Niektóre komentarze pod moim ostatnim postem mnie zmotywowały do napisania 7 scenariusza. Dziękuuuje wam z całego serca <3 Nie było tego dużo, ale pod tym postem liczę na mniej spamu, dziewczynyy. <3 A na więcej opinii. ;** Wyszedł trochę krótki.
Scenariusz nr 7 by fluffy
N: Co to było?! *wystraszona*
F: Nnniewiem, ale musimy to sprawdzić.
Al: Amber! Amber, gdzie jesteś?!
P: Amber!
*kilka minut później*
E: \Tu jej nie ma. Wątpie, żeby jeszcze w ogóle była w domu...
N: To znaczy, że...
P: Ktoś ją porwał?
F: Ale kto i po co?
Al: Może kosmici?! O jeju, moją dziewczynę porwali kosmici!
N: Uspokój się Alfie. To na pewno nie kosmici, a jeśli już naprawdę została porwana, to ją znajdziemy.
E: Ale gdzie ona może być?
P: Zazwyczaj porywacz zostawia jakąś wiadomość?
N: Serio?
P: Yh, nie wiem. *smutno*
*Nina dostaje SMS'a*
N: Miałaś rację.
P: Co?
N: Pisze, że mamy odnaleźć pierścień i dać znać, wtedy zwróci nam Amber.
F: Więc jednak została porwana?
Al: Myślicie, że to...
E: Nie, to nie Rufus. On nie żyje, teraz to już na 100%. To musi byc ktoś inny.
P: Wiemy tylko, że na pewno zależy mu na nieśmiertelności.
F: Lub jej.
N: Vera?
Al: Znowu ta wiedźma, która robi wspaniałe naleśniki?! Już ja jej pokażę, porywać Amber jej się zachciało, tak?!
N: Spokojnie Alfie, jeszcze nie wiemy, czy to na pewno Vera. A Amber się znajdzie, zobaczysz.
F: Musimy tylko znaleźć pierścień.
E: A to nie będzie łatwe.
P: Może zejdziemy dziś do tuneli?
N: Tak. Dzisiaj to konieczne.
F: A jak wyjaśnimy Victorowi i Trudy nieobecność Amber?
P: Powiemy, że ojciec ją zabrał na kilka dni. Victor zawsze daje się na to nabiera. W końcu pan Millington jest jednym z najlepszych sponsorów szkoły.
N: Okej. Czyli teraz najważniejsze jest szybko znaleźć pierścień i odzyskać Amber. Fabian i ja poszperamy w internecie na temat tego pierścienia. musimy coś więcej o nim wiedzieć. Eddie i Patricia, pójdziecie powiedzieć Victorowi, że Amber wyjechała. A ty Alfie sprawdź, czy w szkole jeszcze ktoś jest.
Al: Ale po co?
N: Po prostu mi to potrzebne.
Al: Dobra, idę.
*wszyscy się rozchodzą*
*w pokoju Niny i Amber*
F: Nigdy nic nie znajdziemy. Nie ma nic nowego o pierścieniu.
N: Jak mamy znaleźć coś o czym prawie nic nie wiemy?
F: ...
N: Musimy zejść. Teraz.
F: Na pewno?
N:Tak. Chodźmy po reszte.
F: Jak uważasz.
*kilka minut później w tunelach*
F: Nino, dlaczego reszta Sibuny nie mogła z nami iść?
N: Bo Victor coś podejrzewa. Musimy iść sami, bo gdyby połowa Domu gdzieś znikła, to by zwróciło jego uwagę. A zresztą powiedzieliśmy im o tym, i się zgodzili, tak?
F: W sumie, tak.
N: Jest nasze skrzyżowanie. Więc idziemy w prawo?
F: Na to wygląda.
*po kilku minutach*
N: Tu nic nie ma. Tylko ściany.
F: Zaczekaj. * podchodzi do ściany i w nią puka* Za tą ścianą nic nie ma.
N: Jak to? *napiera na ścianę*
*otwiera się przejście*
FiN: Wooow!
F: *podchodzi so dużego stołu* To chyba karty do gry.
N: A to instrukcja? *podnosi małą kartkę* O nie.
F: Co?
N: Podejrzewam, że trzeba przejść tą grę i przejdzie się do następnej komnaty czy czegoś. Ale ta gra jest dla 6 osób.
F: Czyli potrzebna nam jeszcze jedna osoba?
N: Ale nie możemy jeszcze kogoś w to wplątywać...
Koniec
Krótki, znowu. Ale przynajmniej mi się udało coś napisać. Siedzę w domu, bo jestem chora więc.... do następnego \scenariusza. <3
PS do następnego scenariusza dołącze opis tego nowego chłopaka, który ma się pojawić.
Wasza fluffy. ;**
czwartek, 11 października 2012
Rozdział 6/Agnes
Rozdział 6
-Dobrze, skoro to już załatwione-zaczęła Nina-mamy poważniejszą sprawę. Znowu śnił mi się ten głos.
-Głos?-zdziwiła się KT. Nina opowiedziała o obydwu snach.
-Jak to ,,moc ofiarowała”?-zdziwiła się Patricia
-Nie mam pojęcia-przyznała Nina
-Może chodzi o kogoś komu Sara ufała?-zaproponował Eddie
-Może, ale nadal nie wiemy o kogo chodzi.-powiedział Fabian
-Zapytaj Sary-powiedziała Amber
-Albo poproś głos o wskazówkę.-dodał Alfie
-Spróbuję-powiedziała Nina
Na tym zebranie się skończyło i wszyscy poszli do domu. No, prawie wszyscy. Jerome został, a Amber wypadł kolczyk, więc wróciła go poszukać. Jak tylko zobaczyła Jerome’a zapytała:
-Dlaczego zerwałeś z Marą?
-Wiesz dlaczego, znudziła mi się.-powiedział i miał zamiar iść
-Jaasne.-stwierdziła Amber-Jestem ekspertką w takich sprawach i wiem, że nadal coś do niej czujesz.
-Widać nawet ekspertki czasem się mylą.-powiedział chłodno Jerome i poszedł w kierunku DA. Amber chyba dała się przekonać, bo już się nie odzywała, tylko poszła za Jeromem do domu. Po drodze wyjęła z kieszeni kolczyk.
W swoim pokoju Alfie bawił się prezentem od Niny gdy wszedł Jerome.
-Zrobimy kawał Victorowi?-zaproponował
-Jasne!-krzyknął szczęśliwy Alfie. Już myślał, że to on będzie musiał to zaproponować.
-Dobra, a jaki?
-Możemy podrzucić mu to!-powiedział Alfie podnosząc do góry coś, co wyglądało jak mini bomba.
-Dobrze, ale co to jest?
-Coś jak bomba, tylko w środku jest śmierdzący gaz.
