czwartek, 22 listopada 2012

Rozdział 12/Agnes

Rozdział 12

Na kolacji nikt z Sibuny się nie odzywał, wszyscy mieli posępne humory, a reszcie (Marze, Poppy i Willow) to się udzielało. Eddie, Fabian, Jerome, Patricia i Amber siedzieli i patrzyli w swoje talerze nie mogąc nic przełknąć, Alfie wręcz przeciwnie, nałożył sobie ile tylko mu się zmieściło i jadł. Chyba próbował zajeść strach. KT i Nina wzięły kanapkę na pół, jednak nie były w stanie dojeść. Mara, Poppy i Willow nie wiedziały o co chodzi, ale też nie miały apetytu.
-Gwiazdeczki, zjedliście...-zaczęła Trudy, jednak gdy zobaczyła czyste talerze przerwała w pół słowa-Coś się stało? Dlaczego nie jecie?
-Ja jem.-powiedział Alfie, jednak na niego Trudy nie zwróciła uwagi, on zawsze jadł.
-Nic nam nie jest, naprawdę.-powiedziała Nina-po prostu nie jesteśmy głodni.
-Na pewno?
-Tak Trudy, na pewno.-powiedział Jerome
-No dobrze, ale jeśli jutro rano będziecie się źle czuć, macie mi natychmiast mówić.-powiedziała i wyszła. Naprawdę martwiła się o nich.-A jeśli mają grypę żałądkową?-zapytała sama siebie.
Gdy Victor mówił swój tekst zdziwił się, że wszędzie jest tak cicho. Do tych dzieciaków to niepodobne. Jednak wolał się tym nie przejmować. Uspokoił się, mówiąc, że następnego dnia wszystko wróci do normy. Wbrew pozorom nie było mu obojętne co się z nimi stanie. Miał nadzieję, że nie wplątali się w kolejną zagadkę.
Nina położyła się do łóżka, jednak nie chciała zasnąć, bała się, że może znowu mieć wizję, bała się, tej tajemniczej osoby. Powiedział, że będzie codziennie zabierał jedną osobę. Czy zrobi to następnego dnia, czy jeszcze tej nocy? Bała się nawet o tym myśleć. Jednak dziewczyna była zmęczona, nie wiedząc kiedy usnęła.
Po chwili otworzyła oczy. Rozejrzała się i zobaczyła, że znajduje się w jakimś korytarzu. Było w nim kilkanaście czarnych drzwi, w dziwne wzory, przez które korytarz wydawał się jeszcze mroczniejszy. Ściany były pomalowane na czarno, jednak w niektórych miejscach było widać ciemnoczerwone ślady. Gdy Nina przyjrzała się nim bliżej, zobaczyła, że... to ślady krwi. Nagle jedne z drzwi się otworzyły i wyszedł mężczyzna. Był wysoki, szczupły, ale umięśniony. Jasne włosy, nie za duże zielone oczy, odrobinę krzywy nos, zapadłe policzki i blade wąskie usta stwarzały wrażenie nie specjalnie do siebie pasujących. Jakby mężczyzna przeszedł kilka operacji plastycznych.
-Witaj, wybrana.-powiedział wyraźnie. Jego głos był niski i można było w nim wyczuć współczucie i chęć pomocy. Miał również w sobie moc. Gdyby chciał, pewnie byłaby większa od tego który słyszała ostatnio we śnie.
-Witam.-odpowiedziała nieśmiało dziewczyna
-Czy zdradzisz mi swoje imię?
-Nina.
-Nie musisz się mnie bać.-powiedział mężczyzna kiedy wyczuł w jej głosie nutkę strachu.-A więc Nino, czy wiesz gdzie jesteś i dlaczego?
-Nie.-powiedziała, była pewna, że to nie chodzi o czyjegoś syna, a przynajmniej o tego o którym słyszała poprzedniej nocy.
