychu. Mam wam coś ważnego do powiedzenia.
F: Dobra. Wszystko napewno okej?
N: Jasne. A właśnie Amber, użyłaś tej maseczki, która leżała na twoim łóżku?
A: Tłak, a co?
N: Ona była malinowa, a o ile się nie mylę...
A: O nie! Uczłulenie! *wybiega z jadalni*
W: *śmieją się*
północ, strych, spotkanie SIBUNY
N: Wszyscy są?
W: Tak.
N: To dobrze. Chciałam wam powiedzieć, że ostatnio przyśniła mi się Sarah. Mówiła, że to nie koniec i mamy znaleźćpierścień.
A: Jaki?
N: Tego nie powiedziała. Mówiła tylko to. Fabian, wiesz co to znaczy? *podaje mu kartkę*
F: Eem... niewiem, ale to grecki. Dziwne, do tej pory rozwiązywaliśmy zagadki związane z Egiptem...
N: Myślałam, że to jakieś egipskie hieroglify.
P: Dobra przynajmniej wiemy mniej więcej na czym stoimy. Mamy znaleźć jakiś pierścień prawdobodobnie związany z Grecją.I o ile się nie mylę, jest ukryty gdzieś w domu Anubisa, tak jak Kielich i Maska.
N: Ale jaki związek ma Dom Anubisa z Grecją?
A: Może nie o tyle z domem, ale z Robertem albo Louisą Frobisher Smythe.
Al: Myślałem, że oni byli egiptologami, czy jakoś tak?
F: Każdy ma ukryte pasje. Ej, Eddie, co tak cicho siedzisz?
E: Zastanawiam się... Sarah chce nam pomóc tak?
N: Oczywiście.
E: Więc dlaczego nie powie nam od razu wszystkiego?
F: Też się nad tym zastanawiałem, ale akurat tej zagadki chyba nie zdołamy rozwiązać.
Następnego dnia rano.
jadalnia, wszyscy siedzą przy stole.
F: Hej Nino. Już wiem co znaczą te greckie słowa.
N: To super. Więc, co oznaczają?
F: Znaczą dokładnie... Atlantyda.
Aha i Amber mówi tak dziwnie w drugim scenariuszu przez tą maseczkę ;). Co o nich myślicie? ;D
O i sory, że czcionka jest trochę inna, ale fluffy przesłała mi je w Wordzie, skąd je skopiowałam i tutaj wkleiłam, i był malutki problem z czcionkami... ;3
P.S. Zmieniłan nick z Summer :) na Pauline ^^, jakby co ;D
P.S. Zmieniłan nick z Summer :) na Pauline ^^, jakby co ;D
wtorek, 4 września 2012
Scenariusz cz.9/ Deenie
J:Vera Devenish?
L:Taaa...
J:O nie, nie, nie.
L:Jerome, co się stało?
J:Co Ci napisała?
L:Żebym się z nią spotkała na polanie o 19.
J:Nie waż się tam iść!
L:Dobra...,ale dlaczego?
J:W szkole to wyjaśnię. A teraz chodźmy.
L&J<idą>
V(Vera)<obserwuje ich>Głupie dzieciaki. Zapłacą mi za to wszystko..Jeszcze zobaczą, z kim nie wolno zadzierać<odchodzi>
Korytarz, Sibuna<bez Eddiego> stoi przy szafce Fabiana
j&L<podchodzą>
J:Vera powróciła.
Si:Vera?!
L:Czy tylko ja nie wiem o co tu chodzi?
P:Pracowała dla Rufusa.
F:Ale jak kto wróciła?
L:Napisała do mnie esemesa,żebyśmy się spotkały...
A:Nie możesz iść.
L:Jerome mi to mówił przez całą drogę.
P:I bardzo dobrze. Ona jest niebezpieczna. Pewnie chce się zemścić.
Al: Trzeba powiedzieć Eddiemu. W końcu jest w Sibunie.
J:Sibunie? Jednak wiedziałaś,co to jest.
L:Oni kazali mi nie mówić.
A:No to witamy Cię w Sibunie, Jerome.
F:Amber!
A:No co? Przecież wie...
Al:A co z Eddiem?
P:NIE!!
F:Patricio, ciszej...
A:Zgadzam się z nią.
L:Mam pomysł. Kto za tym,żeby Eddiego wykluczyć ten ręka do góry...
F:Liz!
L:No co? Wyluzuj...A teraz podnosić ręce.
P<podnosi rękę>
A<podnosi rękę>
L<podnosi rękę>Jerome!
J:No, dobra<podnosi rękę>
P:Przewaga, nic nie mówimy Eddiemu.
Al:I Alleluja.
A:A co zrobimy z Verą?
F:Może powiedzieć Victorowi?
Si:Nieeee
A:Co jak...wiecie..skoro jest niebezpieczna to może coś..
Al:O panie! Wy swoich pięknych główek nie zamartwiajcie, my rycerze was obronimy!
SI<śmieją się>
P:Oj, Alfie nic się nie zmieniłeś.
E<podchodzi>Hej,czyżby to spotkanie Sibuny?
Si:Nie, nie, nie
L:Jednak mi się przywidziało,tak samo Amber.
F:Rozwiązaliśmy ją.
A:Bez Niny to nie to samo.
L:Coś chciałeś?
E:O, tak. Dyrektor Cię wzywa.
L:Świetnie. Znowu ten stary dziad<idzie wkurzony>
Al:Dziad?
Gabinet dyrektora
L<wchodzi> Co chcesz?
P.Sw:Usiądź.
L:Nie postoje. A teraz gadaj, bo nie mam czasu.
P.Sw.: Czy ty żujesz gumę?
L:Nawet jeśli, to co,wyrzucisz mnie ze szkoły?
P.Sw: Po prostu chcę Cię zaprosić na kolację,żebyśmy się lepiej zapoznali.
L:NIE!
P.Sw:Eddie też tam będzie...
L:NIE!
P.Sw:Ale...
L:Daj mi spokój<wychodzi>
P.Sw:Ojojjo<wyciera czoło>
Korytarz, Sibuna
L<przychodzi wściekła>
Al:O pani!Co się stało,że tak kipiesz wściekłością?
L:Nic. Zupełnie nic.
P:Eddie już poszedł. Mam go dość
G(Głos)Se(Senkahry):Będziesz mi służyć.
P:Co?Słyszeliście to?
*******************************************************************************
I jak wam mija szkoła? Mi jakoś ujdzie, tyle,że codziennie mam od 8 do 14. Tylko, w czwartek mam na 8 45 i kończę o 13.30.
Postaram się jak najczęściej dodawać scenariusze, ale fajnie by było gdybyście mi pomogli i podsunęli jakieś pomysły.
Sibuna!
L:Taaa...
J:O nie, nie, nie.
L:Jerome, co się stało?
J:Co Ci napisała?
L:Żebym się z nią spotkała na polanie o 19.
J:Nie waż się tam iść!
L:Dobra...,ale dlaczego?
J:W szkole to wyjaśnię. A teraz chodźmy.
L&J<idą>
V(Vera)<obserwuje ich>Głupie dzieciaki. Zapłacą mi za to wszystko..Jeszcze zobaczą, z kim nie wolno zadzierać<odchodzi>
Korytarz, Sibuna<bez Eddiego> stoi przy szafce Fabiana
j&L<podchodzą>
J:Vera powróciła.
Si:Vera?!
L:Czy tylko ja nie wiem o co tu chodzi?
P:Pracowała dla Rufusa.
F:Ale jak kto wróciła?
L:Napisała do mnie esemesa,żebyśmy się spotkały...
A:Nie możesz iść.
L:Jerome mi to mówił przez całą drogę.
P:I bardzo dobrze. Ona jest niebezpieczna. Pewnie chce się zemścić.
Al: Trzeba powiedzieć Eddiemu. W końcu jest w Sibunie.
J:Sibunie? Jednak wiedziałaś,co to jest.
L:Oni kazali mi nie mówić.
A:No to witamy Cię w Sibunie, Jerome.
F:Amber!
A:No co? Przecież wie...
Al:A co z Eddiem?
P:NIE!!
F:Patricio, ciszej...
A:Zgadzam się z nią.
L:Mam pomysł. Kto za tym,żeby Eddiego wykluczyć ten ręka do góry...
F:Liz!
L:No co? Wyluzuj...A teraz podnosić ręce.
P<podnosi rękę>
A<podnosi rękę>
L<podnosi rękę>Jerome!
J:No, dobra<podnosi rękę>
P:Przewaga, nic nie mówimy Eddiemu.
Al:I Alleluja.
A:A co zrobimy z Verą?
F:Może powiedzieć Victorowi?
Si:Nieeee
A:Co jak...wiecie..skoro jest niebezpieczna to może coś..
Al:O panie! Wy swoich pięknych główek nie zamartwiajcie, my rycerze was obronimy!
SI<śmieją się>
P:Oj, Alfie nic się nie zmieniłeś.
E<podchodzi>Hej,czyżby to spotkanie Sibuny?
Si:Nie, nie, nie
L:Jednak mi się przywidziało,tak samo Amber.
F:Rozwiązaliśmy ją.
A:Bez Niny to nie to samo.
L:Coś chciałeś?
E:O, tak. Dyrektor Cię wzywa.
L:Świetnie. Znowu ten stary dziad<idzie wkurzony>
Al:Dziad?
Gabinet dyrektora
L<wchodzi> Co chcesz?
P.Sw:Usiądź.
L:Nie postoje. A teraz gadaj, bo nie mam czasu.
P.Sw.: Czy ty żujesz gumę?
L:Nawet jeśli, to co,wyrzucisz mnie ze szkoły?
P.Sw: Po prostu chcę Cię zaprosić na kolację,żebyśmy się lepiej zapoznali.
L:NIE!
P.Sw:Eddie też tam będzie...
L:NIE!
P.Sw:Ale...
L:Daj mi spokój<wychodzi>
P.Sw:Ojojjo<wyciera czoło>
Korytarz, Sibuna
L<przychodzi wściekła>
Al:O pani!Co się stało,że tak kipiesz wściekłością?
L:Nic. Zupełnie nic.
P:Eddie już poszedł. Mam go dość
G(Głos)Se(Senkahry):Będziesz mi służyć.
P:Co?Słyszeliście to?
*******************************************************************************
I jak wam mija szkoła? Mi jakoś ujdzie, tyle,że codziennie mam od 8 do 14. Tylko, w czwartek mam na 8 45 i kończę o 13.30.
Postaram się jak najczęściej dodawać scenariusze, ale fajnie by było gdybyście mi pomogli i podsunęli jakieś pomysły.
Sibuna!
Piąta właścicielka bloga? / Summer
Hej! Piszę tak na szybko. Na razie mam jeszcze neta o.O, ale na niedługo :(. Ale przejdę do sedna. Napisała do mnie e-maila niejaka fluffy. Napisała w nim, że ten blog bardzo jej się podoba i chciałaby na nim pisać. Mamy obecnie (razem ze mną) 4 redaktorki. Więc pytam się was: Przyjąć kolejną autorkę, czy uważacie, że 5 to za dużo? Poprosiłam ją więc, by napisała 2 próbne scenariusze. Opublikuję je, a wy zadecydujecie o jej przyjęciu. Nie jestem pewna, czy nie będzie nas za dużo... Dlatego wam, czytelnicy i pozostałe autorki bloga, zadaję to pytanie. Poproszę o odpowiedzi, bo to ważne. Pozdrawiam i do za kilka dni. :P
poniedziałek, 3 września 2012
Prolog/Agnes
Moja wersja 3-go sezonu TDA jest dość... nietypowa. Ale i tak mam nadzieję, że się wam spodoba :)
Prolog
W salonie domu Anubisa siedzieli już Alfie, Fabian,
Joy i Patricia. W lesie, a dokładniej w miejscu zebrań Sibuny rozmawiali Eddie,
Jerome i pan Clarke.
-Jerome, musisz jej powiedzieć –mówił do syna pan
Clarke
-Albo z nią zerwać –dodał Eddie
-Ale ja nie mogę zrobić ani tego, ani tego –upierał
się Jerome
-Nie możesz, czy nie chcesz? –zapytał Eddie
-Nie mogę. Jeśli jej powiem, będzie się bała, jeśli
z nią zerwę, znienawidzi mnie.
-Zerwij z nią, ale powiedz, że to po prosu nie
wyszło i chcesz żebyście zostali przyjaciółmi –doradził Eddie, ale pan Clarke
mu przerwał
-Nie, jeśli z nią zerwie, ona będzie musiała myśleć,
że…
-Że mi się znudziła –dokończył smutno Jerome, a po
chwili namysłu dodał –do końca miesiąca podejmę decyzję. Może on nas nie
znajdzie.
-Masz rację –powiedziała Eddie –ale teraz chodźmy
już do domu.
Cała trójka poszła na parking, gdzie po chwili
dołączyła do nich Poppy, wyjęli walizki z samochodu i skierowali się do domu
Anubisa. Pan Clarke przypomniał sobe, że musi porozmawiać ze Sweetem, więc
poszedł do szkoły. Gdy Poppy, Jerome i Eddie weszli, okazało się, że byli już
wszyscy, oprócz Amber, która po chwili weszła z dwiema dziewczynami.
-Nie uwierzycie! -krzyknęła
-Chodzi ci o to, że Niny nie będzie z nami w tym
roku, czy o to, że te dziewczyny które przyprowadziłaś, będą teraz z nami
mieszkały? –zapytała Patricia
-Te dziewczyny to KT Rush –wskazała ręką na jedną z
dziewczyn –a ta –wskazała drugą, z warkoczami –to Willow. A tak w ogóle, to nie
to chciałam wam powiedzieć.
-A co? –zapytała Joy
-Nina przyjeżdża jutro i będzie uczyła się z nami
jeszcze ze trzy miesiące.
-Jak to? –zdziwił się Alfie -przecież miała jechać do Egiptu.
-Ale mają jakiś remont, bo coś tam, coś im
rozwaliło. Jakaś burza.
-Super –powiedział Alfie, a Jerome nie mógł w to
uwieżyć. Przez to będzie musiał podjąć decyzję szybciej.
Prolog wyszedł trochę nudny i odrobinę niezrozumiały, ale wszystko się wyjaśni :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)