-Super! A teraz tylko kiedy to zrobić?
-Jak Victor uśnie. Zdążymy uciec.
-OK-powiedział tylko Jerome
W tym czasie Nina odrabiała lekcje i myślała nad tym, kogo może ten głos szukać. I dlaczego. Pół godziny później przyszła KT i Nina opowiedziała jej o poszukiwaniach kielicha i maski.
Po kolacji odbyło się spotkanie Sibuny.
-Czy ktoś podejrzewa o kogo może chodzić?-zapytała Nina. Nikt się nie odezwał.
-Pomyślmy-zaczął Fabian-z kim przyjaźniła się Sara?
-Z Rufusem?-zaproponowała Amber
-Rufus był jej Osirianem, więc to raczej nie on.-powiedziała Patricia. Ponieważ nikt na nic nie wpadł, a Viktor powiedział swój tekst, każdy poszedł do swojego pokoju.
Po północy Jerome i Alfie wyszli z pokoju i podrzucili do gabinetu Victora bombę. Gdy Victor poruszył się, uciekli.
Nina miała sen.
-Masz go znaleźć!!
-Ale ja nie wiem kogo!-krzyczała Nina
-Znajdź tego, któremu…
-Któremu Sara moc ofiarowała. Tak wiem, ale nie wiem kto to jest! Pomóż mi!
-Przyjacielem waszym nie jest, lecz wrogiem też nie.-usłyszała Nina i się obudziła.
Na śniadaniu, opowiedziała wszystkim swój sen. Właśnie skończyła, gdy na śniadanie zeszła Mara. Jerome spojrzał na nią, wstał od stołu i wyszedł.
-A temu co?-zapytała niby niedbale Mara
-Nie mam pojęcia.-stwierdził Alfie-ale wiem, że miałaś nie iść jeszcze do szkoły.
-I nie idę. Przyszłam tylko na śniadanie.
Na francuski przyszła szczęśliwa (i spóźniona) Amber.
-Przepraszam za spóźnienie. Czy mogę coś ogłosić?-zapytała, a gdy nauczycielka kiwnęła głową powiedziała-3 października odbędzie się bal. Głosowanie na temat przewodni odbędzie się w poniedziałek.
Po lekcjach w pokoju Niny i Amber odbyło się zebranie Sibuny.
-Na śniadaniu powiedziałam wam, ze miałam sen, ale nie dowiedzieliście się o najważniejszym. Ten głos powiedział, że ta osoba przyjacielem naszym nie jest, ale wrogiem też nie.
-Jak to?-zdziwił się Fabian
-Może chodziło o to, że go znamy i tyle. Nie rozmawiamy, nie rywalizujemy ani nic takiego.-powiedział Jerome.
-Możliwe, ale ten ktoś musi być od nas starszy-zauważył Fabian
-Faktycznie, może ten ktoś podpowie ci coś jeszcze.-powiedziała Amber do Niny
-Miejmy nadzieję. A tak właściwie, to jak myślicie dlaczego ten ktoś chce tego kogoś?-zapytała Nina
-Raczej nie chodzi o moc-powiedział Jerome.
Ponieważ nie mogę dokończyć rozdziału 7, możliwe, że za tydzień się nie pojawi, lub będzie bardzo, bardzo krótki.
Ponieważ nie mogę dokończyć rozdziału 7, możliwe, że za tydzień się nie pojawi, lub będzie bardzo, bardzo krótki.
środa, 10 października 2012
scenariusz 6 + przepraszam + wątpliwości/fluffy
Hejka. Piszę na szybko. Udało mi się skończyć 6 scenariusz. Trochę nudny. Chciałam też przeprosić za długą nieobecność i o coś zapytać. Czy naprawdę powinnam pisać scenariusze? I tu nawet nie chodzi o to, czy na tym blogu, tylko czy... nie powinnam z tego zrezygnować? No bo moje scenariusze wydają mi się takie nudne, tak szaro wypadają na tle prac innych autorek. Więc jeśli uważacie, że powinnam pisać, napiszcie, jeśli uważacie, że powinnam przestać, napiszcie dlaczego. To taka mała prośba. A teraz scenariusz.
Scenariusz nr 6 by fluffy
F: "Pozory mylą... patrz w dół, a znajdziesz odpowiedź"
N: Co? Co on ma z tym "dołem"?
A: Może miał doła?
N: Amber, ty nie szłaś przodem?
A: Szłam, ale zobaczyłam, że was nie ma i się wróciłam.
N: Dobra nie ważne. Niżej jest jeszcze jeden napis.
F: "W prawo". Mało skomplikowane te wskazówki...
A: Robertowi się chyba znudziły rymowanki.
N: To znaczy, że tam, gdzie myśleliśmy, że trzeba iść prosto, mamy iść w prawo.
F: Tak. Lepiej już wracajmy.
A: Yhm.
*później, salon*
N: Hej, Fabian, zebranie Sibuny u mnie za 5 minut.
F: Okej, coś się stało?
N: Nie, tylko chciałam powiedzieć im o tym, co odkryliśmy dziś rano.
F: Ale ja pytam tak ogólnie. *uśmiech*
N: A, tak ogólnie to... spoko. Dobra lecę. *całuje go w policzek*
*zebranie Sibuny*
P: Więc, o co chodzi?
N: Em... dziś rano, kiedy wracaliśmy z tuneli, zauważyliśmy z Fabianem, że wskazówka była zmyłką. Niżej była prawidłowa "w prawo". I myślimy, że trzeba iść na skrzyżowaniu w prawo.
E: Aha.... dobra, to schodzimy?
F: Nie dzisiaj. Ostatnio Victor chyba coś usłyszał i zaczyna mieć podejrzenia. Musimy trochę odczekać, bo będzie czuwał przy drzwiach.
A: On ma obsesję na punkcie " nie wolno wchodzić na strych" i "nie wolno wchodzić do piwnicy".
N: Tak. *żartobliwie*
Al: A właśnie, słyszeliście o tym nowym?
A: Jakim nowym?! Czemu ja nic nie wiem?!
Al: No, ma przyjechać do nas jakiś nowy. Chłopak, z Londynu. A za dwa miesiące jakaś nowa dziewczyna.
N: Nic o tym nie słyszałam. Kiedy on ma przyjechać?
Al: Jakoś niedługo.
P: Wow. Ale nowości. Skąd to wiesz?
Al: Sweet mi się wygadał, jak byłem u niego na "rozmowie" w sprawie tej kaczki i ...
F: Jakiej kaczki ?
Al: A...
E: Alfie niewiadomo skąd wytrzasnął kaczkę i ... działy się .... różne rzeczy...
N: Chwila... gdzie jest Amber?
Al: Siedzi tu... a... już jej nie ma.
N: Ale tu była.
F: Tak, na 100% .
N: Um... robi się zimno.
P: Czy to nie w takich momentach zazwyczaj okazuje się, że ktoś został porwany?
Al: Przez kosmitów?
F: Nie no, chwila, nikt nie mógł porwać Amber w 2 sekundy i to jeszcze na naszych oczach. Pewnie zeszła na dół dowiedzieć się czegoś o tym chłopaku.
E: Może chodźmy jej poszukać? Kto wie, co pannie Millington może strzelić do głowy?
P: Racja...
*schodzą na dół*
Ktoś: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
Koniec
\
Wiem, że bardzo krótki, ale moje scenariusze zazwyczaj będą takie krótkie. Nie mam ostatnio czasu. Proszę o odpowiedzi na moje pytanie, bo sama sobie chyba na nie nie umiem odpowiedzieć... Oczekuję opinii zarówno od autorek jak i od czytelników. :) Pozdrawiam i do następnego scenariusza.
Wasza fluffy. ;**
Scenariusz nr 6 by fluffy
F: "Pozory mylą... patrz w dół, a znajdziesz odpowiedź"
N: Co? Co on ma z tym "dołem"?
A: Może miał doła?
N: Amber, ty nie szłaś przodem?
A: Szłam, ale zobaczyłam, że was nie ma i się wróciłam.
N: Dobra nie ważne. Niżej jest jeszcze jeden napis.
F: "W prawo". Mało skomplikowane te wskazówki...
A: Robertowi się chyba znudziły rymowanki.
N: To znaczy, że tam, gdzie myśleliśmy, że trzeba iść prosto, mamy iść w prawo.
F: Tak. Lepiej już wracajmy.
A: Yhm.
*później, salon*
N: Hej, Fabian, zebranie Sibuny u mnie za 5 minut.
F: Okej, coś się stało?
N: Nie, tylko chciałam powiedzieć im o tym, co odkryliśmy dziś rano.
F: Ale ja pytam tak ogólnie. *uśmiech*
N: A, tak ogólnie to... spoko. Dobra lecę. *całuje go w policzek*
*zebranie Sibuny*
P: Więc, o co chodzi?
N: Em... dziś rano, kiedy wracaliśmy z tuneli, zauważyliśmy z Fabianem, że wskazówka była zmyłką. Niżej była prawidłowa "w prawo". I myślimy, że trzeba iść na skrzyżowaniu w prawo.
E: Aha.... dobra, to schodzimy?
F: Nie dzisiaj. Ostatnio Victor chyba coś usłyszał i zaczyna mieć podejrzenia. Musimy trochę odczekać, bo będzie czuwał przy drzwiach.
A: On ma obsesję na punkcie " nie wolno wchodzić na strych" i "nie wolno wchodzić do piwnicy".
N: Tak. *żartobliwie*
Al: A właśnie, słyszeliście o tym nowym?
A: Jakim nowym?! Czemu ja nic nie wiem?!
Al: No, ma przyjechać do nas jakiś nowy. Chłopak, z Londynu. A za dwa miesiące jakaś nowa dziewczyna.
N: Nic o tym nie słyszałam. Kiedy on ma przyjechać?
Al: Jakoś niedługo.
P: Wow. Ale nowości. Skąd to wiesz?
Al: Sweet mi się wygadał, jak byłem u niego na "rozmowie" w sprawie tej kaczki i ...
F: Jakiej kaczki ?
Al: A...
E: Alfie niewiadomo skąd wytrzasnął kaczkę i ... działy się .... różne rzeczy...
N: Chwila... gdzie jest Amber?
Al: Siedzi tu... a... już jej nie ma.
N: Ale tu była.
F: Tak, na 100% .
N: Um... robi się zimno.
P: Czy to nie w takich momentach zazwyczaj okazuje się, że ktoś został porwany?
Al: Przez kosmitów?
F: Nie no, chwila, nikt nie mógł porwać Amber w 2 sekundy i to jeszcze na naszych oczach. Pewnie zeszła na dół dowiedzieć się czegoś o tym chłopaku.
E: Może chodźmy jej poszukać? Kto wie, co pannie Millington może strzelić do głowy?
P: Racja...
*schodzą na dół*
Ktoś: Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
Koniec
\
Wiem, że bardzo krótki, ale moje scenariusze zazwyczaj będą takie krótkie. Nie mam ostatnio czasu. Proszę o odpowiedzi na moje pytanie, bo sama sobie chyba na nie nie umiem odpowiedzieć... Oczekuję opinii zarówno od autorek jak i od czytelników. :) Pozdrawiam i do następnego scenariusza.
Wasza fluffy. ;**
czwartek, 4 października 2012
Rozdział 15 "Rozmowa"/ Deenie
-ALE MARO!! JEROME NIE JEST TWOIM CHŁOPAKIEM!!-krzyczała Patricia.
-NIE MOŻESZ KOMUŚ UKRAŚĆ CHŁOPAKA!-wykrzyczała Joy.
-CISZEJ TAM!!-krzyknął Victor z gabinetu, a kłótnia dziewczyn była ciszsza i dlatego Liz podeszła pod drzwi.
-Ooo, serio Joy? A jak ty chciałaś ukraść Fabiana Ninie to było dobrze?
-Nie, ale ja swój błąd zrozumiałam. Potem Jerome i Liz Cię znienawidzą.
-A co ma Liz do tego?
-Nie ważne. Ale wiem jedno. On...
-On co?
-Jest...nie ważne. Zostaw go po prostu w spokoju.
-To jest tylko i wyłącznie moja sprawa.
-Wiesz, co gadać mi się z tobą nie chce- powiedziały jednocześnie Patricia i Joy i wróciły do tego co wcześniej robiły, a Lizzie wróciła do swojego i Amber pokoju.
Od razu położyła się do łóżka, w celu pójścia spania, jednak nie potrafiła.Długo myślała nad tym, co usłyszała, a po jakieś 1 godzinie sen sam przyszedł.
Od rana trwały przygotowania do balu. Liz nawet nie miała kiedy zapytać się Joy i Patricii o ich wczorajszą kłótnię z Marą. W wolnych chwilach, Sibuna zajmowała się swoimi sprawami, bo w końcu musieli się dowiedzieć o co chodzi Senkharze i dlaczego Vera ich śledzi.W końcu w czasie gdy Amber przygotowywała się do balu, Lizzie zapytała Patricię o jej kłótnię z Marą.
-Patricio, czy ty wczoraj się kłóciłaś z Marą?
-Ta, strasznie mnie wkurzyła.A skąd to wiesz?
-Słyszałam wasze krzyki.
-Aha.
-A o co poszło?
-O....o...o...
-Mogę się dowiedzieć?
-A coś zrozumiałaś z naszych...krzyków?
-Nie.Dlatego pytam. Gdybym zrozumiała, to bym nie pytała przecież.
-O bal.
-O bal?
-Tak. Kłóciłyśmy się o suknie, jakie wybrać.
-Okej.Poważnie się pokłóciłyście?
-Tak, na razie się do siebie nie odzywamy.
-O suknie się tak bardzo pokłóciłyście?
-Jeszcze o coś, czym Mara tak nagle wyskoczyła.
-Co to było?
-Zwykła pierdoła.
-Może ta pierdoła ją uraziłą, czy coś.
-Może.
-To...co to było?
-To była taka mała pierdoła,że już zapomniałam.
-Czasami się tak zdarza.
-Ale co?
-Że są takie małe pierdoły,że aż się o nich zapomina.
-Tak, a jak są te ważniejsze to i tak się zapomina.
-Ale powiedzmy,że np. Eddie powie tobie coś głupiego i praktycznie nieważnego, ale ty to zapamiętasz, bo to Cię uraziło. I wtedy zapamiętasz, a to jest taka sama pierdoła, taka jak ta, o którą się pokłóciłaś, ale ta kłótnia Cię nie uraziła tak bardzo jak to co powiedział Eddie. Ale on nic nie powiedział, jak coś.
-Aaaaa...
-Tak zakładam.
-Będziesz dobrą filizofkom.
-Och. Nienawidzę filozofii.
-Dlaczego?
-W ogóle co to jest? Siedzisz i rozmyślasz! Bez sensu.
-Oczywiśćie.
-Mogę Cię o coś zapytać?
-Tak??
-Jak tam...
-Eddie?
-Skąd wiedziałaś?To zazwyczaj ja wiem kto chce coś zrobić i kto chce coś powiedzieć. Dziwnie się czuję.
-No bo wiesz...Każdy mnie pyta o Eddie'go.
-Bo to była trochę afera. Nie trochę. To byłą największa afera od rozpoczęcia roku szkolnego. Ta pierwsza...
-Jeszcze napisałaś o tym na stronie szkolnej.
-Oj weźźź.....
-Ale twoje artykuły są super. Lepsze i o wieeele ciekawsze od Mary.
-Serio? To bardzo miłe...Ja Cię wyczułam...
-Wyczułaś?
-Tak. Po prostu chcesz zejść z tematu Eddie'go. Ale ja tak łatwo się nie dam.
-Dobra, wyczułaś mnie. Po prostu ten "temat" jest jeszcze dla mnie bolesny.To się stało całkiem niedawno.
-Ponad miesiąc temu. Przypominam,że jest listopad. Mniej więcej dlatego bal ma tytuł"Powitanie Jesieni". Eeeejjj..
-Co?
-Ja mam 19 listopada urodziny*.
-O. To wszystkiego najleszego. Masz takie wcześniejsze życzenia.
-Jezu. Ile Amber siedzi w tej łazience?
-Długo.
-Ja też się muszę wyszykować.
-Ale to przecież Amber Cię przyszykuje.
-Jej lamentowanie słyszałam wczoraj wieczorem.
-JUŻ JESTEM!!-krzyknęła Amber wchodząc do pokoju.
-Musisz tak krzyczeć blondynko?- zapytała Patricia?
-Tak muszę. Dobra, teraz Liz i Pat. Zrobię was dwie naraz. Mam kolejne wyzwanie!
-Dobra, już idziemy.
****************************************************************************
ŻE HEJ!
Tak, wiem, wiem,że długo nie piszę, ale muszę czytać "Tunele". To ma 500 stron. Czy ktoś to czytał?
Y=Tak poza tym, to dużo ostatnio się u mnie dzieje,od dzisiaj są karuzele i trwają do poniedziałku, będą stragany i jutro jest festyn na przedszkolu, a za trzy dni u mnie w szkole. Na dodatek musiałam uzupełniać moje zaległości w szkole. Też korzystam jeszcze z pogody, wczoraj np.byłam w koleżankami w maku. Tak, wiem dziwnie pisze. Jeszcze muszę się opiekować moimi kuzynkami(jedna ma 3 lata, a druga rok). A z innej beczki. U nas w mieście ostatnio same tragedie się dzieją. Ostatnio był na Piastowskiej był pożąr i jeden gość się spalił. Potem obok macdonalda też był pożąr i dach się spalił. I jeszcze tego samego dnia był kolejny pożąr na Koniakowskiej. I jeszcze tego samego dnia kobieta wpadła pod auto. A to już nie wiem , którego dnia, ale jakiś mężczyzna wpadł pod auto. Wiem o tym,bo to był ojciec najlepszej przyjaciółki naszje katechetki i jeszcze mama mojej koleżanki przy tym była jak wychodziłą z tramwaju. Ta baba, co przejechałą tego mężczyznę, to jechała na światłach. A tą kobietę co przejechało, to była jej wina, bo sama biegła przez samochody. Czyli ludzka głupota jednak nie zna granic. Cóż, takie życie, ale nigdy tak jeszcze u nas nie było.Dobra, ja już konczę, bo tylko was zamęczam moim długimi wypowiedziami. Także, na razie.
Do następnego rozdziału!!
Trixie :******
-NIE MOŻESZ KOMUŚ UKRAŚĆ CHŁOPAKA!-wykrzyczała Joy.
-CISZEJ TAM!!-krzyknął Victor z gabinetu, a kłótnia dziewczyn była ciszsza i dlatego Liz podeszła pod drzwi.
-Ooo, serio Joy? A jak ty chciałaś ukraść Fabiana Ninie to było dobrze?
-Nie, ale ja swój błąd zrozumiałam. Potem Jerome i Liz Cię znienawidzą.
-A co ma Liz do tego?
-Nie ważne. Ale wiem jedno. On...
-On co?
-Jest...nie ważne. Zostaw go po prostu w spokoju.
-To jest tylko i wyłącznie moja sprawa.
-Wiesz, co gadać mi się z tobą nie chce- powiedziały jednocześnie Patricia i Joy i wróciły do tego co wcześniej robiły, a Lizzie wróciła do swojego i Amber pokoju.
Od razu położyła się do łóżka, w celu pójścia spania, jednak nie potrafiła.Długo myślała nad tym, co usłyszała, a po jakieś 1 godzinie sen sam przyszedł.
Od rana trwały przygotowania do balu. Liz nawet nie miała kiedy zapytać się Joy i Patricii o ich wczorajszą kłótnię z Marą. W wolnych chwilach, Sibuna zajmowała się swoimi sprawami, bo w końcu musieli się dowiedzieć o co chodzi Senkharze i dlaczego Vera ich śledzi.W końcu w czasie gdy Amber przygotowywała się do balu, Lizzie zapytała Patricię o jej kłótnię z Marą.
-Patricio, czy ty wczoraj się kłóciłaś z Marą?
-Ta, strasznie mnie wkurzyła.A skąd to wiesz?
-Słyszałam wasze krzyki.
-Aha.
-A o co poszło?
-O....o...o...
-Mogę się dowiedzieć?
-A coś zrozumiałaś z naszych...krzyków?
-Nie.Dlatego pytam. Gdybym zrozumiała, to bym nie pytała przecież.
-O bal.
-O bal?
-Tak. Kłóciłyśmy się o suknie, jakie wybrać.
-Okej.Poważnie się pokłóciłyście?
-Tak, na razie się do siebie nie odzywamy.
-O suknie się tak bardzo pokłóciłyście?
-Jeszcze o coś, czym Mara tak nagle wyskoczyła.
-Co to było?
-Zwykła pierdoła.
-Może ta pierdoła ją uraziłą, czy coś.
-Może.
-To...co to było?
-To była taka mała pierdoła,że już zapomniałam.
-Czasami się tak zdarza.
-Ale co?
-Że są takie małe pierdoły,że aż się o nich zapomina.
-Tak, a jak są te ważniejsze to i tak się zapomina.
-Ale powiedzmy,że np. Eddie powie tobie coś głupiego i praktycznie nieważnego, ale ty to zapamiętasz, bo to Cię uraziło. I wtedy zapamiętasz, a to jest taka sama pierdoła, taka jak ta, o którą się pokłóciłaś, ale ta kłótnia Cię nie uraziła tak bardzo jak to co powiedział Eddie. Ale on nic nie powiedział, jak coś.
-Aaaaa...
-Tak zakładam.
-Będziesz dobrą filizofkom.
-Och. Nienawidzę filozofii.
-Dlaczego?
-W ogóle co to jest? Siedzisz i rozmyślasz! Bez sensu.
-Oczywiśćie.
-Mogę Cię o coś zapytać?
-Tak??
-Jak tam...
-Eddie?
-Skąd wiedziałaś?To zazwyczaj ja wiem kto chce coś zrobić i kto chce coś powiedzieć. Dziwnie się czuję.
-No bo wiesz...Każdy mnie pyta o Eddie'go.
-Bo to była trochę afera. Nie trochę. To byłą największa afera od rozpoczęcia roku szkolnego. Ta pierwsza...
-Jeszcze napisałaś o tym na stronie szkolnej.
-Oj weźźź.....
-Ale twoje artykuły są super. Lepsze i o wieeele ciekawsze od Mary.
-Serio? To bardzo miłe...Ja Cię wyczułam...
-Wyczułaś?
-Tak. Po prostu chcesz zejść z tematu Eddie'go. Ale ja tak łatwo się nie dam.
-Dobra, wyczułaś mnie. Po prostu ten "temat" jest jeszcze dla mnie bolesny.To się stało całkiem niedawno.
-Ponad miesiąc temu. Przypominam,że jest listopad. Mniej więcej dlatego bal ma tytuł"Powitanie Jesieni". Eeeejjj..
-Co?
-Ja mam 19 listopada urodziny*.
-O. To wszystkiego najleszego. Masz takie wcześniejsze życzenia.
-Jezu. Ile Amber siedzi w tej łazience?
-Długo.
-Ja też się muszę wyszykować.
-Ale to przecież Amber Cię przyszykuje.
-Jej lamentowanie słyszałam wczoraj wieczorem.
-JUŻ JESTEM!!-krzyknęła Amber wchodząc do pokoju.
-Musisz tak krzyczeć blondynko?- zapytała Patricia?
-Tak muszę. Dobra, teraz Liz i Pat. Zrobię was dwie naraz. Mam kolejne wyzwanie!
-Dobra, już idziemy.
****************************************************************************
ŻE HEJ!
Tak, wiem, wiem,że długo nie piszę, ale muszę czytać "Tunele". To ma 500 stron. Czy ktoś to czytał?
Y=Tak poza tym, to dużo ostatnio się u mnie dzieje,od dzisiaj są karuzele i trwają do poniedziałku, będą stragany i jutro jest festyn na przedszkolu, a za trzy dni u mnie w szkole. Na dodatek musiałam uzupełniać moje zaległości w szkole. Też korzystam jeszcze z pogody, wczoraj np.byłam w koleżankami w maku. Tak, wiem dziwnie pisze. Jeszcze muszę się opiekować moimi kuzynkami(jedna ma 3 lata, a druga rok). A z innej beczki. U nas w mieście ostatnio same tragedie się dzieją. Ostatnio był na Piastowskiej był pożąr i jeden gość się spalił. Potem obok macdonalda też był pożąr i dach się spalił. I jeszcze tego samego dnia był kolejny pożąr na Koniakowskiej. I jeszcze tego samego dnia kobieta wpadła pod auto. A to już nie wiem , którego dnia, ale jakiś mężczyzna wpadł pod auto. Wiem o tym,bo to był ojciec najlepszej przyjaciółki naszje katechetki i jeszcze mama mojej koleżanki przy tym była jak wychodziłą z tramwaju. Ta baba, co przejechałą tego mężczyznę, to jechała na światłach. A tą kobietę co przejechało, to była jej wina, bo sama biegła przez samochody. Czyli ludzka głupota jednak nie zna granic. Cóż, takie życie, ale nigdy tak jeszcze u nas nie było.Dobra, ja już konczę, bo tylko was zamęczam moim długimi wypowiedziami. Także, na razie.
Do następnego rozdziału!!
Trixie :******
Rozdział 5/Agnes
Rozdział 5
-Więc po kolei-zaczęła Amber-Jerome jesteś tu tylko dlatego, ze pewnie i tak się wplączesz, a jak będziesz z nami, to przynajmniej nie będziesz przeszkadzał.
-Jakie to miłe.-powiedział sarkastycznie Jerome
-Nie spotkaliśmy się tu po to-powiedziała Nina-chodzi o Marę. O to co powiedziała.
-Ale przecież ona nie pamiętała co się stało, zanim zemdlała-powiedziała Joy
-Pamiętała, przecież nam opowiadała.-zaprzeczył Eddie-Przyszła do tego pokoju bo usłyszała hałas. Zastała tu mężczyznę, a kiedy te spojrzał jej w oczy straciła przytomność.
-Wcale nie-powiedziała Patricia-powiedziała, że nie pamięta co się stało.
-Ja chyba widziałem tego mężczyznę-wtrącił Jerome. Nie było to prawdą, bo słyszał tylko jego głos, ale wiedział, że jeśli nie będą o nim wiedzieli, może stać się coś złego.
-Kiedy?-zapytał Fabian
-Jak tylko wróciłem. Wszyscy byliście u Mary, a on… widziałem go pół sekundy. Mówił coś.
-Co?-tym razem zapytała Nina
-Nie wiem-przyznał-to były bardzo dziwne słowa, nie potrafię ich powtórzyć.
-Może to sprawiło, że zapomnieliście o tym, co powiedziała Mara.-zaczęła Nina-Ale w takim razie dlaczego ja i Eddie pamiętamy?
-Ty jesteś wybraną, a Eddie twoim Osirianem, może to ma jakiś związek.-zaproponowała Joy.
Wszyscy zastanawiali się przez chwilę, ale nic nie wymyślili. W końcu odezwała się Nina.
-To faktycznie może mieć jakiś związek. Ale jest jeszcze jedna sprawa którą chciałam z wami omówić. Chodzi o to, czy powinniśmy przyjąć KT do Sibuny.
-A mówiłaś jej o zagadkach?-zapytał Alfie
-Nie, ale to moja przyjaciółka, dobrze mnie zna, więc…
-Powinniśmy ją przyjąć.-powiedziała Patricia-zgadzacie się?-wszyscy pokiwali głowami. Na tym spotkanie się skończyło. Nina i Amber poszły do KT i opowiedziały o Sibunie. Zdecydowały, że zaprzysiężenie odbędzie się następnego dnia po południu.
W nocy Nina miała sen.
-Znalazłaś go?
-Ale kogo?-pytała Nina
-Tego któremu twoja poprzedniczka moc ofiarowała!
-Sara? Ale jak to moc ofiarowała?
-To nie jest ważne! Mosz go znaleźć!-Nina obudziła się z krzykiem na ustach.
W tym czasie również Alfie się obudził, jednak powodem, było coś innego. Zapalił światło i spojrzał na łóżko Jerome’a. Znowu jakiś sen. Odkąd pierwszy raz spali w jednym pokoju, co kilka tygodni Jerome miał takie sny. Ten jednak był inny. Alfie podszedł do przyjaciela i spróbował go obudzić. Po kilku minutach udało się.
-Co się stało?-zapytał Jerome po dłuższej chwili.
-Miałeś koszmar, gadałeś przez sen i spać człowiekowi nie dałeś.-wyjaśnił Alfie.
-Aaaa… Już nie pamiętam o czym-powiedział Jerome
-Kłamiesz.-stwierdził Alfie. Wrócił do swojego łózka i zgasił światło.-Jeśli nie chcesz mówić, nie musisz.
Jerome patrzył się przed siebie, ale, ponieważ był ciemno, Alfie tego nie widział.
-Pewna niebezpieczna osoba mnie szuka.-powiedział cicho po chwili wachania
-Rufus?-palnął bez zastanowienia Alfie.
-Rufus jest w egipskim piekle, nie pamiętasz?-powiedział Jerome
-Fakt
-Ten ktoś jest milion razy bardziej niebezpieczny.
-Rozumiem, że nie masz zamiaru mówić kto.-powiedział Alfie, a po chwili zapytał-To dlatego rzuciłeś Marę?-Jerome nie odzywał się, ale Alfie i tak znał już odpowiedź.
Jerome nie mógł usnąć. Nad ranem przyszło mu coś do głowy, ale miał nadzieję, że to tylko wymysł. Nawet ON nie może wyciągnąć Rufusa.-uspokajał się.
Na śniadaniu Mara się nie pojawiła, a Amber oznajmiła całej Sibunie, że Nina miała kolejny sen.
-Spotkanie po szkole przy wypalonym drzewie. Przy okazji KT dołączy do Sibuny.-powiedziała Nina
-Przecież Eddie, Jerome i Joy nie składali przysięgi.-przypomniała sobie Amber
-Masz rację-powiedziała Patricia-Eddie, Jerome, Joy na zebranie przynieście coś, co ma dla was dużą wartość.
-Po co?-zapytał Eddie
-Każdy członek Sibuny musi wrzucić do ognia taką rzecz. Na dowód, że naprawdę zależy mu na tym co robimy.-wytłumaczyła Amber.
W szkole Alfie wygłupiał się, a Jerome zastanawiał się jak on to robi. Wygłupia się, gada o kosmitach, ale kiedy trzeba, potrafi być poważny. Patrząc na Alfie’go w tej chwili trudno uwierzyć, że to ten sam Alfie, któremu w nocy zdradził przyczynę koszmarów.
Po lekcjach Jerome, Eddie , Joy i KT wskoczyli do domu po (kolejno): list, płytę, zdjęcie i zdjęcie. Gdy Jerome wychodził zobaczył Marę. Wyglądała jakby dopiero się obudziła. Schodząc po schodach, nawet na niego nie spojrzała.
Gdy przy wypalonym drzewie zebrali się wszyscy, a Fabian rozpalił ogień, Eddie, Jerome, KT i Joy po kolei wypowiadali słowa przysięgi wrzucając do ognia to, co przynieśli.
Nie mam za bardzo czasu czytać dziś notek na tym blogu, ale na pewno odrobię straty:) Dzisiaj sprubuję dokończyć 7 rozdział. Dostęp do internetu mam raz w tygodniu, w czwartek i właśnie tego dnia będą pojawiały się rozdziały.
Nie mam za bardzo czasu czytać dziś notek na tym blogu, ale na pewno odrobię straty:) Dzisiaj sprubuję dokończyć 7 rozdział. Dostęp do internetu mam raz w tygodniu, w czwartek i właśnie tego dnia będą pojawiały się rozdziały.
środa, 3 października 2012
Scenariusz nr 40 + wyniki ankiet / Pauline ^^
Hej! A więc zacznę od wyników ankiet ;)

(STARA ANKIETA)
Wow! Wy na prawdę uważacie, że mam talent? Bo... ja tego nie czuję... Trochę mnie jednak zesmucił głos na tę ostatnią opcję. Jego autor uważa, że moje scenariusze są najgorsze, jakie widział :(. Echhh... Cóż, w blogowaniu tak już jest - nie każdy musi lubić twojego bloga i notki. Przy zakładaniu bloga wzięłam to pod uwagę :).
Ok, w takim razie mój trzeci sezon zakończy się happy endem :).
A teraz długo wyczekiany scenariusz:
F: < budzi się > Mike? Co się stało?
Mk: N-nie... nic.
F: Jesteś pewien?
E: < z zamkniętymi oczami > Chłopaki, dajcie spać. < przykrywa głowę poduszką >
< następny dzień, jadalnia >
N: Nie podoba mi się, że Mike o wszystkim wie.
P: Nino, spoko.
N: Ale narażamy kolejną osobę na niebezpieczeństwo. Źle, że Amber i Alfie też o tym wiedzą.
Am: Jesteśmy Sibuną, Nino. Pamiętaj.
Mk: < wchodzi, ziewając >
P: Dzień dobry śpiąca królewno.