-No cóż, w takim razie zaraz ci wszystko wytłumaczę.-zaczął-Widzisz, jesteśmy w miejscu, które jest tak jakby łącznikiem. Te drzwi-wskazał na jedne, z pozoru niczym nie różniące się od reszty, wystarczyło jednak uważniej się przyjrzeć by zobaczyć dodatkowy, pozłacany, malutki wzorek tuż przy klamce.-prowadzą do ciebie. Każda wybrana takie ma, ten korytarz właśnie dla was jest przeznaczony. Korytarzy-łączników jest wiele. Ale nie o tym chcę z tobą porozmawiać. Mogę ci i twoim przyjaciołom pomóc. Ale musisz coś zrobić.
-Co?-zapytała Nina
-Najpierw opowiedz swoim przyjaciołom naszą rozmowę. Potem powiedz jedno słowo ,,Litimoria"
-Co to znaczy?-przerwała mu Nina
-Wszystko i nic. Tylko jedna osoba będzie wiedziała o co mi chodzi.
-A kim ty jesteś?
-Nie przestrasz się dziecko.-powiedział powoli, -Jestem Seth.
Nagle jego twarz zaczęła się zmieniać, jednak Nina nie zdążyła zerknąć, obudziła się.
-Musimy zwołać zebranie. Teraz.-powiedziała do Amber, gdy odrobinę ochłonęła.-Wszystko wytłumaczę ci później.-dodała gdy Amber otwiera usta by o coś zapytać. Kiedy blondynka wybiegła, Nina szybko się ogarnęła i starała nie myśleć, o ostatnim co usłyszała. Była pewna, że może mu zaufać, ale kiedy się przedstawił... Już sama nie wiedziała co myśleć. Kilka minut później do pokoju przyszła cała Sibuna.
-O co chodzi? Dowiedziałaś się czegoś?-zapytał Fabian
-Tak... jakby.-powiedziała i zaczęła mówić-,,Obudziłam" się w jakimś korytarzu, w którym było sporo drzwi. Z jednych wyszedł jakiś mężczyzna i zapytał mnie jak mam na imię. W jego głosie, też była moc, nawet większą niż u tego kogo słyszeliśmy. W każdym bądź razie powiedział, że jesteśmy w łączniku i że może nam pomóc. Potem opowiedziała wam tamtą rozmowę i powiedziała ,,Litimoria"-spojrzała na nich, lecz nikt nie sprawiał wrażenia, jakby to mówiło my to coś. Może tylko Eddie i Jerome... przez chwilę.
-Przedstawił ci się?-zapytała KT
-Tak,-Nina zaczęła ostrożnie-powiedział, że nazywa się... Seth.
-Może naprawdę nam pomoże.-stwierdziła Joy
-Może-powtórzył Jerome-jak na razie to chyba zostało nam tylko zaufanie mu. Przecież, gdyby chciał nam coś zrobić, nie miałby z tym problemu.
-A jeśli jesteśmy mu do czegoś potrzebni?-zapytała Patricia
-Nie sądzisz, że powiedziałby mi to od razu? Po co miałby się bawić w uprzejmości?-Nina bardzo chciała uwierzyć, że ktoś chce im pomóc.
Na śniadanie wszyscy zeszli w znacznie lepszym humorze.
-Jak się czujecie?-zapytała ich Trudy, tak na wszelki wypadek.
-Dobrze.-powiedziała KT
Kiedy zjedli śniadanie poszli do szkoły, gdzie nie działo się nic ciekawego. Do czasu... Na matematykę wbiegła spóźniona Amber.
-Są już wyniki! Temat przewodni balu jest ustalony!-prawie piszczała z podniecenia blondynka. Oczywiście wszystkich, bez wyjątku to bardzo zainteresowało (co dziwne akurat miała być kartkówka).
-No to jaki będzie?-zapytała Patricia
-Czerń i biel.-odpowiedziała szczęśliwa-Głosowałam na ten. Mam już idealny strój.
-Cisza!-nauczycielka nie wytrzymała-cieszę się, że podoba się wam pomysł na temat balu, ale czy możecie już zająć miejsca i wrócić do lekcji?-wszyscy siedli na miejsca, a nauczycielka chyba zapomniała o kartkówce, bo przeszła do kolejnego tematu.


Jest rozdzialik. Mam nadzieję, ze się wam podoba (bo mi nie za bardzo) :)

4 komentarze: