Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pauline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pauline. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 18 września 2012
Rozważam... odejście / Pauline ^^
Hej! A raczej dobry wieczór. A więc tak się dzisiaj zastanawiałam nad różnymi rzeczami, aż w pewnym momencie pomyślałam o... blogu. Po kilku minutach doszłam do wniosku, po co ja w ogóle prowadzę blogi? Ja się przecież do tego nie nadaję. Nie piszę zbyt dobrych notek. Mam też kilka innych powodów, żeby myśleć o... odejściu. I nie, nie chodzi o szkołę czy brak czasu lub weny, mam swoje powody... Wiem, Marzenka i dziewczyny mnie chyba będą chciały zabić, ale... Już się boję xDDD. Odeszłabym ze WSZYSTKICH moich blogów, a może i z bloggera. Z innego mojego bloga odeszłabym, gdybym dokończyła historię, którą tam piszę jako stażystka. Ale... kto tam będzie za mną płakał? No nikt. Więc wszyscy będą happy, choć mi byłoby trudno wcisnąć przycisk "usuń mnie z bloga". Poza tym, nie licząc mnie, ten blog ma 4 redaktorki. Zostawiłabym wam go. Byłby to od tej pory wasz blog... Rozwinęłam go na początku, bo pod pierwszymi notkami było 7-8 komentarzy.. Wow! Fajnie :). Blog ma ponad 10,5 tysiąca wyświetleń w 2 miesiące, więc... nie zostawiałabym wam byle czego xP. Jeśli w piątek nie zauważycie mnie w autorach, będzie to znaczyło, że postanowiłam odejść. Tak więc... nie wiem, do kiedy, bo być może to moja ostatnia notka tutaj. Papa...
niedziela, 9 września 2012
Scenariusz nr 36 / Pauline ^^
Hej! Piszę tak na szybko, więc scenariusz może być krótki. Powód? - Muszę odrobić lekcje i nauczyć się do kartkówki -,-.
E: Ty też miałeś ten dziwny sen?
F: To nie był sen!
E: Jak to?
F: Nie czas na wyjaśnienia. Bierz amulet i szukamy je!
F i E: < biorą swoje amulety, wybiegają do salonu > Są tu Patricia i Nina? < równocześnie >
Am: Wooow. Jaka zgodność zdań.
M: Nie. Mówiły, że muszą gdzieś iść.
F i E: < równocześnie > O-o! < wybiegają >
Je: A im co?
Al: Mówiłem, że to UFO. Teraz przechodzą fazę szokową.
Je: < śmieje się >
< u Eddiego i Fabiana >
F i E: < wchodzą do piwnicy >
E: Gdzie była ta ściana?
F: < po chwili > Tam! < wskazuje >
F i E: < podbiegają tam >
< u Patricii i Niny >
P: Co się dzieje?
N: Nie wiem!
< sufit jest coraz bliżej ziemi >
N i P: < zamykają oczy, po chwili słyszą, jak ściana się otwiera >
F i E: < wbiegają do nich, ich amulety się zaświecają >
< ściana podnosi się >
P i N: < równocześnie > Chłopaki! < pobiegają do nich i przytulają >
F: W porządku?
N: Teraz tak. < uśmiech >
E: Czemu poszłyście bez nas? Martwiliśmy się.
P: Skąd wiedzieliście, że tu jesteśmy?
F: Po prostu... śniło nam się to.
N: Ok... To jest coraz bardziej pokręcone.
P: Jeszcze nigdy nie cieszyłam się tak na czyjś widok.
E: Chodźmy stąd. Za dużo wrażeń.
F: Masz rację. Przyjdziemy tu jutro.
< w holu >
F, E, P i N: < wychodzą z piwnicy >
E: I Alfie na prawdę to zrobił?
P: Tak.
< słyszą wrzeszczącego z góry Victora >
< w gabinecie >
V: Czy wyraziłem się jasno??!!
Al: Tak, tak....
V: Pamiętaj, że mogę załatwić tak, byś został wydalony ze szkoły!! Masz więcej tego nie robić!
Al: Dobra, dobra...
V: Możesz wyjść! < wściekły >
Al: < do siebie po cichu > Nareszcie. < wstaje, odwraca się, wytyka język tak, żeby Victor tego nie widział >
V: PANIE LEWIS!!
Al: Ok, zmywam się... < wychodzi szybko, po czym się śmieje, schodzi na dół >
E: Śmiejesz się, że masz karę?
Al: Warto się poświęcić, by zobaczyć czerwonego Victora. < śmieje się >
P: I tu się z tobą zgodzę. < uśmiech >
P, E, F, Al i N: < wchodzą do salonu >
Je: O, znalazły się nasze zguby.
Jo: Gdzie tak nagle poszłyście?
P: Myyy..
N: Musiałyśmy... zajrzeć do chłopaków.
Jo: Same przecież mówiłyście, że spali.
P: No tak... Ale... po prostu się martwiłyśmy.
Jo: Ok?
Je: Maro, mogę na słówko?
M: Emm... jasne.
Je i M: < idą do pokoju Jerome'a >
M: Tak?
Je: Może.. obejrzelibyśmy sobie jakiś film, póki...
< przerywa mu krzyk z holu >
V: Właśnie wybiła 10!
Je: Póki szpilka nie jest gotowa, by upaść.
V: Macie dokładnie 5 minut!
M: Może jutro? Victor chyba gdzieś wyjeżdża.
Je: Chętnie. < całuje ją >
M: Too... do jutra. < uśmiech > , < wychodzi >
< w gabinecie Victora, pół godziny później >
V: < dzwoni do kogoś >
K: Słucham?
V: To ja.
K: Hmm?
V: Przyjeżdża jutro, tak?
K: Tak, na pewno. Jego kartoteka doszła?
V: Tak i jest niezwykle interesująca...
K: Chyba nie myślisz...
V: < przerywa mu > Chyba jednak tak...
< w opuszczonym budynku >
R: Vero!
Ve: < podbiega do niego > Co jest?
R: To może nam skomplikować plany...
Ve: Ale co?
R: Wyjątkowa Czwórka...
Ve: Co z nimi?
R: Jest niedobrze! To nie może się wydarzyć.
Ve: Co się nie może wydarzyć?
R: Tylko nie to!
Miał wyjść krótki. Wyszedł dłuższy, niż myślałam :D.
Ok, więc do jutra (być może, nie obiecuję ;]).
P.S. W podstronie o bohaterach dodałąm opis nowego chłopaka :)
E: Ty też miałeś ten dziwny sen?
F: To nie był sen!
E: Jak to?
F: Nie czas na wyjaśnienia. Bierz amulet i szukamy je!
F i E: < biorą swoje amulety, wybiegają do salonu > Są tu Patricia i Nina? < równocześnie >
Am: Wooow. Jaka zgodność zdań.
M: Nie. Mówiły, że muszą gdzieś iść.
F i E: < równocześnie > O-o! < wybiegają >
Je: A im co?
Al: Mówiłem, że to UFO. Teraz przechodzą fazę szokową.
Je: < śmieje się >
< u Eddiego i Fabiana >
F i E: < wchodzą do piwnicy >
E: Gdzie była ta ściana?
F: < po chwili > Tam! < wskazuje >
F i E: < podbiegają tam >
< u Patricii i Niny >
P: Co się dzieje?
N: Nie wiem!
< sufit jest coraz bliżej ziemi >
N i P: < zamykają oczy, po chwili słyszą, jak ściana się otwiera >
F i E: < wbiegają do nich, ich amulety się zaświecają >
< ściana podnosi się >
P i N: < równocześnie > Chłopaki! < pobiegają do nich i przytulają >
F: W porządku?
N: Teraz tak. < uśmiech >
E: Czemu poszłyście bez nas? Martwiliśmy się.
P: Skąd wiedzieliście, że tu jesteśmy?
F: Po prostu... śniło nam się to.
N: Ok... To jest coraz bardziej pokręcone.
P: Jeszcze nigdy nie cieszyłam się tak na czyjś widok.
E: Chodźmy stąd. Za dużo wrażeń.
F: Masz rację. Przyjdziemy tu jutro.
< w holu >
F, E, P i N: < wychodzą z piwnicy >
E: I Alfie na prawdę to zrobił?
P: Tak.
< słyszą wrzeszczącego z góry Victora >
< w gabinecie >
V: Czy wyraziłem się jasno??!!
Al: Tak, tak....
V: Pamiętaj, że mogę załatwić tak, byś został wydalony ze szkoły!! Masz więcej tego nie robić!
Al: Dobra, dobra...
V: Możesz wyjść! < wściekły >
Al: < do siebie po cichu > Nareszcie. < wstaje, odwraca się, wytyka język tak, żeby Victor tego nie widział >
V: PANIE LEWIS!!
Al: Ok, zmywam się... < wychodzi szybko, po czym się śmieje, schodzi na dół >
E: Śmiejesz się, że masz karę?
Al: Warto się poświęcić, by zobaczyć czerwonego Victora. < śmieje się >
P: I tu się z tobą zgodzę. < uśmiech >
P, E, F, Al i N: < wchodzą do salonu >
Je: O, znalazły się nasze zguby.
Jo: Gdzie tak nagle poszłyście?
P: Myyy..
N: Musiałyśmy... zajrzeć do chłopaków.
Jo: Same przecież mówiłyście, że spali.
P: No tak... Ale... po prostu się martwiłyśmy.
Jo: Ok?
Je: Maro, mogę na słówko?
M: Emm... jasne.
Je i M: < idą do pokoju Jerome'a >
M: Tak?
Je: Może.. obejrzelibyśmy sobie jakiś film, póki...
< przerywa mu krzyk z holu >
V: Właśnie wybiła 10!
Je: Póki szpilka nie jest gotowa, by upaść.
V: Macie dokładnie 5 minut!
M: Może jutro? Victor chyba gdzieś wyjeżdża.
Je: Chętnie. < całuje ją >
M: Too... do jutra. < uśmiech > , < wychodzi >
< w gabinecie Victora, pół godziny później >
V: < dzwoni do kogoś >
K: Słucham?
V: To ja.
K: Hmm?
V: Przyjeżdża jutro, tak?
K: Tak, na pewno. Jego kartoteka doszła?
V: Tak i jest niezwykle interesująca...
K: Chyba nie myślisz...
V: < przerywa mu > Chyba jednak tak...
< w opuszczonym budynku >
R: Vero!
Ve: < podbiega do niego > Co jest?
R: To może nam skomplikować plany...
Ve: Ale co?
R: Wyjątkowa Czwórka...
Ve: Co z nimi?
R: Jest niedobrze! To nie może się wydarzyć.
Ve: Co się nie może wydarzyć?
R: Tylko nie to!
Miał wyjść krótki. Wyszedł dłuższy, niż myślałam :D.
Ok, więc do jutra (być może, nie obiecuję ;]).
P.S. W podstronie o bohaterach dodałąm opis nowego chłopaka :)
sobota, 8 września 2012
Scenariusz nr 35 + pytania + do dziewczyn + wyniki ankiet + info / Pauline ^^
Hej! A więc po długiej nieobecności piszę w końcu ten scenariusz xD. Jak już zapewne zauważyliście, zmieniłam nagłówek, który jest zrobiony przez tą samą osobę, co poprzedni. Baaaardzo mi się podoba, masz talent ;). Pod koniec notki zadam wam kilka pytanek, takich króciutkich :). Ale na początek wyniki ankiet:
Czy w moich scenariuszach ma dojść nowa postać? [Summer :)]
Tak i niech ma wpływ na akcję. 20 (51%)
Tak, ale niech nie ma wpływu na akcję. 12 (30%)
Nie, trochę ich za dużo w tym internacie. 4 (10%)
Jak chcesz. 3 (7%)
Liczba głosów do tej pory: 39
Ankieta zamknięta
Ok, czyli dojdzie nowa postać, która będzie jakoś związana z Wyjątkową Czwórką. Tylko muszę coś wymyślić xD.
Kim ma być nowa postać? [odpowiedz, jeśli w ankiecie powyżej głosowałeś na "tak"]
Dziewczyną - ma komuś rozbić związek. 4 (10%)
Dziewczyną - ale niech nikomu nie zaszkodzi w związku. 9 (23%)
Chłopakiem - niech wtrąci się w czyjś związek. 22 (56%)
Chłopakiem - ale ma nie zaszkodzić żadnemu związkowi. 4 (10%)
Liczba głosów do tej pory: 39
Ankieta zamknięta
Dobrze, więc w najbliższym czasie do Domu Anubisa dojedzie chłopak, który trochę namiesza w którymś ze związków, a może i w kilku. Mam kilka pomysłów, co do tej postaci ;). Przyjedzie w 37-39 scenariuszu =D.
A teraz scenariusz:
N: Emmm.. myyy..
P: No bo...
M: Patricia coś tu.. zgubiła.
Je: I... pomagamy jej szukać...
V: Na prawdę? Co?
P: Yyyy...
N: Broszkę po... zmarłej babci...
V: Dobrze, znajdźcie ją i do pokoi! < idzie na dół >
P: Mało brakowało.
N: Dzięki za pomoc.
Je: Spoko.
M: Ale... co wy tam robiłyście?
P: My..
N: Przecież.. wiecie już o wszystkim.
M: Nie, nie o wszystkim, tylko trochę.
P: Maro, zrozum...
N: < dokańcza > To zbyt niebezpieczne.
P i N: < odchodzą >
M: I tak się dowiem.
Je: Ale.. Maro...
M: Jerome, po prostu chcę się dowiedzieć. < idzie na dół >
Je: Świetnie. < sarkazm > , < patrzy na rozbitą szklankę > Ejjj! Ja mam to posprzątać?
< jadalnia, kolacja, są wszyscy prócz Eddiego i Fabiana >
Jo: Gdzie są Eddie i Fabian?
Al: Czy myślicie o tym samym co ja?
Je: Alfredzie.
Al: Kto?
P: Ty, Alfie.
Al: Aaaaaa. O co chodzi, Jerome?
Je: Powiem tylko jedno. To na pewno nie UFO.
Al: Skąd wiedziałeś?
Je: Hmmmm... albo czytałem ci w myślach, albo no nie wiem..., z hmm... doświadczenia?
N: Nie kłóćcie się. Oni po prostu śpią.
Al: Ahaaaaa. < przedłużając literę "a" >
< po kolacji, salon >
P i N: < siedzą przygnębione >
Am i Al: < wchodzą >
Am: Hej.
Al: Witajcie, kosmitki.
P i N: ...
Am: < przywala mu z płaskiego >
Al: Auć! A to za co?
Am: < patrzy na niego morderczym wzrokiem >
Al: Przepraszam...
Am: W porządku? < z troską >
P: Tak, tylko..
N: Martwią nas te słowa i stan chłopaków... < smutno >
Am: Spoko, na sto procent będzie dobrze. < przytula je > Alfie, no zrób coś!
Al: Ale co? < po chwili namysłu idzie w stronę kuchni >
Am: Alfie! Miałeś mi pomóc, a nie jeść!
Jo: < wchodzi >
Al: Amb's, daj mi chwilkę. < podchodzi do zlewu, wkłada tam coś >
Jo: Co tu się dzieje?
M i Je: < wchodzą >
P: Alfie? Co ty robisz?
Al: Zobaczycie. < szyderczy uśmieszek >
V: < przechodzi koło salonu >
Al: O, Victor! Zaczekaj! < podbiega do niego >
V: < zatrzymuje się > Co znowu? Spieszę się!
Al: Zlew się zatkał...
V: Ugh! Zaraz będę. < odchodzi wściekły > Ani chwili spokoju z tymi bachorami. < do siebie > , < po chwili idzie do kuchni > Odsuń się!
Al: < idzie do pozostałych >
V: < robi coś przy zlewie >
Al: < odlicza > Trzy... dwa... jeden...
< zawartość zlewu znalazła się na Victorze >
W: < śmieją się >
V: LEWIS!!!!
W: < śmieją się dalej >
V: DO MOJEGO GABINETU!! < wychodzi wściekły >
Al: I jak? Może być?
N: Och, Alfie. < uśmiech >
P: Dzięki. < uśmiech >
G: < do Niny i Patricii > Już czas! Znajdźcie ją!
P: Mówiliście coś?
N: Właśnie?
Je: Nieeee. < robi dziwną minę >
P: My.. musimy już iść.
P i N: < wstają >
Jo: A wy dokąd?
N: Niedługo przyjdziemy.
N i P: < wychodzą >
< w holu >
P: Czy ty też musisz...
N: Iść do piwnicy?
P: Taaak, to dziwne.
N: Nie ma Victora?
P i N: < rozglądają się >
P: Droga wolna.
N: Ok, wchodzimy.
N i P: < wchodzą do piwnicy >
P: Ok i co teraz?
N: Nie wiem.
P i N: < zauważają coś na ścianie, podchodzą do niej >
N: Czy to.. ślad dłoni?
P: Ok, więc przyłóżmy tu rękę.
N i P: < przykładają dłonie >
< otwierają się drzwi do jakiegoś przejścia >
N i P: < równocześnie > Woooow! < wchodzą >
P: Wiedziałaś o tym?
N: N-nie.
< drzwi się zamykają, ściana opada na Patricię i Ninę >
N i P: Aaaaa!!
< w pokoju Fabiana i Eddiego >
F i E: < budzą się równocześnie > Dziewczyny!
Wow! Wyszedł długi, co nie? xD. Ale głupi, bo długo nie pisałam, więc trochę "zardzewiały" mi ręce xP.
A teraz pytania do was (poproszę o odpowiedzi, to ważne):
1. Czy podoba wam się nowy nagłówek, czy go zamienić na ten stary?
2. Czy ten wygląd bloga pasuje do nowego nagłówka?
3. Której parze lub parom zaszkodzić ma nowy uczeń?
4. Czy mam zostać na tym blogu?
5. Czy przyjąć fluffy na bloga?
I to chyba by było na tyle, jeśli chodzi o pytania. Gdy mi się coś przypomni, napiszę o tym w następnej notce.
Teraz prośba do redaktorek bloga:
Jak może zauważyłyście, zbliża się 100. notka. Więc jeśli będzie ich już 99, to niech żadna z was dalej nie pisze, zrobimy specjalną notkę na tę okazję, tzn. każda z nas napisze w niej coś od siebie, czyli scenariusz, ewentualnie informacje itp. i to wszystko w tej jednej notce. Ok? Taką samą "zbiorową notkę" zrobimy na 2-miesięcznicę bloga, która będzie już 13.09. (czwartek). Mam nadzieję, że każdej z was uda się coś w nich napisać, bo ja zrozumiem, jeśli któraś nie będzie miała czasu przez szkołę bądź jakiś wyjazd. Ale.. postarajcie się ;).
No i to by było na tyle. Do kolejnej notki =3
Czy w moich scenariuszach ma dojść nowa postać? [Summer :)]
Tak i niech ma wpływ na akcję. 20 (51%)
Tak, ale niech nie ma wpływu na akcję. 12 (30%)
Nie, trochę ich za dużo w tym internacie. 4 (10%)
Jak chcesz. 3 (7%)
Liczba głosów do tej pory: 39
Ankieta zamknięta
Ok, czyli dojdzie nowa postać, która będzie jakoś związana z Wyjątkową Czwórką. Tylko muszę coś wymyślić xD.
Kim ma być nowa postać? [odpowiedz, jeśli w ankiecie powyżej głosowałeś na "tak"]
Dziewczyną - ma komuś rozbić związek. 4 (10%)
Dziewczyną - ale niech nikomu nie zaszkodzi w związku. 9 (23%)
Chłopakiem - niech wtrąci się w czyjś związek. 22 (56%)
Chłopakiem - ale ma nie zaszkodzić żadnemu związkowi. 4 (10%)
Liczba głosów do tej pory: 39
Ankieta zamknięta
Dobrze, więc w najbliższym czasie do Domu Anubisa dojedzie chłopak, który trochę namiesza w którymś ze związków, a może i w kilku. Mam kilka pomysłów, co do tej postaci ;). Przyjedzie w 37-39 scenariuszu =D.
A teraz scenariusz:
N: Emmm.. myyy..
P: No bo...
M: Patricia coś tu.. zgubiła.
Je: I... pomagamy jej szukać...
V: Na prawdę? Co?
P: Yyyy...
N: Broszkę po... zmarłej babci...
V: Dobrze, znajdźcie ją i do pokoi! < idzie na dół >
P: Mało brakowało.
N: Dzięki za pomoc.
Je: Spoko.
M: Ale... co wy tam robiłyście?
P: My..
N: Przecież.. wiecie już o wszystkim.
M: Nie, nie o wszystkim, tylko trochę.
P: Maro, zrozum...
N: < dokańcza > To zbyt niebezpieczne.
P i N: < odchodzą >
M: I tak się dowiem.
Je: Ale.. Maro...
M: Jerome, po prostu chcę się dowiedzieć. < idzie na dół >
Je: Świetnie. < sarkazm > , < patrzy na rozbitą szklankę > Ejjj! Ja mam to posprzątać?
< jadalnia, kolacja, są wszyscy prócz Eddiego i Fabiana >
Jo: Gdzie są Eddie i Fabian?
Al: Czy myślicie o tym samym co ja?
Je: Alfredzie.
Al: Kto?
P: Ty, Alfie.
Al: Aaaaaa. O co chodzi, Jerome?
Je: Powiem tylko jedno. To na pewno nie UFO.
Al: Skąd wiedziałeś?
Je: Hmmmm... albo czytałem ci w myślach, albo no nie wiem..., z hmm... doświadczenia?
N: Nie kłóćcie się. Oni po prostu śpią.
Al: Ahaaaaa. < przedłużając literę "a" >
< po kolacji, salon >
P i N: < siedzą przygnębione >
Am i Al: < wchodzą >
Am: Hej.
Al: Witajcie, kosmitki.
P i N: ...
Am: < przywala mu z płaskiego >
Al: Auć! A to za co?
Am: < patrzy na niego morderczym wzrokiem >
Al: Przepraszam...
Am: W porządku? < z troską >
P: Tak, tylko..
N: Martwią nas te słowa i stan chłopaków... < smutno >
Am: Spoko, na sto procent będzie dobrze. < przytula je > Alfie, no zrób coś!
Al: Ale co? < po chwili namysłu idzie w stronę kuchni >
Am: Alfie! Miałeś mi pomóc, a nie jeść!
Jo: < wchodzi >
Al: Amb's, daj mi chwilkę. < podchodzi do zlewu, wkłada tam coś >
Jo: Co tu się dzieje?
M i Je: < wchodzą >
P: Alfie? Co ty robisz?
Al: Zobaczycie. < szyderczy uśmieszek >
V: < przechodzi koło salonu >
Al: O, Victor! Zaczekaj! < podbiega do niego >
V: < zatrzymuje się > Co znowu? Spieszę się!
Al: Zlew się zatkał...
V: Ugh! Zaraz będę. < odchodzi wściekły > Ani chwili spokoju z tymi bachorami. < do siebie > , < po chwili idzie do kuchni > Odsuń się!
Al: < idzie do pozostałych >
V: < robi coś przy zlewie >
Al: < odlicza > Trzy... dwa... jeden...
< zawartość zlewu znalazła się na Victorze >
W: < śmieją się >
V: LEWIS!!!!
W: < śmieją się dalej >
V: DO MOJEGO GABINETU!! < wychodzi wściekły >
Al: I jak? Może być?
N: Och, Alfie. < uśmiech >
P: Dzięki. < uśmiech >
G: < do Niny i Patricii > Już czas! Znajdźcie ją!
P: Mówiliście coś?
N: Właśnie?
Je: Nieeee. < robi dziwną minę >
P: My.. musimy już iść.
P i N: < wstają >
Jo: A wy dokąd?
N: Niedługo przyjdziemy.
N i P: < wychodzą >
< w holu >
P: Czy ty też musisz...
N: Iść do piwnicy?
P: Taaak, to dziwne.
N: Nie ma Victora?
P i N: < rozglądają się >
P: Droga wolna.
N: Ok, wchodzimy.
N i P: < wchodzą do piwnicy >
P: Ok i co teraz?
N: Nie wiem.
P i N: < zauważają coś na ścianie, podchodzą do niej >
N: Czy to.. ślad dłoni?
P: Ok, więc przyłóżmy tu rękę.
N i P: < przykładają dłonie >
< otwierają się drzwi do jakiegoś przejścia >
N i P: < równocześnie > Woooow! < wchodzą >
P: Wiedziałaś o tym?
N: N-nie.
< drzwi się zamykają, ściana opada na Patricię i Ninę >
N i P: Aaaaa!!
< w pokoju Fabiana i Eddiego >
F i E: < budzą się równocześnie > Dziewczyny!
Wow! Wyszedł długi, co nie? xD. Ale głupi, bo długo nie pisałam, więc trochę "zardzewiały" mi ręce xP.
A teraz pytania do was (poproszę o odpowiedzi, to ważne):
1. Czy podoba wam się nowy nagłówek, czy go zamienić na ten stary?
2. Czy ten wygląd bloga pasuje do nowego nagłówka?
3. Której parze lub parom zaszkodzić ma nowy uczeń?
4. Czy mam zostać na tym blogu?
5. Czy przyjąć fluffy na bloga?
I to chyba by było na tyle, jeśli chodzi o pytania. Gdy mi się coś przypomni, napiszę o tym w następnej notce.
Teraz prośba do redaktorek bloga:
Jak może zauważyłyście, zbliża się 100. notka. Więc jeśli będzie ich już 99, to niech żadna z was dalej nie pisze, zrobimy specjalną notkę na tę okazję, tzn. każda z nas napisze w niej coś od siebie, czyli scenariusz, ewentualnie informacje itp. i to wszystko w tej jednej notce. Ok? Taką samą "zbiorową notkę" zrobimy na 2-miesięcznicę bloga, która będzie już 13.09. (czwartek). Mam nadzieję, że każdej z was uda się coś w nich napisać, bo ja zrozumiem, jeśli któraś nie będzie miała czasu przez szkołę bądź jakiś wyjazd. Ale.. postarajcie się ;).
No i to by było na tyle. Do kolejnej notki =3
wtorek, 4 września 2012
Piąta właścicielka bloga? / Summer
Hej! Piszę tak na szybko. Na razie mam jeszcze neta o.O, ale na niedługo :(. Ale przejdę do sedna. Napisała do mnie e-maila niejaka fluffy. Napisała w nim, że ten blog bardzo jej się podoba i chciałaby na nim pisać. Mamy obecnie (razem ze mną) 4 redaktorki. Więc pytam się was: Przyjąć kolejną autorkę, czy uważacie, że 5 to za dużo? Poprosiłam ją więc, by napisała 2 próbne scenariusze. Opublikuję je, a wy zadecydujecie o jej przyjęciu. Nie jestem pewna, czy nie będzie nas za dużo... Dlatego wam, czytelnicy i pozostałe autorki bloga, zadaję to pytanie. Poproszę o odpowiedzi, bo to ważne. Pozdrawiam i do za kilka dni. :P
sobota, 1 września 2012
Sorki + info + redaktorka / Summer
Hej! Zacznę od informacji. Niestety, od jutra do najprawdopodobniej wtorku lub środy nie będę miała internetu :(. Ale ja będę miała zaległości na blogach. Przepraszam za to :[. A kolejna wiadomość to ta, że nasza radocha odeszła, nie podając powodu. Szkoda. Dlatego też będę poszukiwała nowej redaktorki, bo Marzenka nie może zbyt często pisać (ma wiele blogów, ale na szczęście nie odchodzi :]), radocha odeszła, ja postaram się pisać najczęściej, jak się da, ale dużo czasu poświęcę nauce. Na szczęście jest jeszcze Deenie, która postara się zaopiekować blogiem, choć sama ma ich cztery. Jeśli ktoś chciałby pisać razem z nami na tym blogu, to niech napisze na mój e-mail - paulinakaz1@wp.pl :
- swoje imię,
- zainteresowania,
- jaki ma nick na bloggerze (lub na google+),
- co pisałby/pisałaby na blogu, (jest możliwość pisania własnych notek o HoA, redagowania własnych scenariuszy, pamiętników, opowiadań itp., ale o TDA oraz pisania scenariuszy razem ze mną, czyli tę samą historię, co ja)
- czy prowadził/a lub prowadzi jakieś blogi (jeśli prowadzi, to poproszę o napisanie jego adresu URL [chyba wiecie, co to jest ;)] oraz jego tematykę),
- dlaczego chciałby/chciałaby pisać na tym blogu.
Być może ktoś się zgłosi, ale jeśli nie, to trudno. Najwyżej nasza trójka sobie poradzi :). A i scenariusz ode mnie nie obiecuję, że pojawi się dzisiaj, sorki. Jeśli tak by się stało, to napisałabym go dopiero po odzyskaniu internetu. Pozdrawiam.
- swoje imię,
- zainteresowania,
- jaki ma nick na bloggerze (lub na google+),
- co pisałby/pisałaby na blogu, (jest możliwość pisania własnych notek o HoA, redagowania własnych scenariuszy, pamiętników, opowiadań itp., ale o TDA oraz pisania scenariuszy razem ze mną, czyli tę samą historię, co ja)
- czy prowadził/a lub prowadzi jakieś blogi (jeśli prowadzi, to poproszę o napisanie jego adresu URL [chyba wiecie, co to jest ;)] oraz jego tematykę),
- dlaczego chciałby/chciałaby pisać na tym blogu.
Być może ktoś się zgłosi, ale jeśli nie, to trudno. Najwyżej nasza trójka sobie poradzi :). A i scenariusz ode mnie nie obiecuję, że pojawi się dzisiaj, sorki. Jeśli tak by się stało, to napisałabym go dopiero po odzyskaniu internetu. Pozdrawiam.
środa, 29 sierpnia 2012
Scenariusz nr 34 + recenzja bloga / Summer
Hej! A więc dodałam nową zakładkę o parach w moich scenariuszach. Wiem, trochę późno, ale ciągle jakoś nie miałam na to czasu. A teraz scenariusz :).
G: Czemu się tak guzdrzecie? Czas wam ucieka! Następne będą one!
T: Gwiazdeczki, chodźcie ze mną do pokoju.
E: Ale... już jest lepiej.
F: Tak, na prawdę.
T: Żadnych "ale". To było groźne.
T, E i F: < wychodzą >
M: Co to było?
P: Mam nadzieję, że to nic poważnego.
N: J-ja też.
Al: UFO chciało ich porwać, więc ich osłabiło.
Am: Alfie. < spokojnie >
Al: Tak?
Am: JAKIE UFO?!
Al: No takie zielone ludki.
Am: Wiem, co to jest! Jeżeli jeszcze raz piśniesz choć słówko o kosmitach, to... Ugh!
Al: Ok, ok...
< po obiedzie, hol >
N: Myślisz, że śpią?
P: Znając Eddiego, pewnie tak. < uśmiech >
P i N: < wchodzą do Eddiego i Fabiana >
N: Hej. Jak się czujecie?
E i F: < równocześnie > Dobrze.
P: Co tam się z wami działo?
E: Nie wiemy.
F: Ale usłyszeliśmy jakiś dziwny głos.
E: Mówił, że czas nam ucieka, a wy...
F: < dokańcza > Będziecie następne.
P: Co?
N: Musimy szybko znaleźć tą całą Bransoletę.
E: Ale gdzie szukać?
F: Musimy chyba czekać na jakąś podpowiedź.
N: Ok, więc widzimy się na kolacji. < całuje Fabiana w policzek >
E: Ja też chcę!
P: Och, no ok. < całuje go w policzek >
N i P: < wychodzą >
< w holu >
V: < wchodzi do Domu Anubisa, idzie na górę >
P: Victor?
N: Wrócił tak szybko?
P: I.. czemu ma taką zadowoloną minę?
N: Nie wiem, ale zamierzam się dowiedzieć. < idzie na górę >
P: Nino! Stój! < biegnie po cichu za nią > Czy ty wiesz, co robisz?
N: < podsłuchuje > Tak. < szeptem >
< w gabinecie Victora >
V: < dzwoni do kogoś >
K: Słucham.
V: To ja.
K: Co się stało?
V: Na razie spokojnie.
K: Dzieciaki nie wiedzą o nim?
V: Wydaje mi się, że nie. Więc wstępujesz do naszego Stowarzyszenia?
K: Tak.
V: Dobrze, oficjalne przyjęcie odbędzie się jutro o północy
< pod gabinetem >
M i Je: < wychodzą z pokoju Mary, Jerome ma w ręku szklankę, podchodzą do Patricii i Niny >
Je: Znowu podsłuchujecie?
M: Co wy robicie?
N: My...
Je: Czyli jak zwykle. < śmiech > , < upuszcza szklankę, ta się zbija >
P: Jerome!
< w gabinecie Victora >
V: Zaczekaj chwilę. < rozłącza się, otwiera drzwi, zauważa Jerome'a, Marę, Patricię i Ninę > Co wy tu wyprawiacie?!
A teraz recenzja bloga: -Klik- .
Cieszę się z takiej pozytywnej recenzji. W każdej recenzji ktoś się przyczepia do popularności lub, że jest za mało dodatków. Ok...? Ale w każdej z nich ten blog dostaje od 38 do 40 punktów na 40 możliwych, jestem wielce uradowana :D. Dziękuję ;***. A i thank you za komentarze. Jest ich aż 561 ! To dla niektórych mało, ale to pierwszy blog, którego założyłam, więc to dla mnie sukces =3
To tyle. Do jutra :)
G: Czemu się tak guzdrzecie? Czas wam ucieka! Następne będą one!
T: Gwiazdeczki, chodźcie ze mną do pokoju.
E: Ale... już jest lepiej.
F: Tak, na prawdę.
T: Żadnych "ale". To było groźne.
T, E i F: < wychodzą >
M: Co to było?
P: Mam nadzieję, że to nic poważnego.
N: J-ja też.
Al: UFO chciało ich porwać, więc ich osłabiło.
Am: Alfie. < spokojnie >
Al: Tak?
Am: JAKIE UFO?!
Al: No takie zielone ludki.
Am: Wiem, co to jest! Jeżeli jeszcze raz piśniesz choć słówko o kosmitach, to... Ugh!
Al: Ok, ok...
< po obiedzie, hol >
N: Myślisz, że śpią?
P: Znając Eddiego, pewnie tak. < uśmiech >
P i N: < wchodzą do Eddiego i Fabiana >
N: Hej. Jak się czujecie?
E i F: < równocześnie > Dobrze.
P: Co tam się z wami działo?
E: Nie wiemy.
F: Ale usłyszeliśmy jakiś dziwny głos.
E: Mówił, że czas nam ucieka, a wy...
F: < dokańcza > Będziecie następne.
P: Co?
N: Musimy szybko znaleźć tą całą Bransoletę.
E: Ale gdzie szukać?
F: Musimy chyba czekać na jakąś podpowiedź.
N: Ok, więc widzimy się na kolacji. < całuje Fabiana w policzek >
E: Ja też chcę!
P: Och, no ok. < całuje go w policzek >
N i P: < wychodzą >
< w holu >
V: < wchodzi do Domu Anubisa, idzie na górę >
P: Victor?
N: Wrócił tak szybko?
P: I.. czemu ma taką zadowoloną minę?
N: Nie wiem, ale zamierzam się dowiedzieć. < idzie na górę >
P: Nino! Stój! < biegnie po cichu za nią > Czy ty wiesz, co robisz?
N: < podsłuchuje > Tak. < szeptem >
< w gabinecie Victora >
V: < dzwoni do kogoś >
K: Słucham.
V: To ja.
K: Co się stało?
V: Na razie spokojnie.
K: Dzieciaki nie wiedzą o nim?
V: Wydaje mi się, że nie. Więc wstępujesz do naszego Stowarzyszenia?
K: Tak.
V: Dobrze, oficjalne przyjęcie odbędzie się jutro o północy
< pod gabinetem >
M i Je: < wychodzą z pokoju Mary, Jerome ma w ręku szklankę, podchodzą do Patricii i Niny >
Je: Znowu podsłuchujecie?
M: Co wy robicie?
N: My...
Je: Czyli jak zwykle. < śmiech > , < upuszcza szklankę, ta się zbija >
P: Jerome!
< w gabinecie Victora >
V: Zaczekaj chwilę. < rozłącza się, otwiera drzwi, zauważa Jerome'a, Marę, Patricię i Ninę > Co wy tu wyprawiacie?!
A teraz recenzja bloga: -Klik- .
Cieszę się z takiej pozytywnej recenzji. W każdej recenzji ktoś się przyczepia do popularności lub, że jest za mało dodatków. Ok...? Ale w każdej z nich ten blog dostaje od 38 do 40 punktów na 40 możliwych, jestem wielce uradowana :D. Dziękuję ;***. A i thank you za komentarze. Jest ich aż 561 ! To dla niektórych mało, ale to pierwszy blog, którego założyłam, więc to dla mnie sukces =3
To tyle. Do jutra :)
wtorek, 28 sierpnia 2012
Scenariusz nr 32 / Summer
Hej! Sorki, scenariusz miał pojawić się ok. 17-20, a mamy już prawie 20:30, ale miałam ważne, wkurzające powody, aż cała kipię, jak o tym pomyślę -,-.
Jo: Co to było?
Am: To Nina!
W: < pospiesznie idą do Niny >
T: Gwiazdko, wszystko dobrze?
N: Tak. < słabo >
E: Dlaczego krzyczałaś?
N: Miałam zły sen, to tyle.
Am: Ale nareszcie się obudziłaś.
N: Ale... co się stało?
P: Długa historia.
T: Cała wasza czwórka zemdlała.
N: Na prawdę? < po chwili > A gdzie jest Fabian?
Jo: Jeszcze się nie obudził.
F: < wchodzi, trzymając się za głowę >
Je: O wilku mowa.
F: Co się... stało?
T: Och, gwiazdko, nie powinienieś wstawać. Patricia i Eddie też. Pójdźcie do swoich pokoi.
< w gabinecie Victora >
V: Nasze plany legną w gruzach, Corbiere. < gładzi Corbiere'a > Co my teraz zrobimy?
< następny dzień, wszyscy prócz Wyjątkowej Czwórki są w szkole >
E: < budzi się, po czym się przeciąga i ziewa; idzie do jadalni, gdzie zauważa Ninę, Fabiana i Patricię >
T: O, wstałeś.
P: Witamy śpiącą królewnę.
E: Hahaha. < sarkazm > Od kiedy nie śpicie?
N: Hmmm... z 3 godziny.
E: Tak wcześnie wstaliście?
F: Przecież... mamy 12.
E: Mówcie sobie, co chcecie, ale to dla mnie jest wczesne rano.
T: Chodźcie, odłożyłam wam trochę jedzenia ze śniadania.
E: No, nareszcie jakieś dobre wieści.
T, F, N i P: < śmiech >
< tymczasem w szkole, lekcja chemii >
DS: Dlatego też po połączeniu nadsiarczanu sodu i wodorotlenku azotu powstaje...
Am: < po cichu do Alfiego > Myślisz, że u nich wszystko ok?
Al: Tak, napewno. Pytasz się mnie o to piąty raz. < szeptem >
Am: Przepraszam, że martwię się o moich przyjaciół! < po cichu, ironicznie >
DS: Ekgm, czy ja aby państwu nie przeszkadzam?
Am i Al: ...
DS: Proszę o ciszę! Chyba, że chcecie zostać w kozie.
< po lekcji >
M: < idzie po korytarzu >
Je: < podbiega do niej > Maro!
M: O, Jerome. Coś się stało?
Je: Wiesz, może pójdziemy po szkole na... spacer?
M: Chętnie, ale.. mamy przecież ten zakaz.
Je: Och, dawaj, nikt się nie dowie. A pozatym, Victor gdzieś dziś jedzie, więc...
M: A skąd o tym wiesz?
Je: Emm... mam pewne wtyki.
M: Niech no zgadnę, Alfie?
Je: ... Może...
M: < uśmiech >
Jo: < przechodzi obok nich z wielkim uśmiechem >
M: Hej, Joy.
Jo: ... < idzie dalej >
M: Joy?
Je: A tej co?
M: Nie mam zielonego pojęcia.
< tymczasem w Domu Anubisa, jadalnia, nie ma w niej Trudy >
N: Słuchajcie, skoro jesteśmy tu we czwórkę w domu, to może rozwiążemy w końcu tą nową zagadkę?
F: Dla mnie bomba, ale jak ona szła?
E: Chwila... < po chwili > O, już pamiętam. "Ostatni amulet dobrze ukryty przez Amneris został raz użyty. Schowany przez nią w mieszkaniu Kruka tam, gdzie trzy razy stuka.".
P: Kto wymyśla te głupie zagadki?
N: Nie wiem, ale...
F: Myślisz o tym samym, co ja?
N: Chyba tak. < uśmiech >
E: Halo! My tu jesteśmy!
P: Może przestaniecie gadać szyfrem, tylko wyjaśnicie, o co chodzi?
N: Zacznę od tego, że Kruk to na pewno Victor.
F: A gdzie jest jego mieszkanie?
P: W gabinecie?
E: Jak wy to robicie?
F i N: < równocześnie > Lata doświadczeń. < uśmiech >
P: Więc o co chodzi z częścią "tam, gdzie trzy razy stuka"?
N: Zauważyłam z Fabianem, że kiedy się wścieka, to trzy razy uderza mocno w biurko.
E: Myślicie, że to o to chodzi?
F: Mniej więcej.
N: A więc szukamy w biurku, tylko... co zrobimy z Victorem?
V: < wchodzi > Gdzie jest Trudy? Muszę gdzieś plinie jechać, więc musi przypilnować domu.
P: Poszła do pralni.
V: < wychodzi >
E: No, to już wiemy.
F: Chodźmy.
N, F, E i P: < idą do gabinetu Victora >
P: Eddie szukaj w biurku.
E: < otwiera kilka szafek > Nic tutaj nie ma!
N: A w tej? < wskazuje >
E: O, tej nie widziałem. < otwiera ją, zauważa tam coś > Jest! < zabiera amulet ze środka >
F: A jednak się znalazł!
V: < wchodzi > A co się tutaj dzieje?! Co wy tu robicie?!
Echhh... Sory, zaczęłam pisać tę notkę o 20:20, a potem miałam ten sam wkurzający powód, o któym pisałam na początku notki. Zaczyna mnie to denerwować! Ugh! Nie będę tu pisała, o co chodzi. Ewentualnie dla ciekawskich mogę odpowiedzieć na GG xD. Więc... chcecie, żebym napisała dziś następny? :D
Jo: Co to było?
Am: To Nina!
W: < pospiesznie idą do Niny >
T: Gwiazdko, wszystko dobrze?
N: Tak. < słabo >
E: Dlaczego krzyczałaś?
N: Miałam zły sen, to tyle.
Am: Ale nareszcie się obudziłaś.
N: Ale... co się stało?
P: Długa historia.
T: Cała wasza czwórka zemdlała.
N: Na prawdę? < po chwili > A gdzie jest Fabian?
Jo: Jeszcze się nie obudził.
F: < wchodzi, trzymając się za głowę >
Je: O wilku mowa.
F: Co się... stało?
T: Och, gwiazdko, nie powinienieś wstawać. Patricia i Eddie też. Pójdźcie do swoich pokoi.
< w gabinecie Victora >
V: Nasze plany legną w gruzach, Corbiere. < gładzi Corbiere'a > Co my teraz zrobimy?
< następny dzień, wszyscy prócz Wyjątkowej Czwórki są w szkole >
E: < budzi się, po czym się przeciąga i ziewa; idzie do jadalni, gdzie zauważa Ninę, Fabiana i Patricię >
T: O, wstałeś.
P: Witamy śpiącą królewnę.
E: Hahaha. < sarkazm > Od kiedy nie śpicie?
N: Hmmm... z 3 godziny.
E: Tak wcześnie wstaliście?
F: Przecież... mamy 12.
E: Mówcie sobie, co chcecie, ale to dla mnie jest wczesne rano.
T: Chodźcie, odłożyłam wam trochę jedzenia ze śniadania.
E: No, nareszcie jakieś dobre wieści.
T, F, N i P: < śmiech >
< tymczasem w szkole, lekcja chemii >
DS: Dlatego też po połączeniu nadsiarczanu sodu i wodorotlenku azotu powstaje...
Am: < po cichu do Alfiego > Myślisz, że u nich wszystko ok?
Al: Tak, napewno. Pytasz się mnie o to piąty raz. < szeptem >
Am: Przepraszam, że martwię się o moich przyjaciół! < po cichu, ironicznie >
DS: Ekgm, czy ja aby państwu nie przeszkadzam?
Am i Al: ...
DS: Proszę o ciszę! Chyba, że chcecie zostać w kozie.
< po lekcji >
M: < idzie po korytarzu >
Je: < podbiega do niej > Maro!
M: O, Jerome. Coś się stało?
Je: Wiesz, może pójdziemy po szkole na... spacer?
M: Chętnie, ale.. mamy przecież ten zakaz.
Je: Och, dawaj, nikt się nie dowie. A pozatym, Victor gdzieś dziś jedzie, więc...
M: A skąd o tym wiesz?
Je: Emm... mam pewne wtyki.
M: Niech no zgadnę, Alfie?
Je: ... Może...
M: < uśmiech >
Jo: < przechodzi obok nich z wielkim uśmiechem >
M: Hej, Joy.
Jo: ... < idzie dalej >
M: Joy?
Je: A tej co?
M: Nie mam zielonego pojęcia.
< tymczasem w Domu Anubisa, jadalnia, nie ma w niej Trudy >
N: Słuchajcie, skoro jesteśmy tu we czwórkę w domu, to może rozwiążemy w końcu tą nową zagadkę?
F: Dla mnie bomba, ale jak ona szła?
E: Chwila... < po chwili > O, już pamiętam. "Ostatni amulet dobrze ukryty przez Amneris został raz użyty. Schowany przez nią w mieszkaniu Kruka tam, gdzie trzy razy stuka.".
P: Kto wymyśla te głupie zagadki?
N: Nie wiem, ale...
F: Myślisz o tym samym, co ja?
N: Chyba tak. < uśmiech >
E: Halo! My tu jesteśmy!
P: Może przestaniecie gadać szyfrem, tylko wyjaśnicie, o co chodzi?
N: Zacznę od tego, że Kruk to na pewno Victor.
F: A gdzie jest jego mieszkanie?
P: W gabinecie?
E: Jak wy to robicie?
F i N: < równocześnie > Lata doświadczeń. < uśmiech >
P: Więc o co chodzi z częścią "tam, gdzie trzy razy stuka"?
N: Zauważyłam z Fabianem, że kiedy się wścieka, to trzy razy uderza mocno w biurko.
E: Myślicie, że to o to chodzi?
F: Mniej więcej.
N: A więc szukamy w biurku, tylko... co zrobimy z Victorem?
V: < wchodzi > Gdzie jest Trudy? Muszę gdzieś plinie jechać, więc musi przypilnować domu.
P: Poszła do pralni.
V: < wychodzi >
E: No, to już wiemy.
F: Chodźmy.
N, F, E i P: < idą do gabinetu Victora >
P: Eddie szukaj w biurku.
E: < otwiera kilka szafek > Nic tutaj nie ma!
N: A w tej? < wskazuje >
E: O, tej nie widziałem. < otwiera ją, zauważa tam coś > Jest! < zabiera amulet ze środka >
F: A jednak się znalazł!
V: < wchodzi > A co się tutaj dzieje?! Co wy tu robicie?!
Echhh... Sory, zaczęłam pisać tę notkę o 20:20, a potem miałam ten sam wkurzający powód, o któym pisałam na początku notki. Zaczyna mnie to denerwować! Ugh! Nie będę tu pisała, o co chodzi. Ewentualnie dla ciekawskich mogę odpowiedzieć na GG xD. Więc... chcecie, żebym napisała dziś następny? :D
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
Przepraszam / Summer
Hej! Obiecałam na dziś scenariusz, ale... niestety nie dam rady go dodać. Miałam mały "remoncik" i jeśli czytałam jakieś blogi, to przez komórkę. Bardzo przepraszam. Ale za to jutro dodam 2 lub nawet 3 :). Pierwszy powinien pojawić się w godzinach 17-20. A kolejne... gdzieś po północy. Jestem nocnym markiem, hah. Jeszcze raz wielkie sorry. A jak ładnie uprosicie, to może więcej, jeśli dam radę ;D. Ok, to do jutra! =3
niedziela, 26 sierpnia 2012
Zmiana nagłówka - dobry czy zły pomysł? / Summer
Hej! A więc mam do was pytanko. Zrobiłam nawet ankietę o tym, ale postanowię ją skasować ze względu na to, że uświadomiłam sobie, że potem nie będzie czasu. Chodzi mianowicie o nagłówek. Zrobiła mi go, jak niektórzy może wiedzą, znajoma z bloggera, z którą prowadziłam kiedyś dwa blogi. Bardzo mi się on spodobał <3. Ale mam wrażenie, że czas na zmiany, bo ile czasu może być ten sam nagłówek? Postanowiłam spytać się o to was, bo ten blog jest przeznaczony dla czytelników. Więc jak myślicie, co mam zrobić? Zostawić nagłówek taki, jaki jest teraz, czy może go zmienić? Poproszę o odpowiedzi, bo to bardzo ważne. Nie mam żadnych programów graficznych, chyba że Paint, ale tam nic się nie da zrobić. Poprosiłabym kogoś albo jakiś blog z grafiką. Jeszcze zobaczę. Co wy o tym myślicie? Zostawić go, czy zmienić? To zależy od was.
P.S. Scenariusz ode mnie pojawi się dziś lub jutro, ale nie obiecuję, bo jestem w trakcie pisania opowiadania na moim drugim blogu o HoA. ;)
P.S. Scenariusz ode mnie pojawi się dziś lub jutro, ale nie obiecuję, bo jestem w trakcie pisania opowiadania na moim drugim blogu o HoA. ;)
sobota, 25 sierpnia 2012
Scenariusz nr 31 / Summer
Hej! Pod moją ostatnią notką wprost się wzruszyłam, gdy przeczytałam wasze pocieszenia. Jesteście najlepsi ;). Ostatnio też przeglądałam blogi ze scenariuszami na pingerze. Zobaczyłam tam kilka znajomych pomysłów (oczywiście moich), np. na jednym z moich blogów, który kiedyś prowadziłam, opowiadałam o tym, że Sibuna będzie szukać Maski Tutenchamona. Nigdzie wcześniej tego nie widziałam, a po moim wpisie zobaczyłam na pingerze dokładnie ten sam pomysł. Z Bransoletą Anubisa to samo, tylko że nie jeden blog, ale kilka go użyło (w tym też na bloggerze). I jeszcze kilka innych. Oczywiście po tym, jak ja to napisałam. Czyżby zbieg okoliczności? Czy normalne kopiarstwo? Co wy o tym myślicie? Coraz więcej znajduję blogów, które używają moich osobistych, wymyślonych pomysłów, to mnie zaczyna denerwować. Ugh! Auć... trochę się rozpisałam.. Przejdę do scenariusza.
T: < wchodzi po schodach z naczyniami > Co się tutaj dzieje? < patrzy na Fabiana i Eddiego, upuszcza telerze > Aaaa! Victorze, co się stało?
V: Nie wiem! Po prostu upadli!
T: Przenieś ich do pokoju. Zaraz będę. < idzie do Niny > Gwiazdko, w porzą... O, mój Boże! Co wam się dzisiaj dzieje?!
< kilka godzin później, pokój Patricii, jest w nim Trudy, Mara i Joy >
P: < budzi się >
Jo: Obudziła się!
P: C-co się stało? < słabo >
M: Zemdlałaś, a z tobą Nina, Eddie i Fabian.
P: < wstaje >
T: < zatrzymuje ją > Gwiazdko, nie wstawaj. Połóż się.
P: Ale... ja dobrze się już czuję.
T: Nie, połóż się. Musisz odpocząć. Zaraz przyjdzie pielęgniarka i zbada waszą czwórkę.
V: < stoi w drzwiach > Tutaj, siostro.
SD: < wchodzi >
P: < po cichu do siebie > To ona!
SD: Poproszę wszystkich o wyjście. Muszę ją zbadać.
Jo, M, T i V: < wychodzą >
SD: Jak się czujesz?
P: Chyba dobrze.
< jakiś czas później >
SD: < wychodzi na korytarz >
T: Co z nią siostro?
SD: Takiego przypadku jeszcze nie miałam. Na razie powody tego omdlenia nie są mi znane. Pójdę zbadać pozostałą trójkę. Wyniki z laboratorium wszysto nam wyjaśnią.
M, Jo i T: < schodzą na dół >
V: Dilio, musisz się dowiedzieć, co to jest. To psuje nam plany.
SD: Spokojnie, Victorze. To napewno nic groźnego. < schodzi na dół >
< godzinę później, jadalnia, obiad >
Am: Trudy, czy ktoś się już obudził?
T: Tak, na razie Patricia, a 5 minut temu Eddie.
Am: A Nina i Fabian?
T: Przykro mi, jeszcze nie.
Am: A jeśli się nie obudzą? < smutno >
Al: Amber, napewno się obudzą. < przytula ją >
Je: A wiadomo chociaż, co im jest? < zatroskany >
T: Na razie nie.
Jo: Jerome się o kogoś troszczy? Co się stało?
Je: No co? Ludzie się zmieniają. A to są moi... przyjaciele.
Am: Czemu wszystko, co złe przytrafia się zawsze im?!
P: < wchodzi do jadalni >
T: Patricio, co ty tu robisz? Miałaś odpoczywać.
P: Ale...
T: Żadnych "ale". Musisz iść do pokoju. Za chwilę zaniosę ci obiad.
E: < wchodzi >
T: Gwiazdki, mieliście być w łóżkach.
E: Ale Trudy...
T: Mówisz już jak Patricia. < uśmiech >
P: Jak się czujesz?
E: Fatalnie. To było... okropne.
P: Zgadzam się.
E: Nina też?
P: Tak, cała nasza czwórka.
E: < przytula ją >
T: Gwiazdki, już, do łóżek.
P: Och... No dobra.
Am: Alfie, nie mówisz nic o kosmitach? Co się stało?
Al: Twój Alferdzio spoważniał.
Am: Chyba...
N: < z góry > Aaaaa! < krzyczy >
To tyle :D. Jeszcze raz wam dziękuję ;). A i w związku z tym Anonimkiem, jak już pewnie niektórzy zauważyli, wprowadziłyśmy moderowanie komentarzy, więc żadna złośliwa nie pojawi się na tym blogu. Pozdro. xD
T: < wchodzi po schodach z naczyniami > Co się tutaj dzieje? < patrzy na Fabiana i Eddiego, upuszcza telerze > Aaaa! Victorze, co się stało?
V: Nie wiem! Po prostu upadli!
T: Przenieś ich do pokoju. Zaraz będę. < idzie do Niny > Gwiazdko, w porzą... O, mój Boże! Co wam się dzisiaj dzieje?!
< kilka godzin później, pokój Patricii, jest w nim Trudy, Mara i Joy >
P: < budzi się >
Jo: Obudziła się!
P: C-co się stało? < słabo >
M: Zemdlałaś, a z tobą Nina, Eddie i Fabian.
P: < wstaje >
T: < zatrzymuje ją > Gwiazdko, nie wstawaj. Połóż się.
P: Ale... ja dobrze się już czuję.
T: Nie, połóż się. Musisz odpocząć. Zaraz przyjdzie pielęgniarka i zbada waszą czwórkę.
V: < stoi w drzwiach > Tutaj, siostro.
SD: < wchodzi >
P: < po cichu do siebie > To ona!
SD: Poproszę wszystkich o wyjście. Muszę ją zbadać.
Jo, M, T i V: < wychodzą >
SD: Jak się czujesz?
P: Chyba dobrze.
< jakiś czas później >
SD: < wychodzi na korytarz >
T: Co z nią siostro?
SD: Takiego przypadku jeszcze nie miałam. Na razie powody tego omdlenia nie są mi znane. Pójdę zbadać pozostałą trójkę. Wyniki z laboratorium wszysto nam wyjaśnią.
M, Jo i T: < schodzą na dół >
V: Dilio, musisz się dowiedzieć, co to jest. To psuje nam plany.
SD: Spokojnie, Victorze. To napewno nic groźnego. < schodzi na dół >
< godzinę później, jadalnia, obiad >
Am: Trudy, czy ktoś się już obudził?
T: Tak, na razie Patricia, a 5 minut temu Eddie.
Am: A Nina i Fabian?
T: Przykro mi, jeszcze nie.
Am: A jeśli się nie obudzą? < smutno >
Al: Amber, napewno się obudzą. < przytula ją >
Je: A wiadomo chociaż, co im jest? < zatroskany >
T: Na razie nie.
Jo: Jerome się o kogoś troszczy? Co się stało?
Je: No co? Ludzie się zmieniają. A to są moi... przyjaciele.
Am: Czemu wszystko, co złe przytrafia się zawsze im?!
P: < wchodzi do jadalni >
T: Patricio, co ty tu robisz? Miałaś odpoczywać.
P: Ale...
T: Żadnych "ale". Musisz iść do pokoju. Za chwilę zaniosę ci obiad.
E: < wchodzi >
T: Gwiazdki, mieliście być w łóżkach.
E: Ale Trudy...
T: Mówisz już jak Patricia. < uśmiech >
P: Jak się czujesz?
E: Fatalnie. To było... okropne.
P: Zgadzam się.
E: Nina też?
P: Tak, cała nasza czwórka.
E: < przytula ją >
T: Gwiazdki, już, do łóżek.
P: Och... No dobra.
Am: Alfie, nie mówisz nic o kosmitach? Co się stało?
Al: Twój Alferdzio spoważniał.
Am: Chyba...
N: < z góry > Aaaaa! < krzyczy >
To tyle :D. Jeszcze raz wam dziękuję ;). A i w związku z tym Anonimkiem, jak już pewnie niektórzy zauważyli, wprowadziłyśmy moderowanie komentarzy, więc żadna złośliwa nie pojawi się na tym blogu. Pozdro. xD
piątek, 24 sierpnia 2012
"Drogi Anonimku (...)" / Summer
Drogi Anonimku, podpisujący się jako Aniaa, mam do ciebie kilka pytań. Co ci się nie podobało w moim scenariuszu, skoro myślisz, że jest głupi? Ja tak zwykle piszę pod prawie każdym postem, że mi nie wyszedł itp., ale ja tylko żartuję. I o co ci chodziło z częścią "hehe zaszalałaś"? Nie zrozumiałam tego. Jeśli to czytasz, to mogłabyś mi napisać, co wyszło aż tak źle, bo chcę się poprawić. Zwykle wszystkie komentarze są pozytywne, które wyrażają, że czytelnikom bardzo się podobają moje scenariusze. Choć może są fałszywe, bo każdy może napisać, że coś jest fajne, ale tak nie myśli. Może ja w ogóle odejdę z tego bloga i zostawię go reszcie redatorek? Możę tak będzie lepiej, hmm? Po co ja mam to pisać, skoro się to nie podoba? Czasami sobie myślę, po co ja założyłam tego bloga, w tej chwili także. Scenariusz JEŚLI w ogóle się pojawi, to już nie dzisiaj, tylko jutro. Tym, którym się moje scenariusze podobają, mogą podziękować rzeczonej Ani, która mnie mocno zdołowała i dodała wątpliwości...
czwartek, 23 sierpnia 2012
Scenariusz nr 30 + konkurs / Summer
Hej! Zacznę od tego, że w zakładce "Konkursy" pojawiła się ode mnie pierwsza zagadka. Macie do dyspozycji cały internet, więc powodzenia :D. Teraz przejdę do scenariusza, bo od kilku dni pisze tu tylko Deenie, więc trochę zaniedbałam bloga...
T: < wbiega do pokoju Niny i Amber z patelnią > Wszystko w porządku?
N: Tak...
Am: Nina miała zły sen.
T: Na pewno jest dobrze?
N: Mhm. Ale... czemu masz patelnię? < słabo >
T: Wzięłam, co miałam pod ręką. Poza tym wyglądasz okropnie. < podchodzi do niej > Pójdę po termometr. < wychodzi >
< w pokoju Eddiego i Fabiana >
E: Też miałeś ten okropny sen? < słabo >
F: Ten z Victorem? < słabo >
E: Któryś z nas... zginie?!
T: < wchodzi do nich > Gwiazdki, w porządku?
F: Ch-chyba tak. < słabo >
T: Co wam się dzisiaj dzieje? Najpierw Nina, potem Patricia, a teraz wy? Czyli muszę iść po 4 termometry. < wychodzi >
E: Patricia i Nina też?
F: Co tu się dzieje?
< rano, jadalnia, są wszyscy prócz Wyjątkowej Czwórki >
Jo: Trudy, gdzie są pozostali?
T: Och, nie idą dzisiaj do szkoły. Mieli wczoraj ciężką noc.
Jo: Co się stało?
Al: UFO ich porwało.
Am: Alfie! Nie, to nie UFO!
T: Po prostu z jakiegoś powodu mieli koszmary i podskoczyła im temperatura.
< w szkole, przerwa >
Je: < bierze książki z szafki >
M: < podchodzi do niego > Hej.
Je: O, witaj Maro. Co się tam w nocy stało?
M: Nie wiem. Po prostu Patricia obudziła się krzykiem, przyszła Trudy, zmierzyła jej temperaturę i wyszło na to, że ma zostać w domu.
Je: Myślisz, że to ma związek z tymi ich zagadkami?
M: Sama nie wiem. Mam wrażenie, że nie powiedzieli nam wszystkiego.
Je: Taaaa. Na szczęście ty jesteś normalna.
M: W jakim to sensie?
Je: Nie muszę się martwić, że coś ci grozi. Za bardzo mi na tobie zależy.
M: Oooo, Jerome. Na prawdę się zmieniłeś przez ten cały czas.
Je: Tylko ty mogłaś mnie zmienić.
M: < uśmiech >
< Dom Anubisa, hol >
E: < wychodzi ze swojego pokoju, idzie do Patricii >
< pokój Mary, Patricii i Joy, jest tylko Patricia >
P: < leży na łóżku > Głupia choroba. < do siebie >
E: < wchodzi >
P: Eddie? Co ty tutaj robisz?
E: Choruję.
P: Czyli tak jak ja. < uśmiech >
E: Też miałaś ten dziwny sen?
P: Z Victorem w roli głównej?
E: Mhm.
P: Niestety. Ktoś... może umrzeć.
E: Spokojnie, Yacker. Obronię cię.
P: Może najpierw obroń sam siebie.
E: Myślisz, że nie potrafię?
P: Hmmm... pomyślę.. Raczej nie.
E: No, to się przekonamy. < uśmiech >
P: Spoko. < uśmiech >
P i E: < próbują się pocałować >
V: < wchodzi > A co się tutaj dzieje?
P i E: < odrywają się od siebie >
V: Co wy robicie w domu?
P: A co... pan tu robi?
V: Panno Williamson!
P: Ja... jestem chora. Eddie też.
V: Nie powinniście być w łóżkach? < wskazuje na Eddiego >
E: Dobra, dobra, już idę.
V: Przypilnuję cię.
E i V: < wychodzą >
< korytarz >
F: < wchodzi do Niny > Cześć.
N: O, hej. Nie powinieneś być w łóżku?
F: Przyszedłem zobaczyć, jak się czujesz. Poza tym Eddie też gdzieś wyszedł.
N: Na pewno lepiej niż w nocy.
F: Mam nadzieję, że to nie był sen proroczy.
N: Ja też.
F: < przytula ją > Będzie dobrze.
V i E: < wchodzą > Co się tutaj dzieje?
N: Jestem... chora.
V: A ty, panie Rutter, co pan tu robi? Już, do pokoju!
E, F i V: < wychodzą >
< u Patricii >
P: < wstaje > Czemu wszystko się tak kręci? < mdleje >
< u Niny >
N: < podchodzi do okna > Czemu... widzę podwójnie? < mdleje >
< u Eddiego i Fabiana >
E i F: < zatrzymują się >
V: Co wy robicie? Natychmiast do pokoju!
E: < słabo > Czy ty też czujesz się tak...
F: < słabo > Słabo?
E i F: < mdleją >
V: Fabian! Eddison!
OMG! Wyszedł głupi, czyli jak zwykle xD. Zachęcam do spróbowania rozwiązania zagadki konkursowej. Jeśli nikt jej nie zdoła rozwiązać, to trudno. Ja to robię tylko dla zabawy :D.
T: < wbiega do pokoju Niny i Amber z patelnią > Wszystko w porządku?
N: Tak...
Am: Nina miała zły sen.
T: Na pewno jest dobrze?
N: Mhm. Ale... czemu masz patelnię? < słabo >
T: Wzięłam, co miałam pod ręką. Poza tym wyglądasz okropnie. < podchodzi do niej > Pójdę po termometr. < wychodzi >
< w pokoju Eddiego i Fabiana >
E: Też miałeś ten okropny sen? < słabo >
F: Ten z Victorem? < słabo >
E: Któryś z nas... zginie?!
T: < wchodzi do nich > Gwiazdki, w porządku?
F: Ch-chyba tak. < słabo >
T: Co wam się dzisiaj dzieje? Najpierw Nina, potem Patricia, a teraz wy? Czyli muszę iść po 4 termometry. < wychodzi >
E: Patricia i Nina też?
F: Co tu się dzieje?
< rano, jadalnia, są wszyscy prócz Wyjątkowej Czwórki >
Jo: Trudy, gdzie są pozostali?
T: Och, nie idą dzisiaj do szkoły. Mieli wczoraj ciężką noc.
Jo: Co się stało?
Al: UFO ich porwało.
Am: Alfie! Nie, to nie UFO!
T: Po prostu z jakiegoś powodu mieli koszmary i podskoczyła im temperatura.
< w szkole, przerwa >
Je: < bierze książki z szafki >
M: < podchodzi do niego > Hej.
Je: O, witaj Maro. Co się tam w nocy stało?
M: Nie wiem. Po prostu Patricia obudziła się krzykiem, przyszła Trudy, zmierzyła jej temperaturę i wyszło na to, że ma zostać w domu.
Je: Myślisz, że to ma związek z tymi ich zagadkami?
M: Sama nie wiem. Mam wrażenie, że nie powiedzieli nam wszystkiego.
Je: Taaaa. Na szczęście ty jesteś normalna.
M: W jakim to sensie?
Je: Nie muszę się martwić, że coś ci grozi. Za bardzo mi na tobie zależy.
M: Oooo, Jerome. Na prawdę się zmieniłeś przez ten cały czas.
Je: Tylko ty mogłaś mnie zmienić.
M: < uśmiech >
< Dom Anubisa, hol >
E: < wychodzi ze swojego pokoju, idzie do Patricii >
< pokój Mary, Patricii i Joy, jest tylko Patricia >
P: < leży na łóżku > Głupia choroba. < do siebie >
E: < wchodzi >
P: Eddie? Co ty tutaj robisz?
E: Choruję.
P: Czyli tak jak ja. < uśmiech >
E: Też miałaś ten dziwny sen?
P: Z Victorem w roli głównej?
E: Mhm.
P: Niestety. Ktoś... może umrzeć.
E: Spokojnie, Yacker. Obronię cię.
P: Może najpierw obroń sam siebie.
E: Myślisz, że nie potrafię?
P: Hmmm... pomyślę.. Raczej nie.
E: No, to się przekonamy. < uśmiech >
P: Spoko. < uśmiech >
P i E: < próbują się pocałować >
V: < wchodzi > A co się tutaj dzieje?
P i E: < odrywają się od siebie >
V: Co wy robicie w domu?
P: A co... pan tu robi?
V: Panno Williamson!
P: Ja... jestem chora. Eddie też.
V: Nie powinniście być w łóżkach? < wskazuje na Eddiego >
E: Dobra, dobra, już idę.
V: Przypilnuję cię.
E i V: < wychodzą >
< korytarz >
F: < wchodzi do Niny > Cześć.
N: O, hej. Nie powinieneś być w łóżku?
F: Przyszedłem zobaczyć, jak się czujesz. Poza tym Eddie też gdzieś wyszedł.
N: Na pewno lepiej niż w nocy.
F: Mam nadzieję, że to nie był sen proroczy.
N: Ja też.
F: < przytula ją > Będzie dobrze.
V i E: < wchodzą > Co się tutaj dzieje?
N: Jestem... chora.
V: A ty, panie Rutter, co pan tu robi? Już, do pokoju!
E, F i V: < wychodzą >
< u Patricii >
P: < wstaje > Czemu wszystko się tak kręci? < mdleje >
< u Niny >
N: < podchodzi do okna > Czemu... widzę podwójnie? < mdleje >
< u Eddiego i Fabiana >
E i F: < zatrzymują się >
V: Co wy robicie? Natychmiast do pokoju!
E: < słabo > Czy ty też czujesz się tak...
F: < słabo > Słabo?
E i F: < mdleją >
V: Fabian! Eddison!
OMG! Wyszedł głupi, czyli jak zwykle xD. Zachęcam do spróbowania rozwiązania zagadki konkursowej. Jeśli nikt jej nie zdoła rozwiązać, to trudno. Ja to robię tylko dla zabawy :D.
sobota, 18 sierpnia 2012
Nowy redaktor
Hej! Postanowiłam skasować ankietę, o której pisałam wczoraj, co zrobię za chwilę. Teraz każdy, kto chciałby pisać tutaj na blogu, niech wyśle mi na moją pocztę zgłoszenie, które będzie zawierało:
- imię,
- nick na bloggerze,
- swoje zainteresowania,
- co pisałby na blogu,
- dlaczego miałabym go przyjąć.
I zapomniałabym o naważniejszym:
- czy prowadzisz/prowadziłeś jakieś blogi? - jeśli tak, podaj mi ich adres URL,
To wszystko. Jeśli nikt się nie zgłosi, to trudno. Aż tak bardzo nie potrzebujemy nowego autora, choć pewnie się przyda :)
- imię,
- nick na bloggerze,
- swoje zainteresowania,
- co pisałby na blogu,
- dlaczego miałabym go przyjąć.
I zapomniałabym o naważniejszym:
- czy prowadzisz/prowadziłeś jakieś blogi? - jeśli tak, podaj mi ich adres URL,
To wszystko. Jeśli nikt się nie zgłosi, to trudno. Aż tak bardzo nie potrzebujemy nowego autora, choć pewnie się przyda :)
piątek, 17 sierpnia 2012
Scenariusz nr 28 + podziękowania + nowa ankieta (Edit*) / Summer
Hej! A oto scenariusz :D.
P: No super. < sarkastycznie >
V: Czego chciał od was Zeno?
F: Skąd wiesz, że to Rufus?
V: < wścieka się >
P: Nie musisz wiedzieć. < chciwy uśmiech >
V: Panno Patricio!!
P: Tak?
V: Nie odzywaj się tak do mnie!
P: Bo co?
F: < śmieje się potajemnie, po cichu >
V: Ugh! < po chwili > Wynocha mi stąd!
F i P: < wychodzą >
F: Ale mu dogadałaś.
P: No co? To przecież prawda...
T: < zdołu > Kolacja!
P i F: < schodzą na dół, idą do jadalni >
< w jadalni >
Am: < wchodzi > Alfie!
Al: < idzie za nią > Amber, przecież to nie było specjalnie.
Am: Tak?!
Al: Co ja właściwie zrobiłem?
Am: Po co się tak odzywasz?
Al: To było przypadkiem...
Am: No, dobra, wybaczę ci, ale masz tego więcej nie robić.
Al: Jest! < radosny >
M: Co się stało?
Jo: Była między nimi malutka sprzeczka.
T: < wchodzi > , < do Fabiana i Patricii > O, gwiazdki, gdzie byliście? Nie było was przez 4 dni.
P: Emmm...
F: Mój wujek zabrał nas na... przejażdżkę.
T: Ade?
N: T-tak.
T: Czemu nikt mi tego nie powiedział? Martwiłam się o was.
P: Wiemy, przepraszamy.
T: No dobrze, ale następnym razem poproszę mnie o tym informować.
P i F: Dobrze. < równocześnie >
< jakiś czas później >
T: A co tutaj tak spokojnie? Zwykle tak nie jest. Czy wszystko z wami w porządku?
P: < wstaje > Tak, wszystko jest wręcz idealnie. < sarkastycznie > , < wychodzi >
Je: Auć.
E: Patricio! < biegnie za nią >
T: Co się stało?
F: Zupełnie nic. < wychodzi >
N: Fabian, proszę! < zaczyna płakać >
Am: < przytula ją >
N: < wstaje >
Jo: Dokąd idziesz?
N: Nie mogę tego tak zostawić! < wychodzi >
Je: < śmieje się >
M: Jerome!
Je: Co...?
M: Bądź milszy!
Je: Dobra, dobra...
< w pokoju Mary, Patricii i Joy, jest tylko Patricia >
< na korytarzu >
E: < puka >
P: Kto to? < wściekła >
E: To ja, Eddie.
P: Aha... więc możesz już sobie iść!
E: Yacker, proszę...
P: Nie mów do mnie "Yacker"! Idź stąd!
E: < po chwili > Nie, ja nigdzie nie idę. < wchodzi do pokoju >
P: Co ty tu robisz?! Nie słyszałeś, jak mówiłam, żebyś nie wchodziła?!
E: Słyszałem, ale Patricio, zrozum. To na prawdę nic nie znaczyło. tylko ty się dla mnie liczysz i nikt inny. Na prawdę!
P: A Nina? Widziałam, że spojrzeliście sobie w oczy, a to znaczy coś więcej.
E: Proszę cię, więcej tego nie zrobię. Wybacz mi!
P: ....
E: Patricio..
P: < po chwili > Ok, ale to ostatnia szansa. Nie zmarnuj jej. < całuje go >
E: Dzięki. < uśmiech >
< hol, Fabian stoi smutny koło drzwi do swojego pokoju >
N: < podchodzi do niego > Fabian...
F: Co? < smutno >
N: Ja... ja nie wiem, co powiedzieć. To był wypadek.
F: Wypadek? Spojrzeliście sobie w oczy i się pocałowaliście! To nie było normalne!
N: Proszę cię, wybacz mi, to nie było celowe. Kocham tylko ciebie. Na tobie mi zależy i tylko na tobie. Proszę. < przez płacz >
F: < patrzy na Ninę, leci mu łza >
N: Wybaczysz mi? Powiedz.
F: ...
Aha i dziękuję stałym komentatotorom tego bloga, czyli:
*Amber Millington
*Lovely Everdeen (motywujesz mne do dalszego pisania, kiedy mówisz, że piszę fantastycznie, ale z nas dwóch to ty masz talent :D)
*Nathalia Ramos
Jeśli o kimś zapomniałam, to przepraszam, ale bardzo wam wszystkim dziękuję za wszystko. Jesteście kochani :)
O i Fabian ma wybaczyć Ninie w następnym scenariuszu, czy ich troszeczkę "przytrzymać"? Wybór należy do was :D
*Edit: Stworzyłam nową ankietę, odnośnie nowego autora bloga. Niby ja i Amber sobie same radzimy, ale nowy autor by się przydał, zwłaszcza, że zbliża się koniec wakacji [ :(( ]. Mógłby tu pisać, co chce. Albo swoje scenariusze lub te, które ja piszę, razem ze mną. To oczywiście dla chętnych. Jeśli znalazłaby się taka osoba, to wszystko napiszę po skończeniu owej ankiety. To tyle. Bye!
P: No super. < sarkastycznie >
V: Czego chciał od was Zeno?
F: Skąd wiesz, że to Rufus?
V: < wścieka się >
P: Nie musisz wiedzieć. < chciwy uśmiech >
V: Panno Patricio!!
P: Tak?
V: Nie odzywaj się tak do mnie!
P: Bo co?
F: < śmieje się potajemnie, po cichu >
V: Ugh! < po chwili > Wynocha mi stąd!
F i P: < wychodzą >
F: Ale mu dogadałaś.
P: No co? To przecież prawda...
T: < zdołu > Kolacja!
P i F: < schodzą na dół, idą do jadalni >
< w jadalni >
Am: < wchodzi > Alfie!
Al: < idzie za nią > Amber, przecież to nie było specjalnie.
Am: Tak?!
Al: Co ja właściwie zrobiłem?
Am: Po co się tak odzywasz?
Al: To było przypadkiem...
Am: No, dobra, wybaczę ci, ale masz tego więcej nie robić.
Al: Jest! < radosny >
M: Co się stało?
Jo: Była między nimi malutka sprzeczka.
T: < wchodzi > , < do Fabiana i Patricii > O, gwiazdki, gdzie byliście? Nie było was przez 4 dni.
P: Emmm...
F: Mój wujek zabrał nas na... przejażdżkę.
T: Ade?
N: T-tak.
T: Czemu nikt mi tego nie powiedział? Martwiłam się o was.
P: Wiemy, przepraszamy.
T: No dobrze, ale następnym razem poproszę mnie o tym informować.
P i F: Dobrze. < równocześnie >
< jakiś czas później >
T: A co tutaj tak spokojnie? Zwykle tak nie jest. Czy wszystko z wami w porządku?
P: < wstaje > Tak, wszystko jest wręcz idealnie. < sarkastycznie > , < wychodzi >
Je: Auć.
E: Patricio! < biegnie za nią >
T: Co się stało?
F: Zupełnie nic. < wychodzi >
N: Fabian, proszę! < zaczyna płakać >
Am: < przytula ją >
N: < wstaje >
Jo: Dokąd idziesz?
N: Nie mogę tego tak zostawić! < wychodzi >
Je: < śmieje się >
M: Jerome!
Je: Co...?
M: Bądź milszy!
Je: Dobra, dobra...
< w pokoju Mary, Patricii i Joy, jest tylko Patricia >
< na korytarzu >
E: < puka >
P: Kto to? < wściekła >
E: To ja, Eddie.
P: Aha... więc możesz już sobie iść!
E: Yacker, proszę...
P: Nie mów do mnie "Yacker"! Idź stąd!
E: < po chwili > Nie, ja nigdzie nie idę. < wchodzi do pokoju >
P: Co ty tu robisz?! Nie słyszałeś, jak mówiłam, żebyś nie wchodziła?!
E: Słyszałem, ale Patricio, zrozum. To na prawdę nic nie znaczyło. tylko ty się dla mnie liczysz i nikt inny. Na prawdę!
P: A Nina? Widziałam, że spojrzeliście sobie w oczy, a to znaczy coś więcej.
E: Proszę cię, więcej tego nie zrobię. Wybacz mi!
P: ....
E: Patricio..
P: < po chwili > Ok, ale to ostatnia szansa. Nie zmarnuj jej. < całuje go >
E: Dzięki. < uśmiech >
< hol, Fabian stoi smutny koło drzwi do swojego pokoju >
N: < podchodzi do niego > Fabian...
F: Co? < smutno >
N: Ja... ja nie wiem, co powiedzieć. To był wypadek.
F: Wypadek? Spojrzeliście sobie w oczy i się pocałowaliście! To nie było normalne!
N: Proszę cię, wybacz mi, to nie było celowe. Kocham tylko ciebie. Na tobie mi zależy i tylko na tobie. Proszę. < przez płacz >
F: < patrzy na Ninę, leci mu łza >
N: Wybaczysz mi? Powiedz.
F: ...
Aha i dziękuję stałym komentatotorom tego bloga, czyli:
*Amber Millington
*Lovely Everdeen (motywujesz mne do dalszego pisania, kiedy mówisz, że piszę fantastycznie, ale z nas dwóch to ty masz talent :D)
*Nathalia Ramos
Jeśli o kimś zapomniałam, to przepraszam, ale bardzo wam wszystkim dziękuję za wszystko. Jesteście kochani :)
O i Fabian ma wybaczyć Ninie w następnym scenariuszu, czy ich troszeczkę "przytrzymać"? Wybór należy do was :D
*Edit: Stworzyłam nową ankietę, odnośnie nowego autora bloga. Niby ja i Amber sobie same radzimy, ale nowy autor by się przydał, zwłaszcza, że zbliża się koniec wakacji [ :(( ]. Mógłby tu pisać, co chce. Albo swoje scenariusze lub te, które ja piszę, razem ze mną. To oczywiście dla chętnych. Jeśli znalazłaby się taka osoba, to wszystko napiszę po skończeniu owej ankiety. To tyle. Bye!
czwartek, 16 sierpnia 2012
Scenariusz nr 27 / Summer
Hej! Zanim napiszę scenariusz, poproszę o głosowanie w ankietach, bo to są ważne rzeczy ;D.
W: Vera!
Ve: O, jak miło was znowu widzieć. < chciwie >
E: Wypuść ich!
Ve: Myślicie, że ja się was przestraszę?
N: T-tak.
Ve: A co zrobicie? Będziecie rzucać we mnie zabawkami? < fałszywy uśmiech >
Am i Al: < podchodzą potajemnie do Fabiana i Patricii, rozwiązują ich >
Ve: Rozwiązaliście ich? I co teraz?
E: Emm... wyjdziemy?
Ve: Tak? A jak?
Jo: A od czego jest tylne przejście?
W: < wybiegają >
R: < wchodzi > Co się tutaj dzieje??
Ve: Oni.. uciekli.
R: Jak to uciekli??
Ve: Bo...
R: Ale.. to nieważne. I tak dojdziemy do naszego celu...
< jakiś czas później, dom Anubisa, hol >
N: Tak się o ciebie martwiłam! < przytula Fabiana >
F: < odrywa się >
N: Czemu?
F: Po prostu...
P: Jak mogliście nam to zrobić?!
E: Yacker, my...
P: Tak?! Słucham!
F: Czemu się całowaliście?
N: No bo... Eeee..
E: Tak wyszło...
P: Tak wyszło?! < idzie wściekła do swojego pokoju >
E: Patricio, proszę!
N: Fabian, ja...
F: Ja nadal nie rozumiem, czemu to zrobiliście. Myślałem, że wszyscy dobrze się dogadujemy. < odchodzi smutny >
N i E: < stoją smutni >
Al: Wooow. Jaki dramat.
Jo: Alfie!
W: < patrzą na niego wściekli >
N i E: < odchodzą >
Am: < wali Alfiego z płaskiego >
Al: A to za co?
Am: < odchodzi >
Al: Amber!
Je i M: < wchodzą do domu Anubisa >
M: Już jesteście?
Jo: Tak.
Je: Udało wam się?
Al: Mhm. A teraz sory, ale muszę przeprosić Amber. < idzie gdzieś >
M: Co się tutaj stało?
Je: Żebym ja to wiedział. Ale wiem jedno. < całuje ją >
M: < uśmiech >
Jo: Ci zakochani. < odchodzi >
< pokój Mary, Patricii i Joy >
Jo: < wchodzi > Patricio.
P: < wtula się do poduszki >
Jo: Spokojnie, będzie dobrze. < przytula ją >
P: A-ale.
Jo: Uwierz mi. Wszystko się jakoś ułoży.
P: Mam nadzieję.
V: < wchodzi > Panno Williamson, poproszę na chwilę ze mną.
P: Po co znowu?!
V: Nie tym tonem!
< w pokoju Fabiana i Eddiego >
F: < rozmawia przez telefon >
Mi: Całowali się?
F: Tak. < smutno >
Mi: Spoko, będzie dobrze.
F: Dzięki, ale ja tak nie sądzę.
E: < wchodzi > Hej.
F: < ignoruje go >
Mi: Kto to?
F: Eddie. < bez entuzjazmu >
Mi: To on?
F: Tak.
E: Czy ja jestem niewidzialny?
F: Póki co - tak!
Mi: Co?
F: To było do Eddiego.
V: < wchodzi > Panie Rutter, proszę ze mną.
F: Och, po co?
V: Panie Rutter!
F: < do Micka > Muszę kończyć. < rozłącza się, wychodzi do holu > Patricia?
P: Niestety. < ironicznie >
V: Proszę ze mną.
P, F i V: < idą do gabinetu Victora >
< w gabinecie >
V: Mam do was kilka pytań.
Na prawdę wychodzą mi coraz nudniejsze i głupsze te scenariusze. Chyba na prawdę zrezygnuję z pisania ;(. Bye!
W: Vera!
Ve: O, jak miło was znowu widzieć. < chciwie >
E: Wypuść ich!
Ve: Myślicie, że ja się was przestraszę?
N: T-tak.
Ve: A co zrobicie? Będziecie rzucać we mnie zabawkami? < fałszywy uśmiech >
Am i Al: < podchodzą potajemnie do Fabiana i Patricii, rozwiązują ich >
Ve: Rozwiązaliście ich? I co teraz?
E: Emm... wyjdziemy?
Ve: Tak? A jak?
Jo: A od czego jest tylne przejście?
W: < wybiegają >
R: < wchodzi > Co się tutaj dzieje??
Ve: Oni.. uciekli.
R: Jak to uciekli??
Ve: Bo...
R: Ale.. to nieważne. I tak dojdziemy do naszego celu...
< jakiś czas później, dom Anubisa, hol >
N: Tak się o ciebie martwiłam! < przytula Fabiana >
F: < odrywa się >
N: Czemu?
F: Po prostu...
P: Jak mogliście nam to zrobić?!
E: Yacker, my...
P: Tak?! Słucham!
F: Czemu się całowaliście?
N: No bo... Eeee..
E: Tak wyszło...
P: Tak wyszło?! < idzie wściekła do swojego pokoju >
E: Patricio, proszę!
N: Fabian, ja...
F: Ja nadal nie rozumiem, czemu to zrobiliście. Myślałem, że wszyscy dobrze się dogadujemy. < odchodzi smutny >
N i E: < stoją smutni >
Al: Wooow. Jaki dramat.
Jo: Alfie!
W: < patrzą na niego wściekli >
N i E: < odchodzą >
Am: < wali Alfiego z płaskiego >
Al: A to za co?
Am: < odchodzi >
Al: Amber!
Je i M: < wchodzą do domu Anubisa >
M: Już jesteście?
Jo: Tak.
Je: Udało wam się?
Al: Mhm. A teraz sory, ale muszę przeprosić Amber. < idzie gdzieś >
M: Co się tutaj stało?
Je: Żebym ja to wiedział. Ale wiem jedno. < całuje ją >
M: < uśmiech >
Jo: Ci zakochani. < odchodzi >
< pokój Mary, Patricii i Joy >
Jo: < wchodzi > Patricio.
P: < wtula się do poduszki >
Jo: Spokojnie, będzie dobrze. < przytula ją >
P: A-ale.
Jo: Uwierz mi. Wszystko się jakoś ułoży.
P: Mam nadzieję.
V: < wchodzi > Panno Williamson, poproszę na chwilę ze mną.
P: Po co znowu?!
V: Nie tym tonem!
< w pokoju Fabiana i Eddiego >
F: < rozmawia przez telefon >
Mi: Całowali się?
F: Tak. < smutno >
Mi: Spoko, będzie dobrze.
F: Dzięki, ale ja tak nie sądzę.
E: < wchodzi > Hej.
F: < ignoruje go >
Mi: Kto to?
F: Eddie. < bez entuzjazmu >
Mi: To on?
F: Tak.
E: Czy ja jestem niewidzialny?
F: Póki co - tak!
Mi: Co?
F: To było do Eddiego.
V: < wchodzi > Panie Rutter, proszę ze mną.
F: Och, po co?
V: Panie Rutter!
F: < do Micka > Muszę kończyć. < rozłącza się, wychodzi do holu > Patricia?
P: Niestety. < ironicznie >
V: Proszę ze mną.
P, F i V: < idą do gabinetu Victora >
< w gabinecie >
V: Mam do was kilka pytań.
Na prawdę wychodzą mi coraz nudniejsze i głupsze te scenariusze. Chyba na prawdę zrezygnuję z pisania ;(. Bye!
środa, 15 sierpnia 2012
Wyjaśnienie nowej ankiety + pewien przykład (Edit*) / Summer
Hej, już drugi raz ;D. Wstawiłam nową ankietę. Zrobiłam także powiązaną z nią stronę. Chodzi mi o jakiś konkurs. A mianowicie - miałam taki pomysł, by ułożyć jakąś zagadkę lub kilka (takie, jakie ma Sibuna), a waszym zadaniem byłoby je rozwiązać. Pasjonuję się tym, więc każdy miałby korzyść. Ja bym napisała zagadkę, a pierwsze trzy osoby z poprawnymi odpowiedziami zostałyby nagrodzone. Szczegóły o tym napisane są w zakładce "Konkursy". Nie wiem, czy będą dobre, ale niedawno wymyśliłam jedną Marzence (Amber Millington) i chyba jej się spodobała. Do Marzenki: umiałabyś ją rozwiązać, gdybym ci nie wyjaśniła, co i jak? Jeśli pozwolisz, zamieszczę ją tu, bo jestem ciekawa, czy inni potrafiliby odgadnąć, o co chodzi. Jeszcze nie jestem do tego przekonana, dlatego ta ankieta. Do następnej notki. :P
*Edit: Podaję przykład takiej zagadki, czyli tą, co wymyśliłam Marzence:
"Paragon, nim dwa razy wzrok Ra opadnie, w te słowa musi się wczytać dokładnie: arkanę kolejną w ateneum znaleźć musi, inaczej koma jego dwóch prawych rąk go do tego zmusi"
Jest za trudna, za łatwa, średnia czy głupia? Wtedy improwizowałam xD. Wymyślałam ją sama, więc proszę na nikogo nie zganiać, jeśli się ona nie podoba. Biorę pełną odpowiedzialność za nią :D.
*Edit: Podaję przykład takiej zagadki, czyli tą, co wymyśliłam Marzence:
"Paragon, nim dwa razy wzrok Ra opadnie, w te słowa musi się wczytać dokładnie: arkanę kolejną w ateneum znaleźć musi, inaczej koma jego dwóch prawych rąk go do tego zmusi"
Jest za trudna, za łatwa, średnia czy głupia? Wtedy improwizowałam xD. Wymyślałam ją sama, więc proszę na nikogo nie zganiać, jeśli się ona nie podoba. Biorę pełną odpowiedzialność za nią :D.
Scenariusz nr 26 / Summer
Hej! Chcę powiadomić, że scenariusze nie będą się pojawiały ode mnie codziennie. Mam ostatnio sporo na głowie.
M: Powiedzcie nam prawdę.
N: Ale... nie chcemy narażać kolejne osoby na niebezpieczeństwo.
Je: Znowu?
E: To zbyt ryzykowne, uwierzcie nam.
M: Chcemy znać prawdę.
Si: < patrzy na siebie porozumiewawczo >
Je: Czyli, że ten wasz klubik Scooby'ego znowu działa?
Am: To nie jakiś klubik Scooby'ego tylko Sibuna!
M: Sibu- co? Jerome, czy ty coś wiesz?
Je: ... Tak. Poniekąd.
M: I nic mi nie mówiłeś?
Je: Myślałem, że już będzie po wszystkim, że już nie będzie żadnych zagadek.
Jo: < wchodzi > A co tutaj taka nerwowa atmosfera?
M: Joy, ty też wiedziałaś?
Jo: Ale co?
M: O tej całej Si..babu.
Am: Sibunie!
M: Nieważne.
Jo: Może troszeczkę...
M: Czyli tylko ja i Mick nie wiedzieliśmy?
Al: Mhm.
M: Powiedzcie prawdę.
N: No... dobrze. < niechętnie > Amber, mogłabyś to wszystko streścić?
Am: A więc... Nina spotkała starszą panią - Sarę, która dała jej taki medalion, który otwiera wszystko. Musiała odnaleźć Kielich Ankh i złożyć go w całość, bo jest Wybraną. Później zaczęła ją nawiedzać zjawa, która groziła, że jeśli nie znajdzie Maski Anubisa, to ona umrze, a teraz musimy odnaleźć Bransoletę Anubisa, bo okazało się, że Nina, Eddie, Patricia i Fabian należą do jakiejś Wyjątkowej Czwórki i porwał ich Rufus, który chciał nas zabić. To tyle.
M: Woow.
N: Teraz rozumiesz? To zbyt niebezpieczne.
Je: Jak to? Przecież Rufus...
E: Też tak myśleliśmy. Na dodatek pracuje z Verą.
M: Z tą Verą? Tą, o której napisałam wtedy artykuł i omal wyleciałam ze szkoły?
Al: Wiem, kosmicznie pokręcone.
W: < patrzą na niego wsćiekli >
M: I co teraz?
N: Musimy ich uratować, on jest zdolny do wszystkiego.
Am: A gdzie szukać?
N: 5 kilometrów od polany jest jakiś stary, opuszczony budynek.
Je: Taaa, takie aranżacje są w jego stylu.
T: < wchodzi > Maro, Jerome, pani Andrews prosiła was do siebie.
Je i M: < niechętnie wychodzą >
V: < wchodzi > Trudy, wychodzę i twoim obowiązkiem jest pilnowanie domu. < wychodzi >
T: Och, przecież muszę iść na zakupy. Poradzicie sobie beze mnie?
W: Tak.
T: Tylko bądźcie grzeczni. < wychodzi >
N: Teraz mamy okazję. Idziemy.
W: < wychodzą >
< w opuszczonym budynku >
R: < wchodzi do nich > Dajcie mi amulety.
P: Bo co?
R: Dobrze wiesz, co.
Ve: < wchodzi >
R: Vero.
Ve i R: < związują ich >
R: Teraz nie macie wyboru. < patrzy na ich amulety > To niemożliwe!
R i Ve: < wychodzą >
F: Super, gorzej to już chyba być nie mogło. < ironicznie >
P: Wolę być tu niż przy tym zdrajcy.
F: Chodzi ci o Eddiego?
P: A ty już wybaczyłeś Ninie?!
F: Wiesz,... właściwie to.. nie wiem.
P: Ciągle mam przed oczami tych zdrajców, lecących sobie w ślinę.
F: Nie przypominaj mi o tym.
< przed budynkiem >
R: Pilnuj ich.
Ve: Dokąd ty idziesz?
R: Muszę przeczesać okolicę. Victor na pewno nie da za wygraną. < odjeżdża >
Ve: < odchodzi gdzieś >
Si (z Joy): < przychodzą pod budynek >
Jo: O ten budynek chodziło?
N: Tak.
E: Tam są drzwi! < wskazuje >
Am: Szybko, wchodzimy. < próbuje otworzyć drzwi >
Al: Zamknięte!
N: < ściąga spinkę >
Am: Co robisz?
N: Zobaczysz.
< u Fabiana i Patricii >
P: Też kogoś słyszysz?
F: Tak, brzmi znajomo.
Si: < wchodzi >
N i E: Fabian / Patricia!
Ve: < wchodzi, zamyka drzwi > Proszę, proszę. Kogo my tu mamy? < chciwy uśmiech >
Woow, wyszedł dłuższy niż pozostałe xD.
M: Powiedzcie nam prawdę.
N: Ale... nie chcemy narażać kolejne osoby na niebezpieczeństwo.
Je: Znowu?
E: To zbyt ryzykowne, uwierzcie nam.
M: Chcemy znać prawdę.
Si: < patrzy na siebie porozumiewawczo >
Je: Czyli, że ten wasz klubik Scooby'ego znowu działa?
Am: To nie jakiś klubik Scooby'ego tylko Sibuna!
M: Sibu- co? Jerome, czy ty coś wiesz?
Je: ... Tak. Poniekąd.
M: I nic mi nie mówiłeś?
Je: Myślałem, że już będzie po wszystkim, że już nie będzie żadnych zagadek.
Jo: < wchodzi > A co tutaj taka nerwowa atmosfera?
M: Joy, ty też wiedziałaś?
Jo: Ale co?
M: O tej całej Si..babu.
Am: Sibunie!
M: Nieważne.
Jo: Może troszeczkę...
M: Czyli tylko ja i Mick nie wiedzieliśmy?
Al: Mhm.
M: Powiedzcie prawdę.
N: No... dobrze. < niechętnie > Amber, mogłabyś to wszystko streścić?
Am: A więc... Nina spotkała starszą panią - Sarę, która dała jej taki medalion, który otwiera wszystko. Musiała odnaleźć Kielich Ankh i złożyć go w całość, bo jest Wybraną. Później zaczęła ją nawiedzać zjawa, która groziła, że jeśli nie znajdzie Maski Anubisa, to ona umrze, a teraz musimy odnaleźć Bransoletę Anubisa, bo okazało się, że Nina, Eddie, Patricia i Fabian należą do jakiejś Wyjątkowej Czwórki i porwał ich Rufus, który chciał nas zabić. To tyle.
M: Woow.
N: Teraz rozumiesz? To zbyt niebezpieczne.
Je: Jak to? Przecież Rufus...
E: Też tak myśleliśmy. Na dodatek pracuje z Verą.
M: Z tą Verą? Tą, o której napisałam wtedy artykuł i omal wyleciałam ze szkoły?
Al: Wiem, kosmicznie pokręcone.
W: < patrzą na niego wsćiekli >
M: I co teraz?
N: Musimy ich uratować, on jest zdolny do wszystkiego.
Am: A gdzie szukać?
N: 5 kilometrów od polany jest jakiś stary, opuszczony budynek.
Je: Taaa, takie aranżacje są w jego stylu.
T: < wchodzi > Maro, Jerome, pani Andrews prosiła was do siebie.
Je i M: < niechętnie wychodzą >
V: < wchodzi > Trudy, wychodzę i twoim obowiązkiem jest pilnowanie domu. < wychodzi >
T: Och, przecież muszę iść na zakupy. Poradzicie sobie beze mnie?
W: Tak.
T: Tylko bądźcie grzeczni. < wychodzi >
N: Teraz mamy okazję. Idziemy.
W: < wychodzą >
< w opuszczonym budynku >
R: < wchodzi do nich > Dajcie mi amulety.
P: Bo co?
R: Dobrze wiesz, co.
Ve: < wchodzi >
R: Vero.
Ve i R: < związują ich >
R: Teraz nie macie wyboru. < patrzy na ich amulety > To niemożliwe!
R i Ve: < wychodzą >
F: Super, gorzej to już chyba być nie mogło. < ironicznie >
P: Wolę być tu niż przy tym zdrajcy.
F: Chodzi ci o Eddiego?
P: A ty już wybaczyłeś Ninie?!
F: Wiesz,... właściwie to.. nie wiem.
P: Ciągle mam przed oczami tych zdrajców, lecących sobie w ślinę.
F: Nie przypominaj mi o tym.
< przed budynkiem >
R: Pilnuj ich.
Ve: Dokąd ty idziesz?
R: Muszę przeczesać okolicę. Victor na pewno nie da za wygraną. < odjeżdża >
Ve: < odchodzi gdzieś >
Si (z Joy): < przychodzą pod budynek >
Jo: O ten budynek chodziło?
N: Tak.
E: Tam są drzwi! < wskazuje >
Am: Szybko, wchodzimy. < próbuje otworzyć drzwi >
Al: Zamknięte!
N: < ściąga spinkę >
Am: Co robisz?
N: Zobaczysz.
< u Fabiana i Patricii >
P: Też kogoś słyszysz?
F: Tak, brzmi znajomo.
Si: < wchodzi >
N i E: Fabian / Patricia!
Ve: < wchodzi, zamyka drzwi > Proszę, proszę. Kogo my tu mamy? < chciwy uśmiech >
Woow, wyszedł dłuższy niż pozostałe xD.
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
Miesięcznica bloga - czyli scenariusz, statystyki...
Hej! Już dziś mija równy miesiąc od dnia założenia tego bloga ;D. Jak ten czas szybko leci, echhh... Przez ten czas weszliście tutaj ponad 4650 razy :). Bloga obserwują 22 osoby. Dziękuję :P. Teraz przedstawię kilka statystyk.
Nie wiedziałam, że odwiedza nas tyle osób z różnych krajów.
Dziękuję wam :)
Спасибо :)
Thank you :)
Vielen Dank :)
Hvala vam :)
Dank je :)
Z translatora wzięłam tylko to na język rosyjski, bo u nas nie ma takich liter :)
I to by było na tyle. Na następną miesięcznicę, a raczej 2-miesięcznicę postaram się zrobić większą notkę oraz specjalny scenariusz :)
Nie wiedziałam, że odwiedza nas tyle osób z różnych krajów.
Dziękuję wam :)
Спасибо :)
Thank you :)
Vielen Dank :)
Hvala vam :)
Dank je :)
Z translatora wzięłam tylko to na język rosyjski, bo u nas nie ma takich liter :)
Wygrywa Firefox ;)
Czyli większość odób odwiedzająych tego bloga mają system operacyjny Windows.
Dziękuję wam za wszystko =3
Teraz dodam mój scenariusz. O i dam odpowiedź Anonimkowi, który skomentował moją poprednią notkę. Skończyłam w takim momencie, bo prawdziwe HoA musi trzymać w napięciu ;).
F: Emmm.. to takie... zabawkowe medaliki.
P: Tak.. dostaliśmy je na... urodziny.
Ve: Pokażcie mi je.
F: Nie!
Ve: Czyli jednak są ważne. Rufusie! < wychodzi >
P: Pięknie. < ironicznie >
< w salonie >
N: < wstaje, chce wyjść >
Am: Nino, gdzie idziesz?
N: Do pokoju. < wychodzi >
E: < jest zapatrzony w jedno miejsce >
Am: Eddie?
E: ...
Am: Eddie!
Jo: < wchodzi >
E: < po chwili > Co? Co?
Am: Co ty robisz?
E: Sory, myślałem o Patricii. Muszę już iść. < wychodzi >
Am: No co wy?
Jo: Amber, zrozum ich.
Am: Chyba masz rację...
N: < idąc do pokoju, zatrzymuje się przed gabinetem Victora >
< w gabinecie >
V: < dzwoni >
R: O, Victorze. Jak miło usłyszeć twój głos. < ironicznie >
V: Zeno! Czego ty chcesz?
R: Tego, co wszyscy. Nieśmiertelności.
V: Po co ci dzieciaki??
R: Nie oszukujmy się, Victorze, oboje wiemy, o co chodzi.
V: Masz ich natychmiast uwolnić!
R: Do zobaczenia, Victorze. < rozłącza się >
V: Ugh! < dzwoni do kogoś >
SR: Słucham?
V: Sierżancie, to ja.
SR: Victor? Stowarzyszenie jest przecież rozwiążane.
V: Będzie ponownie działać. Mamy kolejną szansę. Niestety, Zeno wszystko nam psuje.
SR: Jak?
V: Porwał 2 osoby, które są nam niezbędne. Musisz ich odnaleźć.
SR: Dobrze, gdzie szukać?
V: Zacznijcie od opuszczonej fabryki. Jest 5 km od polany.
SR: Jeśli wpadnę na trop, powiadomię cię.
V: < rozłącza się >
< przed gabinetem >
N: Co?
M: < podchodzi do niej > Wszystko ok?
N: Co? Umm.. tak, tak.
M: Co tutaj robisz?
N: Yyy..zgubiłam tutaj... kolczyka.
M: Może pomóc ci szukać?
N: Nie, dzięki poradzę sobie. < sztuczny uśmiech >
M: Ok? < wraca na dół, idzie do pokoju Alfiego i Jerome'a, jest w nim Jerome >
M: Jerome!
Je: O, hej. Coś się stało?
M: Tak, nie myliliśmy się. Oni na pewno coś kombinują.
Je: Skąd ta pewność.
M: Przed chwilą widziałam, jak Nina była pod gabinetem Victora. Chyba podsłuchiwała. Ale pewnosci nie mam.
Je: Hmmm..
< w salonie >
Am: < wstaje >
Al: Dokąd idziesz?
Am: Pocieszyć Ninę.
N: < wbiega do nich >
Am: Nino, co jest?
N: Wiem, gdzie szukać Patricii i Fabiana!
Je i M:< słyszeli wszystko >
Je: Tak? Gdzie?
Al: O-o...
Si: < nie wie, co powiedzieć >
Echhh, wychodzą mi coraz głupsze...
I to by było na tyle. Na następną miesięcznicę, a raczej 2-miesięcznicę postaram się zrobić większą notkę oraz specjalny scenariusz :)
niedziela, 12 sierpnia 2012
Scenariusz nr 24 + kolejna recenzja bloga / Summer
Hej! A jednak zostaję.. I tak nie jestem do tego przekonana, więc zrobię ankietę. To wy zdecydujecie :D. A jeśli chodzi o ankietę o Joy, to zrobię tak, jak wy chcecie. Ona pomoże uratować Fabiana i Patricię, ale nie będzie w Sibunie :P.
Zacznę od recenzji: -Klik- . Czy zgadzacie się z nią? Z nagłówkiem nic nie zamierzam zrobić, taki mi się bardzo podoba. Chyba, że wy też tak myślicie. A wy uważacie, że moje scenariusze są często ciekawe czy zawsze ciekawe? Bo chcę wiedzieć xD
Am: My tutaj przecież... rozmawiamy.
Jo: Nie wmówicie mi tego. Wiem, że rozmawialiście o Rufusie.
N: Przesłyszało ci się...
Jo: Nie, nie przesłyszało mi się! Powiedzcie, czy to on ich porwał?
< cisza >
E: < po chwili > Tak...
Jo: Po co? Przecież.. już chyba koniec zagadek.
< cisza >
Jo: O co tu chodzi?
N: No dobra..
W: < opowiadają jej wszystko >
Jo: I wy należycie do jakiejś Wyjątkowej Czwórki? Tego bym się nie spodziewała.
V: < podsłuchiwał ich, idzie do swojego gabinetu > Zeno? Tylko nie to! < do siebie >
< u Patricii i Fabiana >
P: Nuuudy.
F: Nie mamy innego wyboru.
P: Ugh!
R i Ve: < wchodzą >
P: No super...
R: Witajcie, moi drodzy.
F: Czego wy od nas chcecie?
Ve: Nie oszukujmy się. My wiemy, że wy wiecie.
P: Czy wy kiedykolwiek powiecie coś z sensem?!
R: Uspokój się, Patricio. Chyba, że chcecie ponieść konsekwencje.
P: Bardzo się ich boję. < ironicznie >
Ve: No i bardzo dobrze...
< w jadalni >
Jo: < wchodzi >
M: Gdzie byłaś?
Jo: Chciałam się w końcu dowiedzieć, co oni kombinują.
M: Iiii?
Jo: I nic. Oni.. tylko plotkowali.
Je: Na prawdę? < sarkastycznie > Ty jesteś jedną z nich!
Jo: Wcale nie..
M: Dobra, nieważne.
M i Je: < wychodzą z jadalni, trzymając się za ręce >
< w gabinecie Victora >
V: < dzwoni >
DS: Sweet.
V: Ericu, dzieciaki porwał Zeno.
DS: Jak to Zeno? I co teraz?
V: Trzeba wszcząć poszukiwania.
DS: Oni mogą być wszędzie.
V: Zadzwonię do sierżanta Roebucka. On się tym zajmie.
DS: Czyli nasze Stowarzyszenie znowu istnieje?
V: Tak.
DS: Przekażę reszcie.
V: < rozłącza się >
< w salonie >
N i E: < siedzą smutni >
Am: Co wy tacy smutni? Rozchmurzcie się.
N: Amber, ty nic nie rozumiesz!
E: On ich porwał z naszej winy!
Al: A skąd wiecie, że to nie kosmici?
N: ALFIE!
Am: Ja się tym zajmę. Alfie, masz 5 sekund. Uciekaj, jeśli życie ci miłe!
Al: Ok, już się zamykam...
< u Patricii i Fabiana >
F: Nareszcie sobie poszli.
P: Co za szuje!
F: Nina i Eddie czy Rufus i Vera?
P: Wszyscy!
< ich wisiory się zaświecają >
F i P: Twój wisior!
F: Czemu one świecą?
P: Nie wiem!
Ve: < wchodzi > Co tu się dzieje? < zauważa ich wisiory > Co to jest??
P i F: ...
Ve: Mówcie!
Sory, że jest głupi, ale okropnie się czuję -,-
Zacznę od recenzji: -Klik- . Czy zgadzacie się z nią? Z nagłówkiem nic nie zamierzam zrobić, taki mi się bardzo podoba. Chyba, że wy też tak myślicie. A wy uważacie, że moje scenariusze są często ciekawe czy zawsze ciekawe? Bo chcę wiedzieć xD
Am: My tutaj przecież... rozmawiamy.
Jo: Nie wmówicie mi tego. Wiem, że rozmawialiście o Rufusie.
N: Przesłyszało ci się...
Jo: Nie, nie przesłyszało mi się! Powiedzcie, czy to on ich porwał?
< cisza >
E: < po chwili > Tak...
Jo: Po co? Przecież.. już chyba koniec zagadek.
< cisza >
Jo: O co tu chodzi?
N: No dobra..
W: < opowiadają jej wszystko >
Jo: I wy należycie do jakiejś Wyjątkowej Czwórki? Tego bym się nie spodziewała.
V: < podsłuchiwał ich, idzie do swojego gabinetu > Zeno? Tylko nie to! < do siebie >
< u Patricii i Fabiana >
P: Nuuudy.
F: Nie mamy innego wyboru.
P: Ugh!
R i Ve: < wchodzą >
P: No super...
R: Witajcie, moi drodzy.
F: Czego wy od nas chcecie?
Ve: Nie oszukujmy się. My wiemy, że wy wiecie.
P: Czy wy kiedykolwiek powiecie coś z sensem?!
R: Uspokój się, Patricio. Chyba, że chcecie ponieść konsekwencje.
P: Bardzo się ich boję. < ironicznie >
Ve: No i bardzo dobrze...
< w jadalni >
Jo: < wchodzi >
M: Gdzie byłaś?
Jo: Chciałam się w końcu dowiedzieć, co oni kombinują.
M: Iiii?
Jo: I nic. Oni.. tylko plotkowali.
Je: Na prawdę? < sarkastycznie > Ty jesteś jedną z nich!
Jo: Wcale nie..
M: Dobra, nieważne.
M i Je: < wychodzą z jadalni, trzymając się za ręce >
< w gabinecie Victora >
V: < dzwoni >
DS: Sweet.
V: Ericu, dzieciaki porwał Zeno.
DS: Jak to Zeno? I co teraz?
V: Trzeba wszcząć poszukiwania.
DS: Oni mogą być wszędzie.
V: Zadzwonię do sierżanta Roebucka. On się tym zajmie.
DS: Czyli nasze Stowarzyszenie znowu istnieje?
V: Tak.
DS: Przekażę reszcie.
V: < rozłącza się >
< w salonie >
N i E: < siedzą smutni >
Am: Co wy tacy smutni? Rozchmurzcie się.
N: Amber, ty nic nie rozumiesz!
E: On ich porwał z naszej winy!
Al: A skąd wiecie, że to nie kosmici?
N: ALFIE!
Am: Ja się tym zajmę. Alfie, masz 5 sekund. Uciekaj, jeśli życie ci miłe!
Al: Ok, już się zamykam...
< u Patricii i Fabiana >
F: Nareszcie sobie poszli.
P: Co za szuje!
F: Nina i Eddie czy Rufus i Vera?
P: Wszyscy!
< ich wisiory się zaświecają >
F i P: Twój wisior!
F: Czemu one świecą?
P: Nie wiem!
Ve: < wchodzi > Co tu się dzieje? < zauważa ich wisiory > Co to jest??
P i F: ...
Ve: Mówcie!
Sory, że jest głupi, ale okropnie się czuję -,-
piątek, 10 sierpnia 2012
Płakać mi się przez was chce! / Summer
Jak mówi tytuł notki: Chce mi się przez was płakać. A zwłaszcza przez Marzenkę i Pati. Wy chyba na prawdę chcecie, żebym została. Skoro piszecie takie notki na blogach... I radocho, proszę, nie zabij mnie. Ja chcę żyć... ;D. Przecież moje posty nie są dobre! Nie wiem, po co tego chcecie. Ale... może wrócę. Dzisiaj napiszę ci Marzenko na GG, co zrobię. Dzięki za wsparcie i tym osobom, które chcą, żebym została. To na prawdę wiele dla mnie znaczy :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)