Mk: Daj mi spokój. < siada >
T: < wchodzi, podchodzi do Mike'a > Gwiazdko, jak ty wyglądasz? Cały zaspany!
Mk: Wiem, po prostu miałem koszmary.
T: Dasz radę iść dziś do szkoły?
Mk: Tak.
T: To dobrze. < uśmiech > , < idzie do kuchni >
Je: < wchodzi, siada > Gdzie jest Mara?
Am: < przywala mu z płaskiego >
Je: Auć!
Am: < robi to jeszcze raz >
Je: A to za co?
Am: Pierwszy raz był za zranienie Mary, a drugi to taki bonus.
Al: Zerwaliście?
Je: Tak i jeżeli chcecie wiedzieć, to wszystko była wina panny idealnej! < wychodzi wściekły >
P: Co ten szczur jej znowu zrobił?! < wychodzi wściekła >
E: Czyli będzie ciekawie.
N: Może... wróćmy do naszych spraw...
E: Wam też znowu śniło się to Stowarzyszenie?
Mk: Victor i ktoś tam jeszcze ubrany w jakieś szaty?
F: Tak, ale... skąd o tym wiesz?
Mk: Mnie też się to śniło.
N: Żartujesz, prawda?
Mk: Wcale nie... A ten nowy... to mój ojciec.
W: Że co??
Mk: Niestety.
F: Tego się stary nie spodziewałem.
Mk: Uwierz mi, ja też.
Jo: < wchodzi, siada >
N: < szeptem do Fabiana > Dokończymy na zebraniu.
Jo: A gdzie są wszyscy?
Am: Mara jest u siebie.
Jo: Wiem. Zerwali z Jerome'em.
E: Czyli my dowiedzieliśmy się ostatni? Jak zwykle. < obrażony >
N: A co się stało?
Jo: Jerome mówił, że to przez Mike'a, a Mara, że przez Jerome'a.
F: Ok...
< w szkole, lekcja chemii >
N: < szeptem do Fabiana > Musimy dziś zejść du tuneli.
F: < szeptem > O północy?
N: Tak.
< u Eddiego, Patricii i Amber >
P: O czym oni znowu tak szepczą?
Am: Pewni się umawiają. Miłość jest piękna.
E: Jak się umawiają, jak my mamy ten zakaz?
< u Alfiego i Jerome'a >
Al: < bierze jedną z fiolek >
Je: Co ty wyprawiasz?
Al: Zobaczysz.
D.S Alfie, odłóż to!
Al: Ale.. czemu? < zrezygnowany >
D.S: Chyba nie chcemy, żeby zdarzyło się to, co ostatnio.
< u Joy, Mike'a i Mary >
Mk: A co się stało?
Jo: Wiesz... długo by opowiadać.
V: < wchodzi do klasy > Dyrektorze, na słówko.
D.S: Zaraz wrócę, bądźcie grzeczni.
V i D.S: < wychodzą >
N: Ci też wydaje się to dziwne?
F: Tak, ale nie tylko to... < podejrzliwie >
< po szkole, przed zebraniem Sibuny, pokój Eddiego, Mike'a i Fabiana, jest tylko Mike >
Mk: < wyciąga z szafki amulet Fabiana > Muszę go mieć.
F: < wchodzi > Mike, za chwilę...
Mk: < chowa amulet >
F: Co ty tu robisz?!
Mk: J-ja.. < jąka się >
F: Wiedziałem!
Ok, to tyle :)
Do Pati: Proszę, nie odchodź z bloga! Piszesz, że nie masz talentu, a to nieprawda! To ja go nie mam, a nie rezygnuję, bo to kocham! Sądzisz też, że masz pod notkami mało komentarzy, a to zwyczajne kłamstwo! Wszyscy wprost kochają twoje posty, w tym też oczywiście ja! Ponadto, zakomunikowałaś nam, że nie masz zbyt dużo czasu. Nie martw się tym, jestem w tej samej klasie co ty, tzn. w 2. gimnazjum. Rozumiem - jest dużo nauki, ale weź przykład hmmm... ze mnie. Ja teraz nie pisałam przez problemy z netem. Czasu dużo nie mam, bo dużo się uczę, mam prawie same 5 xD, ale na moje 3 blogi zawsze znajdę czas. A jeśli w środku tygodnia na prawdę masz zawalony grafik, to przecież są weekendy. Proszę, nie odchodź, masz MEGA talent w porównaniu do mnie. Nie rób tego! Brakowałoby mi ciebie i twojej twórczości ;(
P.S. Czytaliście już pracę Pauli, która jest zapisana w podstronie "Wasze scenariusze"? Jeśli nie, to polecam. Wszystkim się podoba :). Miłej nocy ;>

(STARA ANKIETA)
Wow! Wy na prawdę uważacie, że mam talent? Bo... ja tego nie czuję... Trochę mnie jednak zesmucił głos na tę ostatnią opcję. Jego autor uważa, że moje scenariusze są najgorsze, jakie widział :(. Echhh... Cóż, w blogowaniu tak już jest - nie każdy musi lubić twojego bloga i notki. Przy zakładaniu bloga wzięłam to pod uwagę :).
Ok, w takim razie mój trzeci sezon zakończy się happy endem :).
A teraz długo wyczekiany scenariusz:
F: < budzi się > Mike? Co się stało?
Mk: N-nie... nic.
F: Jesteś pewien?
E: < z zamkniętymi oczami > Chłopaki, dajcie spać. < przykrywa głowę poduszką >
< następny dzień, jadalnia >
N: Nie podoba mi się, że Mike o wszystkim wie.
P: Nino, spoko.
N: Ale narażamy kolejną osobę na niebezpieczeństwo. Źle, że Amber i Alfie też o tym wiedzą.
Am: Jesteśmy Sibuną, Nino. Pamiętaj.
Mk: < wchodzi, ziewając >
P: Dzień dobry śpiąca królewno.
Mk: Daj mi spokój. < siada >
T: < wchodzi, podchodzi do Mike'a > Gwiazdko, jak ty wyglądasz? Cały zaspany!
Mk: Wiem, po prostu miałem koszmary.
T: Dasz radę iść dziś do szkoły?
Mk: Tak.
T: To dobrze. < uśmiech > , < idzie do kuchni >
Je: < wchodzi, siada > Gdzie jest Mara?
Am: < przywala mu z płaskiego >
Je: Auć!
Am: < robi to jeszcze raz >
Je: A to za co?
Am: Pierwszy raz był za zranienie Mary, a drugi to taki bonus.
Al: Zerwaliście?
Je: Tak i jeżeli chcecie wiedzieć, to wszystko była wina panny idealnej! < wychodzi wściekły >
P: Co ten szczur jej znowu zrobił?! < wychodzi wściekła >
E: Czyli będzie ciekawie.
N: Może... wróćmy do naszych spraw...
E: Wam też znowu śniło się to Stowarzyszenie?
Mk: Victor i ktoś tam jeszcze ubrany w jakieś szaty?
F: Tak, ale... skąd o tym wiesz?
Mk: Mnie też się to śniło.
N: Żartujesz, prawda?
Mk: Wcale nie... A ten nowy... to mój ojciec.
W: Że co??
Mk: Niestety.
F: Tego się stary nie spodziewałem.
Mk: Uwierz mi, ja też.
Jo: < wchodzi, siada >
N: < szeptem do Fabiana > Dokończymy na zebraniu.
Jo: A gdzie są wszyscy?
Am: Mara jest u siebie.
Jo: Wiem. Zerwali z Jerome'em.
E: Czyli my dowiedzieliśmy się ostatni? Jak zwykle. < obrażony >
N: A co się stało?
Jo: Jerome mówił, że to przez Mike'a, a Mara, że przez Jerome'a.
F: Ok...
< w szkole, lekcja chemii >
N: < szeptem do Fabiana > Musimy dziś zejść du tuneli.
F: < szeptem > O północy?
N: Tak.
< u Eddiego, Patricii i Amber >
P: O czym oni znowu tak szepczą?
Am: Pewni się umawiają. Miłość jest piękna.
E: Jak się umawiają, jak my mamy ten zakaz?
< u Alfiego i Jerome'a >
Al: < bierze jedną z fiolek >
Je: Co ty wyprawiasz?
Al: Zobaczysz.
D.S Alfie, odłóż to!
Al: Ale.. czemu? < zrezygnowany >
D.S: Chyba nie chcemy, żeby zdarzyło się to, co ostatnio.
< u Joy, Mike'a i Mary >
Mk: A co się stało?
Jo: Wiesz... długo by opowiadać.
V: < wchodzi do klasy > Dyrektorze, na słówko.
D.S: Zaraz wrócę, bądźcie grzeczni.
V i D.S: < wychodzą >
N: Ci też wydaje się to dziwne?
F: Tak, ale nie tylko to... < podejrzliwie >
< po szkole, przed zebraniem Sibuny, pokój Eddiego, Mike'a i Fabiana, jest tylko Mike >
Mk: < wyciąga z szafki amulet Fabiana > Muszę go mieć.
F: < wchodzi > Mike, za chwilę...
Mk: < chowa amulet >
F: Co ty tu robisz?!
Mk: J-ja.. < jąka się >
F: Wiedziałem!
Ok, to tyle :)
Do Pati: Proszę, nie odchodź z bloga! Piszesz, że nie masz talentu, a to nieprawda! To ja go nie mam, a nie rezygnuję, bo to kocham! Sądzisz też, że masz pod notkami mało komentarzy, a to zwyczajne kłamstwo! Wszyscy wprost kochają twoje posty, w tym też oczywiście ja! Ponadto, zakomunikowałaś nam, że nie masz zbyt dużo czasu. Nie martw się tym, jestem w tej samej klasie co ty, tzn. w 2. gimnazjum. Rozumiem - jest dużo nauki, ale weź przykład hmmm... ze mnie. Ja teraz nie pisałam przez problemy z netem. Czasu dużo nie mam, bo dużo się uczę, mam prawie same 5 xD, ale na moje 3 blogi zawsze znajdę czas. A jeśli w środku tygodnia na prawdę masz zawalony grafik, to przecież są weekendy. Proszę, nie odchodź, masz MEGA talent w porównaniu do mnie. Nie rób tego! Brakowałoby mi ciebie i twojej twórczości ;(
P.S. Czytaliście już pracę Pauli, która jest zapisana w podstronie "Wasze scenariusze"? Jeśli nie, to polecam. Wszystkim się podoba :). Miłej nocy ;>
wtorek, 2 października 2012
Zakładka + dziękuję :) (Edit) / Pauline ^^
Hej! Scenariusz pojawi się jutro, a tymczasem w zakładce "Wasze scenariusze" pojawiła się praca stałej komentatorki bloga - Pauli xD. Baaaardzo mi się podoba :). Mówiła, że jeśli będzie 50 komentarzy, to założy własnego bloga ;D. Serdecznie zapraszam. Zajrzysz? ;P. Miłej nocy i do napisania :)
P.S. Głosujcie w nowej ankiecie, jeśli chcecie :)
EDIT: Dziękuję wam bardzo za wszystko. Blog istnieje od piątku trzynastego (to niby nieszczęśliwa data, przynosząca pecha, ale czytajcie dalej), a dokładniej 13.07.2012 r. Więc ma już ponad 2,5 miesiąca, za 11 dni będzie 3-miesięcznica, a jest już (aktualnie na tę godzinę) +12740 wyświetleń, 26 obserwatorów i... 837 komentarzy! Straaaasznie wam dziękuję. Cieszę się, że podobają wam się nasze posty i pod prawie każdym z nich pojawiają się komentarze. Komentujecie bez żadnego szantażowania - choć ja i tak bym tego nie zrobiła, nawet gdyby tego wymagała sytuacja - po prostu nie lubię na kimś czegokolwiek wymuszać. Nie sądziłam wtedy, ze założenie bloga będzie takim świetnym pomysłem :>. Na tę 3-miesięcznicę wypiszę podziękowania dla poszczególnyc osób, dzięki którym piszę i dzięki którym nie tracę weny - chyba jeszcze nigdy jej nie straciłam xP. Więc... do chyba jutra ;D.
P.S. Głosujcie w nowej ankiecie, jeśli chcecie :)
EDIT: Dziękuję wam bardzo za wszystko. Blog istnieje od piątku trzynastego (to niby nieszczęśliwa data, przynosząca pecha, ale czytajcie dalej), a dokładniej 13.07.2012 r. Więc ma już ponad 2,5 miesiąca, za 11 dni będzie 3-miesięcznica, a jest już (aktualnie na tę godzinę) +12740 wyświetleń, 26 obserwatorów i... 837 komentarzy! Straaaasznie wam dziękuję. Cieszę się, że podobają wam się nasze posty i pod prawie każdym z nich pojawiają się komentarze. Komentujecie bez żadnego szantażowania - choć ja i tak bym tego nie zrobiła, nawet gdyby tego wymagała sytuacja - po prostu nie lubię na kimś czegokolwiek wymuszać. Nie sądziłam wtedy, ze założenie bloga będzie takim świetnym pomysłem :>. Na tę 3-miesięcznicę wypiszę podziękowania dla poszczególnyc osób, dzięki którym piszę i dzięki którym nie tracę weny - chyba jeszcze nigdy jej nie straciłam xP. Więc... do chyba jutra ;D.
Subskrybuj:
Posty (Atom)